Od dawna jest legendą, ale na wiele lat zniknęła – nie udzielała wywiadów, nie koncertowała, stroniła od mediów. Tym głośniejszy był tegoroczny come back Zdzisław Sośnickiej – nie tylko ukazała się jej antologia, ale znów pojawiły się sesje zdjęciowe, gościła w radiu, prasie, jest bardzo aktywna na Facebooku. Piosenkarka jeszcze nie postanowiła czy wróci na scenę, na razie przygotowuje do publikacji kolejne nagrania, które do tej pory nie znalazły się na płytach. Wie o tym, że jest uwielbiana wśród gejów, rozmawiając z miesięcznikiem „Pani” powiedziała: „Bardzo sobie cenię sympatię gejów. To ludzie niezwykle wrażliwi”.
4. POŻEGNANIE Z BAJKĄ (1983)Zdzisławy Sośnickiej nie mogło zabraknąć na planie jednego z
najbardziej queerowych filmów polskiego kina - „Akademii Pana Kleksa”. W tej opowieści o ekscentrycznym, starym kawalerze, który w odrealnionej akademii wychowuje kilkudziesięciu chłopców z imionami zaczynającymi się na literę „A”, piosenkarka niczym prawdziwa diwa pojawiła się w roli smutnej księżniczki śpiewającej
„Jestem twoją bajką, jestem bajką z twego snu”. Fragment „Akademii Pana Kleksa”:
3. UWIERZ W SIEBIE (1982)Znakomita, a nie dość znana piosenka z potencjałem na wielki przebój, niestety nigdy nie została wydana na singlu. Szkoda, bo „Uwierz w siebie” mogłoby być polską odpowiedzią na hymn LGBT
„I will survive”. W końcu dla mniejszości seksualnych akceptacja i wiara w siebie to sprawy szczególnie istotne:
Uwierz w siebie - po prostu i zwyczajnie
Uwierz w siebie – a los się resztą zajmie
W mig podsunie Ci z lamusa wygrzebany
Jakiś zręczny trik, na krótko zapomniany
Uwierz w siebie, opanuj kolan drżenie
Zagraj siebie - trwać musi przedstawienie, och.
2. ALEJA GWIAZD (1987)Bodaj największy przebój z repertuaru Sośnickiej, tytułowa piosenka z płyty z 1987 roku. Na sukces złożyło się nie tylko znakomite wykonanie i muzyka Romualda Lipki, ale także
image artystki, która z postawionymi na sztorc blond włosami, silnym makijażem, ubrana w błyszczące kreacje, była wówczas najbliżej kampowego ideału. W tej samej konwencji utrzymany był także teledysk promujący piosenkę. To trzeba zobaczyć:
1. JULIA I JA (1980) To nie tylko jeden z największych przebojów Sośnickiej, ale też piosenka szczególnie dobrze poddająca się
erotycznym interpretacjom. Może być zarówno opowieścią o parze lesbijek (już sam tytuł jest znaczący), albo
lesbijek-wampirek („zapłatą będzie nam kropelka twojej krwi...”), ale także zachętą do trójkąta. Każdy może sam uznać czym są szykowane przez całą noc „cuda”, a także o co chodzi w zdaniu:
„jaki byłby jutro świat, gdyby nie Julia i ja”. Być może wspomnienia o „kropelce krwi” nie należy” traktować dosłownie, to tylko metafora innej „kropelki”, a panie szukają po prostu
dawcy spermy. Z mężczyzną nie zamierzają się jednak dzielić rodzicielstwem, dlatego wszystko na on może liczyć to wdzięczność: „Więc napisz do nas list, a my będziemy wdzięczne ci! Julia i ja!”.
Ten przebój połączył dwa okresy kariery Zdzisławy Sośnickiej, „jasny” i „ciemny”. Jeszcze jako brunetka zaśpiewała go po raz pierwszy w Opolu '80, gdy tę samą piosenkę wykonywała trzy lata później, była już blondynką.
„Julia i ja” w Opolu '80:
Należy zwrócić uwagę, że do stosowania czarów, zaklęć potrzebna jest krew lub włosy. Dlatego nie zgadzam się z interpretacją pana Tomasika, że dziewczyny potrzebują kropli spermy a nie krwi .
UMARŁEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!