Za nami pierwsza edycja Mister Gay Poland. Lipcowe wybory wygrał Andrzej, ale w naszym portalowym konkursie zwyciężył Paweł. Paweł jest menadżerem Coffeeplanet, jak sam mówi - "jednego z najcudowniejszych homoseksualnych miejsc we Wrocławiu, wesołym i uśmiechniętym chłopakiem, którego pasją jest tworzenie miejsca dla ludzi LGBT, aby mogli się tam czuć swobodnie". Zapraszamy do lektury naszej krótkiej rozmowy z misterem czytelników i czytelniczek QUEER.PL!
Wrażenia po pierwszych wyborach Mister Gay Poland?Ciężko stwierdzić ponieważ niewiele z samej gali pamiętam (i nie chodzi tu o poziom upojenia)! Miałem nadzieję, że cała gala odbędzie się po cichutku, ale gdy zobaczyłem ile ludzi stoi przed jeszcze zamkniętymi drzwiami klubu HAH w Poznaniu - serce podeszło mi do gardła... Całość oceniam bardzo pozytywnie, sama gala miała rodzinny klimat i to czuli chyba zarówno uczestnicy, jak i goście. Muszę przyznać, że Paweł Zabilski swoim roztrzepaniem dodał nam otuchy, wiec nigdy w życiu nie powiem, że nie jestem szczęśliwy z tego powodu, że wziąłem w tym wszystkim udział.
Dlaczego zdecydowałeś się zgłosić do wyborów?Chciałem trochę zerwać też ze stereotypami, że gej równa się chłopiec w piórach, torebkach i różu, chciałem pokazać wszystkim, że można być gejem bez tej całej otoczki przegięcia, że to, iż mówimy o sobie rodzinie, znajomym, nie oznacza, że musimy przyjmować masę rożnych zachowań i hobby, które kojarzą się większości z byciem gejem.
Wrażenia po głosowaniu czytelników i czytelniczek QUEER.PL?Znałem wasz portal, ale niekoniecznie go czytywałem, przyznam jednak, że od momentu waszego głosowania przejrzałem wiele artykułów i nadal często do was zaglądam, dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy, które wcześniej wydawały się mi dalekie. Oczywiście, że cieszyłem się po głosowaniu u was! Głosowali ludzie, tu nie liczyły się punkty od jury, tu każdy mógł sam ocenić i oddać głos. Powiem, że trochę mnie to dowartościowało, ale spokojnie, nie wyrosły mi skrzydła, było to coś miłego i trochę byłem zdziwiony, bo sądziłem, że to własnie Andrzej wygra w głosowaniu czytelników.
W swoim zgłoszeniu do wyborów podkreślałeś, że pracujesz w CoffePlanet we Wrocławiu, opowiedz coś więcej o pracy w miejscu przyjaznym LGBT.Praca w CoffeePlanet to może być marzenie chyba każdego geja lub lesbijki w Polsce! Przed nami ciągle kolejne wyzwania i przełamywanie barier. Mieścimy się na głównej płycie wrocławskiego rynku i nigdy jeszcze nie mieliśmy sytuacji, że ktoś zaatakował nas z powodu tego, że jesteśmy miejscem dla homoseksualistów. Powiem więcej, wciąż naginany granice i w tym momencie można na naszym ogródku spotkać pary hetero i homoseksualne, które bez żadnych obaw okazują sobie czułości. Nikomu to nie przeszkadza, jesteśmy jednym z najliczniej odwiedzanych miejsc na wrocławskim rynku, to sukces i duma dla mnie. A 15.10 będziemy obchodzić 15. urodziny!
Coming out?Ooo, coming out to coś, czego bałem się całe życie... Z której strony ugryźć temat, zwłaszcza, że za każdym razem, gdy leciało coś w telewizji to rodzina rzucała głupie teksty... Przez długi czas udawałem w domu, że mam dziewczynę, albo że zrywamy, w końcu ludzie mi to ułatwili plotkowaniem, a plotka doszła do mojej mamy, która w końcu sama spytała: Paweł, jesteś gejem? Ja na to szybkim i prawie płaczącym: tak. Powiedziała mi, że mnie kocha, że jest za mną cała rodzina, jest za mną kuzynka, która broni mnie jak lwica, jest ciocia. Mama jest tak zauroczona moim chłopakiem, że czasem myślę, że gdybym chciał z nim zerwać, najpierw musiałbym powiedzieć jej! Wracając do coming outów: tylko strach, strach, jak przed skokiem ze spadochronem, strach jak przed pierwszą jazdą na rowerze, ale gdy się już spróbuje to każdy przyzna, że kamień spada z serca. Nie ma co czekać na moment, ten dobry nigdy nie nastanie, a czas tylko bardziej nas zamyka na wyznanie prawdy.
