Mamy nowego Mister Gay Poland! Przez najbliższy rok Kacper Sobieralski będzie dumnie reprezentował Polskę na różnych wydarzeniach. Pierwsze koty za płoty już w sierpniu w Sztokholmie na Mr Gay Europe. Zapraszamy do lektury naszej rozmowy z Misterem i - zachęcamy do głosowania na Kacpra w europejskim konkursie!
Dlaczego zdecydowałeś się wziąć udział w konkursie?Ponieważ chcę działać aktywnie w społeczności LGBT. Jest wiele tematów, w które chciałbym się zaangażować. Jednym z nich jest nietolerancja. Chciałbym walczyć o równouprawnienie w naszym kraju, ale także z hejtem wewnątrz środowiska. Mam wrażenie, że przestajemy się wzajemnie szanować. Pracując w klubie LGBT mogłem zaobserwować wiele przejawów nietolerancji wewnątrz środowiska. Chciałbym z tym walczyć i powiedzieć stanowcze nie! Musimy zacząć się szanować wzajemnie, jeśli oczekujemy szacunku od innych.
Jak podobał Ci się sam konkurs, co najbardziej zostanie Ci w pamięci?Konkurs podobał mi się przede wszystkim dlatego, że Mister Gay Poland to nie jest konkurs piękności. Każdy z kandydatów musiał wykazać się wiedzą na temat środowiska LGBT w Polsce, czy wiedzą na temat LGBT w Szwecji (test po angielsku). Ważnym punktem w całym konkursie były też rozmowy z jurorami, dzięki którym mieli okazje poznać nas oraz nasze pomysły na zaangażowanie się w środowisku LGBT. W pamięci najbardziej zostanie mi wyjazd do schroniska dla zwierząt, podczas którego zobaczyłem ile pracy i miłości trzeba włożyć, żeby takie miejsce prawidłowo funkcjonowało.
Najbliżsi Cię wspierali? Jak ich reakcja po Twojej wygranej?Cała rodzina mnie mocno wspierała i robi to nadal. Wszyscy byli tego wieczoru pod telefonami, żeby dowiedzieć się jak mi poszło. Wiem, że rodzice i siostra są ze mnie bardzo dumni. Moje zwycięstwo jest też ich małym sukcesem. Po wyborach funkcjonujemy nadal tak, jakby ich nie było. W naszej relacji nic się nie zmieniło, bo niby czemu miało by się coś zmienić? Cieszę się, że mam taką rodzinę i dziękuje im za wsparcie, bez niego by się nie udało.
Udział w takim konkursie to swego rodzaju publiczny coming out... Jak u Ciebie było z coming outami, czy Twoim zdaniem są ważne? Udział w konkursie to był mój coming out publiczny, bo rodzina, przyjaciele, osoby w pracy wiedziały jakiej jestem orientacji seksualnej. Coming out jest ważny. Każdy powinien być sobą, bez przejmowania się opinią innych. Każdy ma prawo, żyć jak chce i z kim chce, bez względu na to jakiej jest orientacji seksualnej.
Czy Mister Gay Poland może pomóc gejom w Polsce w widzialności?Oczywiście, że tak jest. Po finale pojawiło się wiele publikacji w mediach na temat mojej wygranej, jak i samego konkursu. Cieszy mnie to, że pisze się o takich rzeczach. Warto uświadamiać Polaków, że takie inicjatywy mają miejsce. Pod artykułami pojawiały się też komentarze - różnej treści. Jasno wynika z nich, że społeczeństwo ma bardzo podzielone poglądy w temacie osób LGBT. Jest to obszar, nad którym warto pracować i promować tolerancje.
Zachęcałbyś innych do udziału?Zachęcam każdego do wzięcia udziału w konkursie. Warto spróbować swoich sił. Konkurs to ciekawa przygoda, gdzie można sprawdzić siebie, poznać ciekawych ludzi, a co najważniejsze zaangażować się życie społeczności LGBT. Jest to niezapomniane przeżycie, które zapamiętam na zawsze.
Plany na przyszłość?Planów jest dużo, ale czy uda się je zrealizować, życie pokaże. Na razie przygotowuję się na wyjazd do Sztokholmu, czytając i przeglądając materiały dotyczące środowiska LGBT. To mój główny priorytet. Oprócz tego pracuje, chodzę na siłownię i odliczam dni do finału Mr Gay Europe. Trzymajcie za mnie kciuki w Sztokholmie! A już teraz, możecie głosować na stronie
https://www.mrgayeurope.com/
Kacpra możecie polubić
na Facebooku!
Zrobiłeś mój dzień ♥
Nie powinienem mieć w ogóle ojca: lewak i prawak nazywają mnie wywrotowcem! ♥ ♥ Gej bez ojca! Prawidłowo. Sam się zrobiłem, tylko mój stary prawak/lewak chce mi teraz prawo wolności osobistej ograniczyć! :D
Jeśli Twój ostatni tekst o "siorbaniu pisiorków", jest z tych lżejszych, to nie dziwię się, że dostałeś bana. Ja również kiedyś dostałem bana, ale nie robię z siebie cierpiętnika.
Nie jestem cierpiętnikiem tylko wywrotowcem ;)
Jak miło, że czytasz wnikliwie moje komentarze. Wspaniale :D
Cóż, tolerancji się domaga ale samemu jej nie daje. Takie efekty. Jak przy niesubordynacji ujawnionych gejów w sekciarskim pissie. Żal.
Jeśli Twój ostatni tekst o "siorbaniu pisiorków", jest z tych lżejszych, to nie dziwię się, że dostałeś bana. Ja również kiedyś dostałem bana, ale nie robię z siebie cierpiętnika.
Ja się przyzwyczaiłem, że tutaj jest tylko jedna wizja świata. Jak się z nią nie zgadzasz, to dostajesz bana. Mam jednego na koncie, więc wiem co mówię.