Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 15.04.2011 00:00

Nie w domu, nie po kryjomu

Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)

II LGBT Film Festival

Za nami drugi LGBT Film Festiwal, który odbył się w Warszawie, Poznaniu, Katowicach i Łodzi. Sporo ciekawych filmów, wysoka frekwencja i fajna atmosfera.

Za nami drugi LGBT Film Festiwal, który odbył się w Warszawie, Poznaniu, Katowicach i Łodzi. Sporo ciekawych filmów, wysoka frekwencja i fajna atmosfera.

Działo się sporo i na ekranie, i na widowni. Pierwszy raz widziałem w polskim kinie tyle par gejów i lesbijek, które nie tylko nie kryły, że są parami, ale jawnie to pokazywały. Tak jak robią to w każdym kinie na każdym seansie pary hetero. Na komedii „Buforowanie” siedziało przede mną dwóch facetów, typ ogoleni „supersamce” - obejmowali się, dotykali, głaskali, jeden drugiemu kładł głowę na ramieniu itp. Czuli się swobodnie. Oto jeden z namacalnych dowodów na to, że emancypacja polskich gejów i lesbijek idzie do przodu. Innym dowodem, liczonym w złotówkach, jest wysoka frekwencja na projekcjach - ponad 2 tysiące sprzedanych biletów. Jeszcze kilka lat temu na festiwalu LGBT „Pryzmat” siedziało się w towarzystwie głównie pustych foteli oraz jakichś 30 rozsianych po sali osób. Na II LGBT Film Festivalu z reguły wszystkie miejsca były zajęte a na kilku seansach dostawiano krzesła. W tym miejscu wielki hołd dla organizatorów „Pryzmatu” i innych podobnych inicjatyw. To oni przecierali szlaki, to dzięki ich pionierskiej pracy na tegoroczny festiwal LGBT przychodziły tłumy.
Sam program był również atrakcyjny.

Zwycięzcy

Spośród 11 pokazanych filmów tylko jeden nie był nowością – izraelska „Bańka mydlana” (reż. E. Fox), która nigdy nie była u nas w normalnej dystrybucji. To mająca już chyba kultowy status dramatyczna historia miłości Żyda do Palestyńczyka rozgrywająca się w Tel Avivie. Właśnie „Bańka…” spodobała się najbardziej i zdobyła Nagrodę Publiczności. Drugie i trzecie miejsce przypadły odpowiednio filmom „80 dni” (reż. J. Garano) oraz „Braterstwo” (reż. N. Donato).

Pierwszy to produkcja hiszpańska, a konkretniej - baskijska. Dwie kobiety po sześćdziesiątce spotykają się ponownie po 50 latach od czasów ich nastoletniej znajomości (i nastoletnich pocałunków). Jedna z nich jest lesbijką singielką, pianistką, która właśnie przechodzi na emeryturę. Druga jest po prostu żoną i matką i kropka. Jednak coś zaczyna się między nimi dziać na nowo, tylko co to jest: przyjaźń czy kochanie? Proste i subtelne kino.

„Braterstwo” sytuuje się na drugim biegunie kina LGBT w stosunku do „80 dni”. Mamy tu dwóch facetów, którzy zostają kochankami, należąc jednocześnie do neonazistowskiej drużyny chuliganów. W naszej grupie gejów nie lubimy – mówi Jimmy do Tykke po spędzonej z nim nocy. Trzeba będzie sporo bezsensownej, niepotrzebnej przemocy, zanim zacznie czaić, że słowo „gej” odnosi się też do niego samego.

Pod prąd z homoseksualnymi braćmi i arabskimi lesbijkami

Dwa z prezentowanych filmów pojawiają się właśnie w kinach na regularnych seansach, a więc jest szansa je zobaczyć poza festiwalem: to wspomniane „80 dni” (od 15 kwietnia) oraz bardzo dobry peruwiański „Pod prąd” w reżyserii Javiera Fuentesa Leona (od 8 kwietnia), którego akcja toczy się w rybackiej wiosce w Peru. Miquel ma żonę w ciąży, ale zakochany jest z wzajemnością w Santiago, artystą – odludkiem. Santiago marzy o prawdziwym byciu razem, Miquelowi nawet się to nie śni – innego życia niż podwójne sobie nie wyobraża. Z Santiago kocha się po kryjomu, żonę z brzuchem ma na pokaz. Zda sobie sprawę, że niefajnie to sobie urządził czy nie?