Plany na przyszłość, marzenia?Moje marzenia to na pewno nie żyć jak większość społeczeństwa, nie być ograniczonym, dążyć do postawionych sobie celów oraz przekraczać własne granice, ale największym marzeniem jest to, aby mój aktualny związek przetrwał jak najdłużej, bo chłopak z którym jestem daje mi tak wiele szczęścia, że czuję, że mam dla kogo żyć!
W przyszłym roku także wybory
Miss Less Poland! Można się już zgłaszać, więcej informacji
w wydarzeniu na Facebooku!
Wow, świetnie napisane.
Pozdrawiam i życzę miłości. To chyba w życiu najważniejsze.
Dziękuję podwójnie.
I Tobie życzę Miłości.
Pozdrawiam serdecznie. :)
Nie Ty jeden wpadłeś w depresję.
Czym bardziej się chowałam do szafy tym bardziej ona wyciągała po mnie łapska. Miałam naście lat, pierwszą miłość, wielką Miłość - zakochałam się w I. w podstawówce - za sobą. Wtedy jeszcze nie było tak źle. Oprócz tego, że jeden Jej dotyk sprawiał, iż cały świat był zamglony a ja... tego nie opiszę, nie chcę. Któregoś dnia odważyłam się, powiedziałam. Zgadnijcie, jak się kończy ta "Opowieść"?
Odnośnie opowieści. Zaraz skończę.
"Bo czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować." - Edyta Bartosiewicz
Liceum. Zakochana. Ona. Ja ciągle rycząca. Ciągle. Wśród ludzi, bez ludzi - to było zbzikowane, chore, dziwne jakieś. Stoi i nagle wybucha płaczem.
Przed zajęciami, na przystanku, w domu.
Depresja. Ale o niej nie mogłam zbyt wiele poczytać ani poznać ludzi takich jak Ty. Nie było netu. To znaczy pewnie był, gdzieś, w kosmosie.
Otworzyłam się mając, bodajże, 18 lat. Kobieta, z którą byłam... nie opiszę.
Oczywiście, że to był pewien szok.
Nie mogę więcej napisać, to zbyt osobiste.
Wiem jedno: warto było powiedzieć. Otworzyć się.
Wow, świetnie napisane.
Pozdrawiam i życzę miłości. To chyba w życiu najważniejsze.
Nie Ty jeden wpadłeś w depresję.
Czym bardziej się chowałam do szafy tym bardziej ona wyciągała po mnie łapska. Miałam naście lat, pierwszą miłość, wielką Miłość - zakochałam się w I. w podstawówce - za sobą. Wtedy jeszcze nie było tak źle. Oprócz tego, że jeden Jej dotyk sprawiał, iż cały świat był zamglony a ja... tego nie opiszę, nie chcę. Któregoś dnia odważyłam się, powiedziałam. Zgadnijcie, jak się kończy ta "Opowieść"?
Odnośnie opowieści. Zaraz skończę.
"Bo czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować." - Edyta Bartosiewicz
Liceum. Zakochana. Ona. Ja ciągle rycząca. Ciągle. Wśród ludzi, bez ludzi - to było zbzikowane, chore, dziwne jakieś. Stoi i nagle wybucha płaczem.
Przed zajęciami, na przystanku, w domu.
Depresja. Ale o niej nie mogłam zbyt wiele poczytać ani poznać ludzi takich jak Ty. Nie było netu. To znaczy pewnie był, gdzieś, w kosmosie.
Otworzyłam się mając, bodajże, 18 lat. Kobieta, z którą byłam... nie opiszę.
Oczywiście, że to był pewien szok.
Nie mogę więcej napisać, to zbyt osobiste.
Wiem jedno: warto było powiedzieć. Otworzyć się.
Ja za to miałem taką sytuację jak z kolegami i koleżankami tam byliśmy i przyszedł ktoś, kto nie do końca wiedział gdzie trafił :-D i.....mój przyjaciel ze śmiechu zaczął płakać a inni się śmiać jak mało kiedy :D Oprócz tego przyszło też kilka rodzin z małymi dziećmi które jednak nawet nie powiesiły ubrań i już wychodziły.Także ubaw mieliśmy spory wtedy.
Natomiast jeszcze co do wywiadu : co do walki ze stereotypami,niewątpliwie twoja wygrana Paweł jest tu dobra.Chyba ten stereotyp geja jako ,,zniewieściałego z piórami i w różu '' jest już nieco słabszy ale walczyć trzeba
Nie do końca jednak zgodzę się z tym że nie ma dobrego momentu na coming out.Pewnie patrzysz na to inaczej.Ja mam inny punkt widzenia,że jednak ten dobry moment jest.
Pozdro :)
PS Pozdrowienia dla Pawła i całej Ekipy CoffePlanet!