11 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wychodzenia z Ukrycia (Coming Out Day). Jak wyjść z ukrycia? O czym pamiętać i dlaczego warto coming out mieć za sobą? Przypominamy i zachęcamy Was do dzielenia się własnymi opowieściami i doświadczeniami związanymi z coming outem.
Dzień Wychodzenia z Ukrycia został ustanowiony 1988 roku: na cześć marszu ludzi LGBT w Waszyngtonie, który odbył się rok wcześniej i zgromadził 500 tys. osób. W Polsce na większą skalę zaczęto obchodzić Coming Out Day w 2009 roku.
JAK WYJŚĆ Z UKRYCIA?1. Edukuj się, czytajPoczytaj o tym, jak z ukrycia wyszli inni, jakie mają przemyślenia i jak ich otoczenie reagowało. Coming out często łączy się z odpowiadaniem na mnóstwo pytań - dlatego warto wcześniej się przygotować, nawet na trudne pytania. Wytłumacz Twoim najbliższym, że homoseksualność nie jest chorobą (Światowa Organizacja Zdrowia w 1990 roku usunęła homoseksualność z klasyfikacji chorób i z tej okazji co roku 17 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przeciwko Homo- i Transfobii), że jest normalną odmianą seksualności człowieka i częścią natury. To, że jest się gejem, lesbijką, biseksualistą lub osobą transpłciową nie oznacza, że będzie się nieszczęśliwym i nie będzie miało się rodziny - Polska pozostaje w tyle Europy pod tym względem (małżeństwa, związki partnerskie i adopcja są możliwe w większości zachodnich krajów). Homoseksualność nie szkodzi - szkodzi homofobia, która istnieje w społeczeństwie, dlatego:
2. Wsparcie jest ważneJeżeli Twoi bliscy Cię akceptują zabiegaj, by w codziennym życiu i oni edukowali, pokazywali, że bycie LGBT to nic złego i strasznego, że Cię wspierają, solidaryzują się z Tobą, nie wstydzą się Ciebie oraz reagują na homo- i transfobię wokół. Istotne są także ich decyzje i wybory polityczne - wspierajmy tych, którzy nie będą zagrożeniem dla naszego szczęścia, ale przede wszystkim - zdrowia.
3. Wybierz dobry czas, miejsce, ale przede wszystkim ludziNie każdy coming out jest możliwy, dlatego jeżeli czujesz, że Twój czas jeszcze nie nadszedł, a otoczenie nie jest gotowe, poczekaj aż uniezależnisz się, przede wszystkim finansowo. Na początku ostrożnie dobieraj ludzi, przed którymi się ujawniasz, stawiaj na bliskich przyjaciół, o których wiesz, że Cię zakceptują i którym ufasz. Niech to będzie na początek jedna osoba, nie musisz od razu ujawniać się przed całym światem.
4. Zwróć uwagę na językPosługuj się jasnym i prostym językiem, mów spokojnie, niech Twoi rozmówcy czują, że sam/sama siebie akceptujesz i jesteś szczęśliwą osobą. Emocje trudno trzymać na wodzy, ale spróbuj postawić na te pozytywne.
5. Pomyśl o pozytywachPrawdopodobnie okaże się, że coming out wcale nie jest taki straszny, a ulga, którą poczujesz jest bezcenna. Potem już będzie tylko lepiej!
Więcej szczegółowych informacji i rad o tym, jak wychodzić z ukrycia znajdziecie na stronie wychodzimyzukrycia.net, którą gorąco polecamy.Z okazji Dnia Wychodzenia z Ukrycia - wszystkim ujawnionym gratulujemy, a nieujawnionym życzymy dużo uśmiechu, pozytywnej energii i odwagi! I zachęcamy do dzielenia się własnymi opowieściami, doświadczeniami związanymi z coming outem i zdjęciami! Zwłaszcza dziś, gdy w Sejmie, w nasze święto, będzie występował Paul Cameron.
