Platforma od ponad roku bije na alarm i straszy przejęciem sądów przez PiS i równoczesnym upadkiem państwa prawa. Ma rację i dlatego ja i bardzo wielu moich znajomych uczestniczyło w protestach pod sądami.
Dziś, gdy polityk Platformy Obywatelskiej zakazuje Marszu Równości w Lublinie a szefostwo partii nabiera wody w usta, cała narracja się sypie. Okazuje się, że to nie ludzie Kaczyńskiego czy Ziobry łamią podstawowe zasady państwa prawa lecz jakiś facet z Lublina. I nie robi tego dla jakiś wyższych celów - robi to, bo boi się o swój wynik w nadchodzących wyborach. Co poczujecie, gdy Schetyna będzie ponownie mówił o zagrożeniach wynikających z niszczenia sądownictwa w Polsce? Ja będę potwornie wściekły.
Trudno robić politykę teoretyczną. Wyborcy nie dostrzegają zagrożeń związanych z zaborczą polityką PiS, bo jej negatywnych następstw doświadczymy dopiero z kilka lat. Dziś wyborcy nauczyli się kolejne lekcji. To nieważne czy władzę ma PiS czy PO - ludzie obu partii nie szanują prawa.
Żadne polityczne ugrupowanie nie jest w stanie kontrolować wszystkich swoich ludzi, ale po takiej akcji, na jaką pozwolił sobie pan Żuk, szefostwo "wolnościowej" partii powinno zareagować bezzwłocznie. Tymczasem
Grzegorz Schetyna milczy. Sprawy nie komentuje także
Barbara Nowacka, która bardzo zbliżyła się do Platformy. Szkoda, bo miałem nadzieję, że zawalczy o nasze prawa w tej skostniałej, konserwatywnej platformie.
Dzisiaj stracili wszyscy. Straciła społeczność LGBT, bo wróciliśmy do roku 2007 - do czasów, gdy można było zakazywać demonstracji LGBT. Stracili sojusznicy PO, bo ciężko im będzie puszczać oko do LGBT, wchodząc w koalicję z partią, która toleruje takie antydemokratyczne wykolejenia. Straci na tym
Rafał Trzaskowski, to zupełnie tak jak Patryk Jaki będzie się musiał tłumaczyć z homofobiczności swojej partii. Straci PO, bo jeśli nie wyciągnie konsekwencji w stosunku do swojego człowieka, to przestanie być wiarygodna w kwestiach związanych z praworządnością. Stracą wszyscy. Wszyscy oprócz PiSu.
Proponuje pojechać na prowincję USA i popatrzeć jak sytuacja LGBT - Anno Domini 2018 - wygląda.
A wygląda, jak całe to upadające imperium.
Ja wiem, że Ty ogólnie jesteś antyamerykański oraz proZSSR, i prokomunistyczny, a wiedzę o świecie czerpiesz ze Sputnika, RT i innych kremlowskich mediów. Biorąc pod uwagę jak bezkrytycznie wychwalasz komunistyczny okres Polski, to ja już od dawna nie traktuję Ciebie za osobę poważną (aczkolwiek pewny jestem, że sam masz o sobie inne mniemanie i wręcz masturbujesz się swoim wykształceniem).
W każdym zakątku świata prowincja jest bardziej konserwatywna niż mieszkańcy miast. Oczywista oczywistość.
ja przynajmniej z czegoś czerpię
inni się już całkowicie wyczerpali
Proponuje pojechać na prowincję USA i popatrzeć jak sytuacja LGBT - Anno Domini 2018 - wygląda.
A wygląda, jak całe to upadające imperium.
Ja wiem, że Ty ogólnie jesteś antyamerykański oraz proZSSR, i prokomunistyczny, a wiedzę o świecie czerpiesz ze Sputnika, RT i innych kremlowskich mediów. Biorąc pod uwagę jak bezkrytycznie wychwalasz komunistyczny okres Polski, to ja już od dawna nie traktuję Ciebie za osobę poważną (aczkolwiek pewny jestem, że sam masz o sobie inne mniemanie i wręcz masturbujesz się swoim wykształceniem).