Wielbiciele przepięknych - ale to naprawdę nieziemsko przepięknych facetów - mieli dla siebie brazylijską produkcję „Od początku do końca” (reż. A. Abranches). Choć żeby polubić ten film, trzeba a) przetrzymać początkowe dłużyzny, gdy oba Adonisy są jeszcze małymi chłopcami, b) być dodatkowo wielbicielem niezamierzonego kiczu, od którego film aż bulgocze. Dodać też należy, że zakochani w sobie mężczyźni są – taki szczegół – …braćmi. Pierwszy seks mają tuż po śmierci matki, a ojciec całkowicie ich akceptuje. Ba! W ogóle nie widzi problemu w tym, że synowie kochają się miłością bynajmniej niebraterską.

„Nie potrafię inaczej” (rez. S. Sarif) i „Trzy welony” (reż. R. Selbak) to trochę podobne stylistycznie filmy les. Pierwszy z nich ma wyjść u nas na DVD w maju.

Oba opowiadają o atrakcyjnych kobietach pochodzących ze Wschodu. Oba chcą być „sexy” – przedstawiają w dość ostentacyjny sposób (mniej niż rzut beretem do kampu) świat zamożny, wyzwolony i raczej cool. A więc niekoniecznie tak, jak sobie wyobrażamy świat młodych Arabek.
„Nie potrafię inaczej” rozgrywa się w Jordanii i w Londynie. Pamela Wells pisała o filmie w „Replice” tak: Tala (Lisa Ray) jest rozpieszczoną dziewczyną z bogatej chrześcijańskiej rodziny z Jordanii. Próbuje swych sił w biznesie w Wielkiej Brytanii. Była zaręczona już cztery razy, ale nie wyszła za mąż. Dlaczego? Bo Talę tak naprawdę interesują kobiety. Poznajemy też Leylę (Sheetal Sheth), muzułmankę z Londynu, która pracuje w rodzinnej firmie, ale jej prawdziwą pasją jest pisanie. Scenariusz tej historii o wychodzeniu z homoseksualnej szafy jest dość przewidywalny. Prawie każdy dialog niesie słuszne przesłanie, aktorki/rzy wypowiadają kwestie tak, jakby grali w filmie edukacyjnym o akceptacji różnorodności. Matki bohaterek są komicznie stereotypowo tradycyjne. Ciągle kontrolują córki, tymczasem ojcowie – wspierają je bezwarunkowo, co może i jest urocze, ale mało wiarygodne. Film ma stylistykę „telewizyjną”, bollywoodzkie naleciałości, rzewną muzykę i nieco płytki humor sytuacyjny.
Akcja „Trzech welonów” toczy się w USA. Poznajemy trzy dziewczyny. Leila ma właśnie zostać żoną, ale nie jest pewna, czy lubi przyszłego męża - konserwatywnego i zaborczego Alego. Nikki (znów Sheetal Sheth) jest beztroską imprezowiczką tylko pozornie, a Amira to skryta lesbijka. Ich losy są splecione – dziewczyny są studentkami tej samej uczelni. Najbardziej interesujący z perspektywy LGBT wątek Amiry kończy się chyba najbardziej zaskakująco.

Słowo na „I”

Świetne było argentyńskie „Ostatnie lato” (reż. J. Solomonoff) o przyjaźni rezolutnej, prostolinijnej dziewczynki Jorgeliny z wiejskim chłopcem Mario. No właśnie: chłopcem? Mario, owszem, jest wychowywany „na mężczyznę”, wygląda „jak chłopiec”. Gdy zaczyna krwawić „stamtąd”, nikt nie podejrzewa, że właśnie dostał pierwszy okres. „Ostatnie lato” jest do bólu autentyczne, nie ma tu sztucznych dramaturgicznych twistów. Pozbawiona uprzedzeń Jorgelina (mój osobisty lesdar podpowiadał, że dziewczynka niekoniecznie jest/będzie hetero) chce się po prostu dowiedzieć, co się dzieje, bo zwyczajnie martwi się o swego kompana, a dorośli z nieznanych jej powodów nie chcą (nie umieją?) jej powiedzieć. Filmy takie, jak „Ostatnie lato” (czy również argentyńskie, dostępne u nas na dvd „XXY”, reż. L. Puenzo) pokazują, że w skrócie „LGBT’ brakuje literki „I” jak „Interseksualność”.