Od mojego coming outu mineły 2 lata i kilka miesięcy.Pomimo że na samym początku było bardzo ciężko bo rodzice wpadli w olbrzymi szok i mieliśmy sporo cichych dni to jednak nie żałuję.Bowiem dokonał się niewyobrażalnie wielki postęp w ich postawie i dzisiaj jestem w miejscu,do którego myślałem że nigdy nie dojdę.Nawet w sferze najskrytszych marzeń.Mama ma łatwiej niż tata ale oboje zrobili kawał pracy aby się oswoić z tym kim jestem.Ciągle ich edukuję jeszcze by ich świadomość i wiedza były jak największe.
I pomyśleć że kiedyś usłyszałem ,,Co najwyżej będę to tolerować,ale o akceptacji zapomnij.A ze strony ojca nawet na tolerancję nie masz co liczyć ''
WARTO DOKONAĆ COMMING OUTU :)
Wychowałem się w miejscu, gdzie powinno się być prawdziwym facetem, takim jak mój ojciec, dziadek, ale przede wszystkim jak znajomi z osiedla, ze szkoły. Mój ojciec to facet z krwi i kości, porządny, zdecydowany, silny, pracowity i uczciwy, ale z drugiej strony zachowawczy, surowy, nie wyrażający większych uczuć i emocji. O uczuciach w rodzinie nigdy się nie mówiło, nigdy nie okazywaliśmy słabości, nigdy nie słyszałem od rodziców, że mnie kochają, że są smutni, dumni, zawiedzeni, czy po prostu szczęśliwi. To utrudnia sprawę, nie łatwo jest poruszyć temat, do którego żadne z nas nie wie jak podejść, bo u nas po prostu nie używa się wielkich, poważnych słów. Nigdy nie kłócimy się też o sprawy ważne, od których wiele zależy, zawsze są to błahostki życia codziennego. Mimo to, jest też coś co ułatwia mi sprawę. Rodzina u mnie jest pewnikiem, jest wsparciem, jest czymś co będzie zawsze i mimo, że o tym nie mówimy na co dzień, to właśnie na rodzinę mogę liczyć w każdej sytuacji i nie wyobrażam sobie, żeby moja orientacja mogła coś w tej kwestii zmienić.
Dowiedziały się już osoby z rodziny oraz przyjaciół hetero, co do których reakcji nie miałem wątpliwości, jednak rodzice i babcia dalej czekają i.... jest ciężko się przełamać. Pomimo (a może własnie przez to) tego, ze jestem dużym wysportowanym facetem bez pierwiastka kobiecego, nie ujawniłem się wprost przed żadnym mężczyzną i takie ujawnienie wydaje mi się najcięższe.
Wszystko się jednak zmienia bardzo szybko i teraz dążę do sytuacji, których kiedyś starałem się za wszelką cenę unikać. Sam poruszam tematy tolerancji, nie okłamuję już nikogo mówiąc o dziewczynach, mówię wprost, że się nigdy nie ożenię. Jestem coraz bardziej sobą i coraz lepiej mi z tym.
I pomimo tego, ze od kilku lat nie mieszkam już z rodziną, to ich akceptacja jest na tyle ważna, że tylko czekam na odpowiedni moment.
Sam do siebie mam tez pretensje, bo wiem jak ważne jest to, żeby być ujawnionym. Gdybym był ujawniony, to zmieniłbym myślenie pewnie garstki osób, ale z takich garstek składa się społeczeństwo, które mogłoby być dużo bardziej tolerancyjne. Gdyby tylko nie nasz cholerny strach, gdyby nie próba bycia prawdziwym facetem, gdyby nie ta szkoła i to osiedle, gdybyśmy się tego pozbyli, to wszystkim nam żyłoby się dużo łatwiej i szczęśliwiej.
Dopiero od kilkunastu miesięcy nie wstydzę się siebie. Właściwie to...jestem bardzo dumny z tego ciała, które wytrzymało tak wiele szorstkości z mojej strony. Jestem dumny z bycia transmężczyzną...