W każdym zakątku świata prowincja jest bardziej konserwatywna niż mieszkańcy miast. Oczywista oczywistość.
Proponuje pojechać na prowincję USA i popatrzeć jak sytuacja LGBT - Anno Domini 2018 - wygląda.
A wygląda, jak całe to upadające imperium.
No chyba, że nie zostaliśmy jeszcze dostatecznie spałowani.
Pojedynczy politycy nie mają znaczenia. Łatki "skrajnego" przydzielają dziennikarze, politolodzy, komentatorzy polityki - ogółem elity. Oni też nie mają znaczenia.
Znaczenie ma opinia społeczeństwa.
W 13 lat później widzę coraz więcej polityków z uczestniczących w paradach/marszach równości. Postulaty bardzo powoli, ale jednak zaczynają przechodzić do głównego nurtu. Kiedyś za poparcie postulatów LGBT można było dostać łatkę skrajnego, marginalnego polityka. Teraz wielu polityków nie boi się tego napiętnowania. Może poprawa nie jest zadowalająca, ale jednak jest.
Światowy ruch LGBT rozpoczął się od tego, że dostaliśmy wpierdol na Stonewall. Bycie spałowanym przez policję, to oczywiście nic fajnego, ale w pewnym sensie należałoby podziękować panom policjantom. Gdyby nie oni, to emancypacja rozpoczęła by się co najmniej 10 lat później.
Pod rządami PiS wahadło przechyla się w prawo, ale ja wierzę, że im bardziej będzie się przechylać, to tym mocniej i trwalej odchyli się (kiedyś) na stronę liberalną. PiS nie będzie rządzić wiecznie, kiedyś władza ich zużyje, a ludzie będą mieć dość tej świętojebliwości. Wysoka, rekordowa frekwencja na "Klerze" tylko mnie wzmacnia w tym przekonaniu.
Nie zgadzam się. Zakazanie parady/marszu w Warszawie oraz Poznaniu (2005) wpłynęło mobilizująco i zwiększyło frekwencję. Podobnie będzie w Lublinie. Przyjedzie więcej osób spoza regionu.
Biorąc pod uwagę, że w 13 lat później mamy język homofobiczny i homofobijny w głównym nurcie, a sądy przejmuje PiS, to chyba za bardzo nie ma co się cieszyć. Może wreszcie należy poszukać (stworzyć) lewicową alternatywę dla duopolu (dupopolu) PiSPO. Żadna partia podpierająca się kościołem rzymskim lub działająca w jego imieniu nie zmieni istniejącego stanu rzeczy.
Nie zgadzam się. Zakazanie parady/marszu w Warszawie oraz Poznaniu (2005) wpłynęło mobilizująco i zwiększyło frekwencję. Podobnie będzie w Lublinie. Przyjedzie więcej osób spoza regionu.
Ani kwestia bezpieczeństwa ani kalkulacja przedwyborcza.
Jest ktoś z Lublina i moze powiedzieć coś o kampanii w tymże mieście? Czy owy prezydent nie ma jakiejś olbrzymiej przewagi i sprawa marszu akurat nie mogłaby mu i tak zaszkodzić.
To nie jest tak, że on idzie łeb w łeb z kimś i musi teraz ciułać głosy.
Żadne tłumaczenia nie pomagą.
To chuj po prostu
Bardzo proszę wreszcie przestać wierzyć w te fantasmagorie o liberalnych polakach i konserwatywnych politykach. Politycy są w demokracji odbiciem społeczeństwa - politycy łamią prawo, żrą się ze sobą, przyzwalają na pedofilię wśród kleru, nie chcą LGBT/aborcji, bo tacy właśnie są - w większości - Polki i Polacy.
W Polsce, w tej chwili, nie ma szans na liberalizm społeczny, póki jest demokracja. Albo trzeba cierpliwie czekać (może nawet 100 lat...?) na zmiany społeczno-kulturowe, albo potrzebny jest powrót komuny - w odświeżonej wersji rzecz jasna.