„Dzieci Boga” (reż. K. Mortimer) z Wysp Bahama lekko grzeszyły naiwnością, tudzież wtórnością przesłania, ale daj Boże taką naiwność i wtórność polskim filmowcom. Chłopak (biały) jest gejem z – oczywiście – artystyczną smykałką. Żyje w homofobicznym otoczeniu, więc czuje się inny, zamyka się w sobie. Wyjeżdża na inną wyspę, aby uleczyć stłamszoną duszę. Tam poznaje wesołego przystojnego chłopaka (czarnego), który z homofobią radzi sobie w ten sposób, że ją wypiera że świadomości. Co w praktyce oznacza, że chowa się z gejostwem po kątach, ma dziewczynę itd.
Ich wątek rozwija się równolegle z politycznym wątkiem pastora homoseksualisty i jego żony. Oboje swą homofobię uwznioślają religijną argumentacją.

Kasa i sex

Na koniec organizatorzy zaserwowali dwa lekkie filmy. Chyba po to, by zapomnieć o homofobii, mowie nienawiści, zaszczuciu itd. a za to przypomnieć sobie – albo po raz pierwszy pomyśleć - że gejem być jest bosko.

Nawet jeśli się właśnie straciło pracę, jak Seb i Aaron ze wspomnianej na wstępie, angielskiej komedii „Buforowanie” (reż. D. Flaxstone, C. Martin). To dziełko półamatorskie, niskobudżetowe. Mogłoby powstać równie dobrze i u nas, ale… nie, nie mogłoby.
Aaron wpada na prosty pomysł zarobku. Ukrytą kamerką kręci amatorskie porno z sobą i swym facetem Sebem w rolach głównych. Seb oczywiście raz dwa odkryje ukrytą kamerkę. Jest bardziej konserwatywny, więc trochę pomarudzi, ale ostatecznie zgodzi się, że to miły sposób na podreperowanie finansów w czasach kryzysu. Potem chłopaki urozmaicają repertuar (dilda, przebieranki itd.), w końcu kumpela doradza im trójkąt. Seb znowu zacznie smętne dywagacje o wierności i bliskości rodem z heteromatriksu. Ale przejdzie mu: zrozumie, że łóżkowe baraszkowanie z Aaraonem oraz przystojnym Mitchem niekoniecznie jest „moralnie nieuporządkowane”, tylko po prostu może być czystą przyjemnością. Na dodatek z bonusem w postaci kasy od internautów.

„Faceci, z którymi spałam” (reż. Q. Lee) to pełnometrażowa wersja „Will & Grace” czyli perypetie heteryczki i jej przyjaciela geja, ale w trochę innym wariancie niż w popularnym sitcomie. Angela kocha seks tak bardzo, że aby spamiętać kolejnych partnerów, robi im fotki. Zwyczaj ten okazuje się przydatny. Gdy zachodzi w ciążę, łatwiej jej jest przypomnieć sobie możliwych ojców. M.in. fajnego blondyna, który orgazm z Angelą udawał, bo tak naprawdę bardziej kręciłoby go, gdyby to Angela przeleciała jego (przy pomocy dildo), niż odwrotnie... Angela dociera do kolejnych delikwentów, ale w końcu zaczyna się zastanawiać: właściwie po co jej wiedza o tym, czyj konkretnie plemnik okazał się „zwycięzcą”? Zwłaszcza, że po pierwsze, tak czy inaczej należał do przypadkowego faceta, a po drugie – jej dzidziuś będzie już i tak miał aż troje kochających rodziców: ją, jej przyjaciela Gabriela i jego męża Lawrence’a (tak, tak, męża – rzecz dzieje się współcześnie w Kanadzie).
Warto odnotować, że Angelę gra Karin Anna Cheung, aktorka o dalekowschodniej urodzie, a Gabriela – Wilson Cruz mający portorykańskie korzenie. Czyli jest różnorodnie nie tylko pod względem seksualnym. „Faceci, z którymi spałam” to miłe „nic” – niezbyt głębokie intelektualnie, ale przyjemnie spędzone dwie godzinki.