I przepraszam wszystkich, którzy usnęli w trakcie czytania mojego wywodu, haha...X//D zawsze byłem gadułą.
.. mąż dziecko. Ponieważ jestem jedynaczka. No ale niestety ja się nie zmienię tylko po to aby komuś było dobrze A być z kimś i oszukiwać kogoś to nie fair ... mój ( maz nie byłby zadowolony) A rodzice musieliby świecić oczami za zakłamana córkę... więc każdemu z osobna życzę aby miał odwagę wyznać kim jest i jeżeli ktoś to akceptuje to super ale jeżeli nie potrafi to po prostu odetnij się ... spędzają czas z tymi przed którymi nie musisz nikogo udawać A jesteś sto procent sobą ! Ja mam świetną kobietę i nigdy nie wyparlabym się jej przed nikim ! Powodzenia moi drodzy !trzymam kciuki za każdego z was :)
Mój coming out zaczął się w pierwszej klasie gimnazjum kiedy to przez facebooka powiedziałem przyjaciółce, że jestem gejem. Wszystko było pięknie, ale bałem się jej o tym powiedzieć, do tego stopnia, że kierowałem rozmowę tak, by sama zgadła i zadała mi to pytanie. Potem powiedziałem drugiej koleżance, już w cztery oczy, szybko i zwięźle i bez żadnych problemów.
Kilka miesięcy później moja mama napisała do mnie żebym po szkole wrócił prosto do domu i nie rozmawiał z nikim o moich prywatnych sprawach, i że musimy porozmawiać. W domu okazało się, że będąc u mamy w pracy i korzystając z jej laptopa zapomniałem się wylogować z facebooka a ona czekała akurat na wiadomość od koleżanki o tym samym imieniu co moja i jakoś tak przeczytała moje wiadomości z których wynikało, że jestem gejem.
Więc spytała się mnie, czy jestem gejem. Pomyślałem sobie, że nie ma sensu kłamać więc powiedziałem, że tak. Mama zaczęła coś mówić, że kocha mnie nie ważne co ale szczerze mówiąc nie pamiętam z tego wiele, bo jedyne o czym myślałem to jak mogłem być takim idiotą, żeby się nie wylogować i żeby w ogóle pisać o tych rzeczach. Czułem się też zdradzony, bo moja mama praktycznie siłą wyszarpała mnie "z szafy". Minęły już prawie trzy lata a ja nadal czuję lekką gorycz po tym, bo po prostu nie byłem na to wtedy gotowy. Moja mama kilka razy pytała się mnie jeszcze, czy są jakieś fajne dziewczyny w szkole i czy coś się może zmieniło i jak sama stwierdziła, ona się na tym nie zna dlatego woli spytać.
Morał jest z tego taki, że trzeba być bardzo ostrożnym rozmawiając o takich rzeczach na "prywatnych czatach", bo często mogą one wcale nie być prywatne. Pamiętam, jak raz prawie stanęło mi serce jak zobaczyłem, że dwie dziewczyny z mojej klasy bawią się telefonem mojej koleżanki której nie było nigdzie w pobliżu, bo było tam wszystko co mogłoby mnie doprowadzić do zostania pobitym (w najlepszym wypadku). A drugi morał jest taki, że ujawnianie się zawsze powinno przebiegać na warunkach ujawniającego się, a nie tych, którym się ujawnia.
Otóż ten cały coming out , to po prostu akceptacja siebie i przyznanie się przed samym sobą. To najważniejsze. Nikt nie oczekuje od was robienia zebrania rodzinnego i nie wiadomo jakiej przemowy. Ktoś spyta to powiesz, nie to nie. Potrzeba rozmawiania o sobie i swej tożsamości oznacza że człowiek ma jednak jakieś obawy z tym związane.
Ps. Każdy o mnie wie, każdy kto wie nadal utrzymuje ze mną te same relacje, a jakoś nie robiłem coming outu. Żyję po swojemu i każdy to zauważył prędzej czy później.