Na jakie filmy czekamy w tym roku? Czy nowy "Kopciuszek" będzie queerową wersją kultowej baśni? Jaki broadwayowski musical zostanie przeniesiony na ekrany kin? O tym dzisiaj.
Kwestia kinowych premier w dobie koronawirusa niesamowicie się skomplikowała. Niektóre daty są odraczane, niektóre przesuwane, a niektóre znikają, bo zamiast kin, dystrybutorzy decydują się (ku przerażeniu Martina Scorsese) na znacznie prostsze, choć ryzykowne premiery na portalach streamingowych. Wspominam o tym, bo tworząc listę queerowych filmów, na które warto czekać najbardziej, co chwilę łapało mnie zaskoczenie: "Chwila, to ten film już wyszedł, gdzie?!". W mojej liście uwzględniłam więc również te produkcje, które technicznie powinnyśmy i powinniśmy już móc zobaczyć na ekranach kin, ale oprócz kilku szczęściarzy, którzy biegają teraz do studyjniaków, niewielu osobom się to uda. Niech będzie to w takim razie promyczek nadziei i zapewnienie, że jest w tym roku na co czekać. Potrzeba jedynie ogromu cierpliwości.
1. Supernova (2020, H. Macqueen)
Gdy u jednego z bohaterów zostaje zdiagnozowana poważna choroba, obaj wyruszają w podróż, aby przeżyć razem chwile, które im pozostały.
Przy okazji premiery tego filmu na nowo nasiliły się dyskusje o heteroseksualnych aktorach grających homoseksualne role. W końcu obaj odtwórcy głównych ról - Stanley Tucci i Colin Firth, już w przeszłości przyjmowali podobne propozycje: Tucci w "Diabeł ubiera się u Prady", Firth w "Samotnym mężczyźnie". Abstrahując jednak od trwających sporów, które moim zdaniem są trudne do rozstrzygnięcia, biorąc pod uwagę aspekt społeczny, ale także twórczy, warto się skupić na kwestii artystycznej filmu. Historia Sama i Tuskera, wieloletnich partnerów, wydaje się być dobrym gruntem pod typowy (w bardzo dobrym tego słowa znaczeniu) melodramat. Oczywiście, sądząc po zwiastunie, czy opisie, możemy być niemal pewni, że będziemy mieć tu do czynienia z jakże popularnym w kinie LGBT+ motywem "bury your gays" oznaczającym, że kolejny raz reprezentacja homoseksualnego związku nie będzie mieć szczęśliwego zakończenia. Oczywiście, chciałabym więcej bardziej pozytywnych queerowych filmów, ale z drugiej strony zarówno fabuła, jak i obsada aktorska w tym przypadku absolutnie mnie kupują. Tym bardziej że mamy szansę dostać naprawdę dobrą i wzruszającą historię miłosną.
2. Amonit (2020, F. Lee)
Osadzona w epoce wiktoriańskiej historia dwóch zupełnie różnych kobiet. Pozornie dzieli je wszystko. Ich drogi jednak krzyżują się, gdy muszą spędzić kilka tygodni pod jednym dachem. Początkowa niechęć powoli przeradza się w uczucie.
Udało mi się obejrzeć ten film jakiś czas temu, więc moją bardziej rozbudowaną recenzję możecie znaleźć tutaj:
Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że jest to ogólnie jeden z bardziej oczekiwanych filmów tego roku. Pewnie ze względu na twórcę, Francisa Lee, który wcześniej zdobył sympatię widzów filmem "Piękny kraj". Powodem jest też pewnie obsada, w końcu Kate Winslet i Saoirse Ronan grające kochanki to nieoczywisty i frapujący wybór. Przyznam, że sama byłam ciekawa, co z tego eksperymentu wyjdzie. Zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Jest to produkcja, którą poleciłabym fankom i fanom powolnego kina, pełnego gestów, spojrzeń i niedopowiedzeń.
3. Cinderella (2021, Kay Cannon)
O tej prokucji na razie wiemy niewiele. Tak, będzie to kolejny re-telling kultowej historii o Kopciuszku. Obsada zapowiada się conajmniej obiecująco. Oprócz wokalistki Camili Cabello, która obsadzona została w roli tytułowej, na ekranie będziemy mogli zobaczyć m.in. Johna Mulaneya i Idinę Menzel. Czy umieszczenie tego filmu na liście oznacza, że nowa "Cinderella" będzie queerowym retellingiem? Cóż, i tak i nie. Kopciuszek tym razem raczej nie znajdzie sobie księżniczki na białym koniu, bo rola księcia została już obsadzona, ale warto skupić się na postaci Fab G. Kim jest Fab G? Cóż, w tej wersji bajki, tak właśnie nazywa się wróżka chrzestna, w której/którego rolę wejdzie Billy Porter. Brzmi to rewelacyjnie! Z wywiadów wynika, że Fab G nie będzie mieć określonej płci. Porter o tej nowoczesnej reprezentacji mówi tak:
Myślę, że nowe pokolenie jest naprawdę gotowe. Dzieciaki są gotowe. To dorośli wszystko spowalniają.