Lekkich, bezproblemowych filmów LGBT brakuje w mainstreamie. Gejowską komedię romantyczną z powiedzmy Ashtonem Kutcherem i Matthew McConaugheyem, albo lesbijską z Cameron Diaz i Halle Berry obejrzałbym chętnie i nawet przymknąłbym oko na głupi scenariusz, hollywoodzkie chwyty i stereotypy…

Póki co, mamy sukces II LGBT Film Festiwalu. Na koniec dodam tylko, że atrakcją przed seansami były m.in. konkursy. W Warszawie można było wygrać miesięczne karnety do klubu fitness oraz bony na „kompleksową metamorfozę fryzury”. Chętnych nie brakowało.



Jak sam festiwal ocenia organizator, czyli Imago Film? Wiktor Morka, przedstawiciel firmy: Jesteśmy zachwyceni! Było mniej filmów, ale za to lepsze. I prawie same nowości. No, i najważniejsze: widzowie dopisali. Frekwencja była świetna we wszystkich czterech miastach – w Łodzi aż czterokrotnie wyższa niż przed rokiem. Tak, że jesteśmy cali w skowronkach i już zaczęliśmy przygotowania do III edycji festiwalu na wiosnę 2012 r.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (101)
dormireconme pantomime music-boy justify pesymistycznamysl kinyo88 only_dreams kubaplis mar_mag78 beyond_border
Nie podoba mi się (2)
max20pl
Komentarze (15)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
dedalus19
29.04.2011 1:41 dedalus19 (34) Warszawa
"Ha-Buah" było absolutnie doskonałe, finezyjny montaż, świetne (acz ostatecznie nieco pretensjonalne) poprowadzenie narracji, dobra gra aktorska. Jedynie publiczność w znacznej mierze nastawiona na... konsumpcję.
cytuj zgłoś 0 0
misiek12345
24.04.2011 23:15 misiek12345 (34) Kraków
Kraków czeka na podobny festiwal! :) Wiele z tych filmów po prostu nie ma gdzie obejrzeć...
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
20.04.2011 15:00 vito212121
Bylem na wszystkich gejowskich filmach. Uwielbiam festiwale. Zdecydowanie nie zgadzam sie na festiwale internetowe!! Filmy oglada sie w kinie!! Caly urok filmu to nie tylko jego fabula, ale: to ze musze wyjsc z domu, to ze musze znalesc miejsce parkingowe, to ze musze dojsc do kina, to ze czekam na film i oblukuje towary krecace sie obok, to ze siadam w kinie i rozgladam sie kto obok i czy da sie z kims poflitrtowac, to ze wychodze z kina i ostatni raz oblukuje ludzi.....po prostu kontakt z ludzmi, ludzmi jak ja, gejami, to jedna z najwazniejszych cech festiwalow gejowskich!!!

CHce wiecej festiwali!!!

NO a co do filmow, moje typy to:

1. Dzieci boga;
2. Pod prąd;
3. Faceci, z którymi spałam;

PIosenka z Dzieci boga, Bahamaland, juz na stale bedzie goscila w kanonie ulubionych piosenek-)))

Faktycznie na festiwalu bylo pelno ludzi, kazdy film - pelna sala!! TO super!! Szkoda tylko ze przewazali 30 plus i sporo cioteczek. Ale tez bylo na kim oko zawiesic i zgodze sie z Kurcem, ze przychodzili bardzo mescy faceci i okazywali sobie uczucia i zachowywali sie bardzo jak osoby bardzo pewne siebie - co mi sie strasznie podoba. Bylo tez paru mlodych singli ktorym z oczu patrzylo inteligentnie no i..........kurde...bylo sporo zajebistych lezb!!! Dawno nie widzialem tyle fajnych lezb!!! Ladne, zadbane, kulturalne, inteligentne z twarzy, po prostu super!!! Zdecydowanie fajniejsze przychodzily lezby niz geje!!

