Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 22.04.2015 14:04

Wojcieszek nudzi w Berlinie

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

"Jak całkowicie zniknąć" Przemysława Wojcieszka w kinach

Przemysław Wojcieszek chciał zrobić film bez morału, bez fabuły. Malowaną światłami i muzyką Julii Marcell narkotyczną impresję z letniej nocy w Berlinie, rajdu po parkach, ulicach i klubach w wykonaniu dwóch kobiet - Polki Gerdy (Agnieszka Podsiadlik) i Niemki Małej Rozbójniczki (Pheline Roggan). Gerda i Mała Rozbójniczka poznają się wieczorem w metrze. Gerda następnego dnia rano ma lot do Sheffield, przed nimi jedna noc, w trakcie której zdążą się sobą zafascynować, może nawet trochę zakochać. Ale przede wszystkim będą pić, tańczyć, chodzić i jeździć po Berlinie. Brzmi obiecująco? Niestety tylko brzmi.

- Ewa Tomaszewicz -

"Jak całkowicie zniknąć" miało szansę być może nie oryginalną, bo o nieznajomych z pociągu i jedynej nocy, którą mogą spędzić wspólnie, opowiadał choćby Richard Linklater w "Przed wschodem słońca", ale ciekawą historią. Na dodatek pokazaną z perspektywy kobiecej, co wcale nie jest takie częste nie tylko w polskim kinie. Pierwsze dwadzieścia minut filmu – rozciągnięta na kilka pociągów metra i podziemnych stacji niema sekwencja wzajemnego uwodzenia się, spojrzeń, gier, uśmiechów – i pierwszy dialog zapowiadają właśnie taką, trochę łobuzerską, trochę seksowną, pełną zapadających w pamięć, choć niekoniecznie mądrych rozmów, historię. Potem jest tylko gorzej.

Film Wojcieszka był kręcony bez scenariusza, na podstawie kilkunastostronicowego konspektu, większość scen była improwizowana i montowana na planie. Ten celowy zabieg, który miał pomóc reżyserowi odejść od tworzenia historii z tezą, okazał się, delikatnie mówiąc, średnio udany. Podsiadlik i Roggan nie grają źle, jest między nimi coś w rodzaju chemii, kłopot w tym, że nie bardzo mają co grać. Nie wiem, jak wyglądał szkic, na podstawie którego improwizowały kolejne sceny, ale mam wrażenie, że został ułożony jako lista miejsc, które bohaterki muszą odwiedzić, i rzeczy, które powinny zrobić, aby uwiarygodnić wzajemną fascynację. Park z pomnikiem pamięci homoseksualistów prześladowanych przez nazizm – odhaczony, sala baletowa z obowiązkowym wspólnym tańcem – odhaczona, uliczna knajpka z przeszkoloną witryną – odhaczona, kąpiel nago w basenie – odhaczona, pięć czy sześć klubów z dudniącą muzyką techno, impreza uliczna w stylu flamenco, elegancki klub taneczny, pusta sala kinowa, kradzież rowerów, sikanie na ulicy, wymiotowanie do umywalki, niekończące się wędrówki tłocznymi ulicami imprezowej części Berlina, obowiązkowo kręcone zza pleców bohaterek, tak, że nie widzimy ani ich, ani co się właściwie przed nimi znajduje… W pewnym momencie widz, o ile w ogóle dotrwał do końca seansu, zastanawia się chyba jedynie, ile jeszcze knajp, kieliszków wódki czy butelek wina bohaterki muszą zaliczyć, aby w końcu się ze sobą przespać. I od razu bezczelnie zaspojleruję: dużo.

Oczywiście można spróbować te zarzuty obalić: że tak miało być. Że film wymyślany na bieżąco, afabularny, że to po prostu zapis letniej nocy, że reżyser nie chciał, jak mówił w wywiadzie dla "Gazety Prawnej", zajmować się problemami społecznymi, bo od tego są internet, telewizja i prasa. Tyle że nie od dziś wiadomo, że da się zrobić film o miłości, fascynacji czy seksie dwóch osób tej samej płci tak daleki od polityki i aktualnych debat, jak tylko można. W ogóle można robić kino bez przymiotnika "społeczne", również jeśli opowiada się o kobietach, także nieheteronormatywnych. Więcej, można zrobić film bez scenografii, bez scenariusza, bez aktorów i aktorek, zastępując ich ludźmi z ulicy. To wszystko już było. Problem w tym, że bywało też dobre. Film Wojcieszka nie jest dobry. Jest nużący, monotonny, powtarzalny. Jeśli więc szukacie rozrywki na któryś wieczór, lepiej sięgnijcie po beznadziejny "The L Word" czy inną ramotkę. Albo zróbcie sobie własny rajd po mieście. Może nie będzie ciekawszy niż bohaterek "Jak całkowicie zniknąć", ale przynajmniej nazajutrz będziecie cierpieć na skutek przedawkowania całkiem realnego alkoholu, po którym przez chwilę było wam dobrze, a nie po filmie, który nie daje nawet chwilowej przyjemności.



Scenariusz i reżyseria: Przemysław Wojcieszek
Obsada: Agnieszka Podsiadlik, Pheline Roggan
Gatunek: Dramat
Produkcja: Polska 2014
Polska Premiera: 17-04-2015

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (58)
bisiek ananasowymikser tototototot victorelle leah-clearwater xdeirdre lerock91 teardrop_ avv6 weltamdraht
Nie podoba mi się (4)
redros
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
24.04.2015 13:43 Aga
Racja, nudny i pretensjonalny gniot. Nawet ten Berlin nieograny, tylko plecy bohaterek. Raz przysnęłam...
cytuj zgłoś 2 0
Ewa Tomaszewicz
Autor
Ewa Tomaszewicz
rocznik '77, założycielka bloga trzyczesciowygarnitur.blogspot.com
Współtwórczyni kabaretu Barbie Girls. Dziennikarka. Niezrzeszona, wspiera tych, których lubi. Muzyka: (polityczny) folk (kobiecy), prasa: tylko w internecie, książki: oprócz Winterson czeka na Rawińską, marzenie: Michigan Womyn's Music Festival, wyznanie: SEO.

Trzyczęściowy garnitur na Facebooku
trzyczesciowygarnitur.blogspot.com
TAGIWięcej
ewa tomaszewicz filmy jak całkowicie zniknąć kino kultura przemysław wojcieszek recenzja trzyczęściowy garnitur
Powiązane
Obraz Piątek, 28.02.2014 Chałupy welcome to Obraz Czwartek, 05.03.2015 W imię dumy Obraz Wtorek, 16.12.2014 Naj, naj, naj 2014 – filmy Obraz Czwartek, 26.01.2012 Wyjątkowo ważna ustawka Obraz Poniedziałek, 19.09.2011 Czuli barbarzyńcy
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności