Chcecie podzielić się własną historią?
PISZCIE DO NAS!Od mojego coming outu minęły 2 lata i kilka miesięcy. Chociaż na samym początku było bardzo ciężko, bo rodzice wpadli w olbrzymi szok i mieliśmy sporo cichych dni - to jednak nie żałuję. Bowiem dokonał się niewyobrażalnie wielki postęp w ich postawie i dzisiaj jestem w miejscu, do którego myślałem, że nigdy nie dojdę. Nawet w sferze najskrytszych marzeń. Mama ma łatwiej niż tata, ale oboje zrobili kawał pracy, aby się oswoić z tym kim jestem. Ciągle ich edukuję, by ich świadomość i wiedza były jak największe.
I pomyśleć że kiedyś usłyszałem: "Co najwyżej będę to tolerować, ale o akceptacji zapomnij. A ze strony ojca nawet na tolerancję nie masz co liczyć". WARTO DOKONAĆ COMING OUTU :)
Choć szczerze nie wierzę w "coming out", ponieważ uważam, że żadne z nas nie ma się czego wstydzić, to chyba największym problemem tak naprawdę było dla mnie ujawnienie się przed samym sobą. To znaczy... od zawsze wiedziałem kim jestem, ale o ile bez problemu zaakceptowałem siebie jako osobę panromantyczną/aseksualną i żyłem z tym bez najmniejszego problemu, nie ukrywając przed nikim, to o wiele gorzej sytuacja miała się odnośnie mojej tożsamości płciowej. Od gimnazjum żyję jako mężczyzna, ale dopiero jakoś od roku nie boję się dodać:" jestem chłopakiem, tyle że trans". Dotychczas starałem się ukrywać ten fakt możliwie jak najmocniej. Wstydziłem się sam przed sobą... Chciałem być jak inni przedstawiciele płci męskiej, choć wiedziałem, że jestem od nich nieco inny... Nie mogłem się z tym pogodzić, co zmuszało mnie do zatajania szczegółów dotyczących mojej budowy anatomicznej - a przez to czułem się jak pospolity kłamca.
Dopiero od kilkunastu miesięcy nie wstydzę się siebie. Właściwie to... jestem bardzo dumny z tego ciała, które wytrzymało tak wiele szorstkości z mojej strony. Jestem dumny z bycia transmężczyzną...
Mam 16 lat, niedawno zrobiłem coming out w dość specyficzny sposób... Miałem wyjść z psem i nie wiem co mnie natchnęło, ale napisałem na kartce "Mame ile jeszcze będziesz udawać, że nie wiesz,że jestem gejuchem XD". Brat wiedział od dawna, znajomi też. Po powrocie mama mnie zawołała i zapytała ze śmiechem na ustach: "Kogo ty chciałeś oszukać"! U mnie na szczęście wszyscy są tolerancyjni i wyrozumiali, więc to nie problem pośmiać się z dziadków, że synowej się nie doczekają, a na zięcia to czas pokaże. Chciałbym życzyć WSZYSTKIM takiego zrozumienia i w ogóle w rodzinie, wśród znajomych i w ogóle wszędzie. Nie bójmy się tego kim jesteśmy i ryzykujmy, jak nie zaryzykujemy to się nie dowiemy. Przytulasy odwagi dla wszystkich jeszcze "w szafie" ♥
Jestem w połowie drogi do tego by być już zupełnie wolnym. Bo ujawnienie się, to właśnie wolność. Wolność zachowania, wolność rozmowy, wolność emocji i wolność bliskich więzi. Wychowałem się w miejscu, gdzie powinno się być prawdziwym facetem, takim jak mój ojciec, dziadek, ale przede wszystkim jak znajomi z osiedla, ze szkoły. Mój ojciec to facet z krwi i kości, porządny, zdecydowany, silny, pracowity i uczciwy, ale z drugiej strony zachowawczy, surowy, nie wyrażający większych uczuć i emocji. O uczuciach w rodzinie nigdy się nie mówiło, nigdy nie okazywaliśmy słabości, nigdy nie słyszałem od rodziców, że mnie kochają, że są smutni, dumni, zawiedzeni, czy po prostu szczęśliwi. To utrudnia sprawę, nie łatwo jest poruszyć temat, do którego żadne z nas nie wie jak podejść, bo u nas po prostu nie używa się wielkich, poważnych słów. Nigdy nie kłócimy się też o sprawy ważne, od których wiele zależy, zawsze są to błahostki życia codziennego. Mimo to, jest też coś co ułatwia mi sprawę. Rodzina u mnie jest pewnikiem, jest wsparciem, jest czymś co będzie zawsze i mimo, że o tym nie mówimy na co dzień, to właśnie na rodzinę mogę liczyć w każdej sytuacji i nie wyobrażam sobie, żeby moja orientacja mogła coś w tej kwestii zmienić.