Bardzo udany festiwal, przyznaje i chce wiecej!! Ja ogladam kazdy film o tematyce homo pod warunkiem, ze jest wyswietlany publicznie ( nie w domu, nie w necie ) i bez znaczenia jest ile razy go obejrze.

A swoja droga, juz sa telefony dzialajace jak rzutniki, sciaga sie film na taki i idzie gdzies pod sciane, siada na trawniku i oglada na scianie film....mam nadzieje ze wkrotce tak bedzie sie robilo wlasnie, bedziemy organizowali festiwale filmow gay nie w kinie ale gdzies w plenerze ...........ot wystarczy telefon komorkowy i kawalek sciany czy materialu.....i duzo trawy-))) no ale to glos przyszlosci-))

Poki co festiwale zyskaly widac duze zainteresowanie.,...

no coz, plebs homo wreszcie zauwaza co jest cudowne!! Ja od zawsze mowilem, ze poki co dwie rzeczy w homo swiecie uwielbiam i sa super!

1. parada;
2. festiwale filmow homo ( pokazy filmow w klubach itp. );
cytuj zgłoś 0 0
blueberrycream
20.04.2011 12:39 blueberrycream (35) Kraków
czekam na kraków...
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
19.04.2011 14:54 trekker
a mi się łezka w oku zakręciła. brawo za skuteczne "wychowanie" publiczności! :)
cytuj zgłoś 0 0
timofieusz
19.04.2011 14:04 timofieusz (56) Bydgoszcz/Warszawa
dla ścisłości: nowością nie był również "od początku do końca", który pokazywany był przez Imago w polskich kinach w ubiegłym roku, ani "dzieci boga", które również miały już wcześniejsze pokazy.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.04.2011 19:39 vex
Polecam "Ostatnie lato", świetny.
cytuj zgłoś 0 0
alicyjka
18.04.2011 11:34 alicyjka (34) Gdynia
Warto pomyślec o też nowoczesnych sposobach prezentowania filmów szerszej publiczności np. dzięki internetowi :)
Te, które miały projekcje w salach kinowych, na czas festiwalu można było obejżec online w serwisie Iplex.

Trudno mi wyobrazic sobie taką imprezę w skali krajowej. Organizacją musiałoby się zając kilka zespołów, a to oznacza wzrost kosztów i zapewne więcej problemów z dogadaniem się
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.04.2011 8:19 wie
Bardzo fajny dobór filmów, ale nie pytam nawet czy a zwłaszcza kiedy będzie mi dane je obejrzeć. Czy działacze lgtbq i wszelkiej maści organizatorzy pomyślą wreszcie o innych miastach?????? Bo jak patrzę na rzeczywistość to w ogóle zapominacie o wschodzie np. Lublin, Białystok, Rzeczsów itd.
cytuj zgłoś 1 0
max20pl
17.04.2011 18:07 max20pl (39)
Wszystko fajnie, dobra energia, filmy i fajna relacja z imprezy... Tylko po co pisać o heteromatriksie? Nie każdemu seks grupowy podchodzi i nie znaczy to, że jest gorszym gejem, albo nie wyemancypował się "zupełnie". Mniej dyskryminacji między nami i będzie jeszcze fajniej...
cytuj zgłoś 2 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
dramat emancypacja festiwal filmowy film frekwencja II LGBT Film Festival Imago Film interseksualność Katowice kino komedia Kultura Lisa Ray nagroda publiczności Polska Poznań recenzja Sheetal Sheth Showbiznes Społeczeństwo Warszawa Wiktor Morka Łódź
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 17.01.2011 Gdzie są różowe masy? Obraz Piątek, 04.04.2014 Związki, BDSM i Mozilla Obraz Wtorek, 01.04.2014 LGBT Film Festival już w tym tygodniu! Obraz Środa, 06.03.2013 Franco: „najbardziej gejowski heteroseksualista w Hollywood” Obraz Piątek, 11.03.2011 Queerowe kino heterofriendly
Inne tematy
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się