Cieszę się, że dostaniemy tego typu postać, tym bardziej że wielu disneyowskich bohaterów jest obecnie odbieranych przez pryzmat zaszyfrowanej queerowości. Nie zrozumcie mnie źle, Helena Bonham Carter jako wróżka chrzestna nadal pozostanie w moim sercu, ale Billy Porter? Czekam z niecierpliwością!
4. Summerland (2020, Jessica Swale)
II wojna światowa. Alice jest samotną, angielską pisarką. Pewnego dnia zostaje zmuszona do opieki nad małym chłopcem. Dzięki niemu kobieta zaczyna mierzyć się ze swoją przeszłością i wspomnieniami.
Długo zastanawiałam się, czy napisać o tym filmie, czy może jednak wybrać "Świat, który nadejdzie" Mony Fastvold. Jednak jako że jeden melancholijny film o XIX-wiecznej zakazanej lesbijskiej miłości mamy już w zestawieniu, to zdecydowałam się postawić na mniej melancholijny, nadal historyczny film o lesbijskiej miłości! W rolach głównych Gemma Arterton ("Vita i Virginia") oraz Gugu Mbatha-Raw ("San Junipero"). Mogę wam obiecać, że mimo melodramatycznej fabuły, nie będzie to kolejny film o tragicznym życiu nieheteronormatywnej kobiety. Sama orientacja seksualna bohaterki nie zostaje pominięta w żaden sposób, ale odchodzi nieco na drugi plan, co mnie cieszy, bo nie jestem fanką reprezentacji, w których bohaterki są jednowymiarowe i definiuje je tylko jedno słowo - gay.
Wszyscy mówią o Jamiem (2021, Jonathan Butterell)
Filmowa adaptacja popularnego musicalu pisanego na podstawie prawdziwej historii. Nastoletni Jamie marzy o karierze drag queen. Nie podoba się to jego ojcu, jednak z pomocą przyjaciół udaje mu się zacząć spełniać marzenia.
To będzie truizm jeśli powiem, jak ważne są obecnie tego typu filmy i ogólnie - reprezentacje w mediach. Myślę, że niewiele jest pozytywnych filmów o nastolatkach LGBT+ z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście, nie tak dawno na Netflixie pojawił się "Bal" Ryana Murphy'ego, ale opinie na temat tej produkcji nie są zbyt przychylne. Oprócz tego do głowy przychodzi mi jeszcze tylko jeden tytuł - "Freak Show" z Alexem Lawtherem i Laverne Cox. Mam nadzieje, że o "Wszyscy mówią o Jamiem" niedługo zrobi się w Polsce głośno i rzeczywiście wszyscy... będą mówić o Jamiem. Myślę, że tego typu teksty kultury mają niesamowity wpływ na samoocenę queerowych dzieciaków, chociaż sam film nada się zarówno dla nastolatków, jak i starszych widzów i widzek. W obsadzie między innymi rewelacyjny Richard E. Grant, Sharon Horgan i Sarah Lancashire.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Oczywiście nie jest to pełna lista, ale musiałam się ograniczyć do rozsądnej liczby tych najciekawszych tytułów. Nie ukrywam, że było to trudne i bardzo mnie to cieszy! Pamiętam, jak jeszcze jakiś czas temu premiera każdego nowego filmu o tematyce LGBTQ+ była świętem, bo takie wydarzenia działy się relatywnie rzadko. Teraz jest z czego wybierać i wręcz trudno znaleźć czas, aby wszystkie ciekawe filmy i seriale pochłonąć.
A wam udało się już obejrzeć któryś z tych filmów? A może słyszycie o tych tytułach po raz pierwszy?
Piątek, 23.12.2022 Najlepsze queerowe produkcje 2022 - wybraliśmy dla Was 12 najciekawszych (miejsca 12-7)
Piątek, 18.05.2018 Qlturalne podsumowanie tygodnia
Czwartek, 02.05.2024 „Przebudzone” – recenzja metafizycznego melodramatu o tematyce lesbijskiej (premiera serwisu Outfilm)
Środa, 17.04.2024 Zakończył się 15. LGBT+ Film Festival... and the winner is...
Środa, 10.04.2024 15. LGBT+ Film Festival - także w Krakowie!
Ale o czym tu dyskutować, przecież między innymi na tym polega aktorstwo.
Tak
Ale niektórzy woleliby żeby osobę bi /homo lub trans grał ktoś tej samej orientacji
Dobrze jak ktoś jest w stanie zagrać osobę innej orientacji ,jeśli dobrze zagra daną postać
Trzeba mieć talent żeby będąc hetero zagrać osobę ze środowiska Lgbt
Ważne żeby postać którą gra była dobrze odegrana niezależnie od orientacji aktora
Summerland zły, jedyny pocałunek skryty jest za ramieniem, wersja relacji dla przedszkolaków.
Ale o czym tu dyskutować, przecież między innymi na tym polega aktorstwo.
Dokładnie! Zresztą analogicznie można by dyskutować o tym czy queerowi aktorzy/aktorki powinni grac heteroseksualne role... co jeszcze jawniej miałoby przejawy dyskryminacji.
Ale o czym tu dyskutować, przecież między innymi na tym polega aktorstwo.