Dowiedziały się już osoby z rodziny oraz przyjaciół hetero, co do których reakcji nie miałem wątpliwości, jednak rodzice i babcia dalej czekają i.... jest ciężko się przełamać. Pomimo (a może własnie przez to) tego, ze jestem dużym wysportowanym facetem bez pierwiastka kobiecego, nie ujawniłem się wprost przed żadnym mężczyzną i takie ujawnienie wydaje mi się najcięższe.
Wszystko się jednak zmienia bardzo szybko i teraz dążę do sytuacji, których kiedyś starałem się za wszelką cenę unikać. Sam poruszam tematy tolerancji, nie okłamuję już nikogo mówiąc o dziewczynach, mówię wprost, że się nigdy nie ożenię. Jestem coraz bardziej sobą i coraz lepiej mi z tym. I pomimo tego, że od kilku lat nie mieszkam już z rodziną, to ich akceptacja jest na tyle ważna, że tylko czekam na odpowiedni moment. Sam do siebie mam też pretensje, bo wiem jak ważne jest to, żeby być ujawnionym. Gdybym był ujawniony, to zmieniłbym myślenie pewnie garstki osób, ale z takich garstek składa się społeczeństwo, które mogłoby być dużo bardziej tolerancyjne. Gdyby tylko nie nasz cholerny strach, gdyby nie próba bycia prawdziwym facetem, gdyby nie ta szkoła i to osiedle, gdybyśmy się tego pozbyli, to wszystkim nam żyłoby się dużo łatwiej i szczęśliwiej.
Mój coming out nastąpił po wygranej w konkursie Miss Trans w 2013 roku. Dostałam zaproszenie do udziału w programie tzw. telewizji śniadaniowej. Po rozmowie z grupką znajomych postanowiłam przyjąć zaproszenie i tego samego dnia z duszą na ramieniu powiedziałam mamie o moich planach związanych z korektą i płci, oraz o imieniu jakie chciałam przyjąć. Na swoim ówczesnym koncie na Facebooku wyjaśniłam znajomym, że w najbliższym czasie mogę się pojawić w telewizji i mogą być zaskoczeni tym co zobaczą, oraz że liczę na ich wsparcie. Kilka dni później wystąpiłam i zaczęłam oficjalnie żyć jako kobieta. Wielu znajomych się od mnie odwróciło, wielu zostało z rodziną mam urywany kontakt... Jednak spokój ducha, że w końcu otwarcie żyje w zgodzie z sobą jest nieoceniony.
Po tym fakcie postanowiłem odmienić życie i między innymi się ujawnić rodzicom, rodzinie.
W domu spotkałem się z tolerancją ale jeszcze nie z akceptacją.
Rodzice do tego muszą jeszcze dojrzeć.
W rodzinie natomiast akceptacja w pełni i ta radość, że ja w ich oczach w końcu jestem sobą w 100 % : )
Czuję się zdecydowanie lepiej jako człowiek.
Otworzyło mi się wiele drzwi, które wcześniej były dla mnie zamknięte.
Peace & Love
Młodości! tobie nektar żywota
Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę:
Serca niebieskie poi wesele,
Kiedy je razem nić powiąże złota.
Razem, młodzi przyjaciele!...
W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;
Jednością silni, rozumni szałem,
Razem, młodzi przyjaciele!...
I dalej:
Pryskają nieczułe lody
I przesądy światło ćmiące;
Witaj, jutrzenko swobody,
Zbawienia za tobą słońce!
Nie jest fajnie żyć w miejscu, gdzie wiele osób plotkuje o tobie za plecami, próbuje wypytywać twoją rodzinę, czy to prawda itp. Najchętniej zniknęłabym stąd, ale jeszcze sporo rzeczy mnie tu trzyma.
Autorom oczywiście gratuluję.
Niestety jestem tchórzem i boję się jej reakcji.. a na jej dobrych relacjach bardzo mi zależy
dlaczego reszcie rodziny , nie ? poza tym jesteś pewien ,że on się nie wygada..?
Znając swoją rodzicielke w 100% okazalo się ze jednak nie w 100% i bylo piekło ;f
to ,że twoja matka tego nie rozumie , nie znaczy ,że rodziny innych są takie same
Znając swoją rodzicielke w 100% okazalo się ze jednak nie w 100% i bylo piekło ;f