W tym tygodniu w Krakowie rozpoczyna się druga edycja międzynarodowego turnieju siatkówki LGBTQ – Glam Cup. Ponownie pod honorowym patronatem prezydenta miasta – Jacka Majchrowskiego i po raz pierwszy pod patronatem Marszałka Województwa Małopolskiego. Prawie 300 siatkarzy i siatkarek z Polski i Europy, spotkania, debaty i Pride House: organizatorzy i organizatorki GLAM CUP nie zapomnieli, że w tym samym czasie trwają zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi.
Zeszłoroczny GLAM CUP okazał się wielkim sukcesem: i frekwencyjnym i organizacyjnym. "W tym roku na pewno jest łatwiej, ponieważ mamy sprawdzony schemat działania. Wszystko jest pod kontrolą!" - mówi naszemu portalowi Rostek z Krakowskiego Klubu Sportowego Krakersy, organizatora turnieju. Maciek dodaje, że jednak i tak "panika się wkrada".
W zeszłym roku w turnieju udział wzięło 31 drużyn – w tym roku zapisanych jest 41, dokładnie 297 siatkarzy i siatkarek, przede wszystkim z Polski, ale nie brakuje "reprezentacji" z Wielkiej Brytanii, czy Hiszpanii. Rok temu stowarzyszenie zorganizowało
program Outreach, dzięki któremu udało się obniżyć koszty uczestnictwa dla drużyn z Europy na wschód od nas. W tym roku udało się ściągnąć Afrykańczyków ze Szwecji. Pomoc dotyczyła także drużyn z Polski. Krakersy zapewniają noclegi, obniżają koszty, pomagają jak mogą, by każdy miał możliwość uczestnictwa w turnieju. Pojawią się też Ukrainki. "Nie będzie w tym roku drużyn z Rosji, ale to dlatego, że pod koniec lutego sami organizują duże wydarzenie" – mówi Rostek. "Wbrew pozorom tęczowa siatkówka w Rosji prężnie się rozwija " – dodaje Kamila z Krakersów.
Nie zabraknie jednak nawiązań do rosyjskich igrzysk olimpijskich. W Krakowie w trakcie turnieju do życia zostanie powołany Pride House. "To inicjatywa, którą EGLSF (European Gay & Lesbian Sport Federation – Krakersy są członkami tej organizacji – przyp. red.) organizuje przy okazji większych wydarzeń sportowych: np. w trakcie różnych Mistrzostw Świata. Powstają miejsca spotkań, gdzie kibice i fani sportu LGBTQ mogą wspólnie spędzić czas, oglądać mecze, wydarzenia, porozmawiać, poznać się. Był plan, by Pride House powstał także w Soczi. Po długich bataliach nie udało się, w związku z tym powstała inicjatywa, by Pride Housy pojawiły w innych miejscach – w ramach solidarności" – tłumaczy Rostek, a Kamila dodaje: "Nie możemy być tam, więc bądźmy wszędzie!". "EGLSF wyszedł z taką propozycją do swoich członków i stwierdziliśmy, że świetnie się wpisujemy. GLAM CUP odbywa się w trakcie Soczi, więc musieliśmy się włączyć. Będzie pokaz filmów, będzie także "Same Sex Hand Holding Initiative (SSHHI!)" - czyli trzymające się za ręce pary jednopłciowe pozujące do zdjęć" – kontynuuje Rostek. "Zdjęcia pojawią się potem na stronie. I w trakcie GLAM CUP będzie można dać się sfotografować, wszystko już przygotowaliśmy" – mówi Kamila.
Czy w ciągu roku coś się w Polsce zmieniło w kontekście LGBTQ, czy łatwiej szukało się sponsorów, partnerów? "Zależy jak na to spojrzeć, mamy dowody na to, że nie jest tak źle jak lubimy o tym mówić" – podkreśla Maciek. "Drugi rok z rzędu dostaliśmy patronat prezydenta Jacka Majchrowskiego, dostaliśmy patronat Marszałka Województwa. Do wielu firm i instytucji uderzałem z ofertą współpracy i prośbą o wsparcie, ani razu nie usłyszałem, że ktoś nie pomoże, albowiem to jest turniej dla gejów i lesbijek. Spotykaliśmy się z sympatycznymi odmowami, inicjatywa była chwalona. Ale zaskakującym jest fakt, że drugi raz dostaliśmy odmowę od Pełnomocniczki ds. Równego Traktowania. Odmówiło także Ministerstwo Sportu i Turystyki i Polski Związek Piłki Siatkowej".
Krakowski Klub Sportowy Krakersy zaistniał w 2009 roku "z potrzeby stworzenia przestrzeni, w której lesbijki i geje (oraz inne osoby LGBTQ) mogliby bez zbędnych ograniczeń realizować się sportowo i integrować" – czytamy na stronach stowarzyszenia. Zaczęło się od siatkówki, w chwili obecnej prężnie działają sekcje koszykówki, piłki nożnej, tańca, czy wspólne wyjścia na basen. Głównym celem Krakersów jest promowanie aktywnego stylu życia w społeczności LGBTQ.
Czy sport może pomóc w akceptacji siebie? Kamila podkreśla, że to bardzo indywidualna sprawa. "Ja mogę powiedzieć o sobie, że bardzo dużo mi to dało. Kolega, który dołączył do Krakersów trochę później powiedział mi też, że cieszy się, że przyszedł, że dobrze się z nami czuje. To daje napęd do działania i przypomina mi, że to ma sens. Czasem, po takiej ilości roboty, którą mamy i jak słyszymy, że tworzymy getto, to się odechciewa. Jak ktoś mówi: fajnie, że to robicie, fajnie, że jesteście, to chce się działać" – mówi w rozmowie z nami. Maciek dodaje, że samo to, że z roku na rok jest coraz więcej drużyn w turnieju, czy chętnych do udziału w takich wydarzeniach jest dowodem na to, że to ma sens. "Działamy od kilku lat w Krakowie, przychodzą nowi ludzie. Cieszmy się z tego co mamy, jest dobrze. Od momentu kiedy zacząłem działać w KKS jestem już w trzeciej pracy. I w każdej z nich wyoutowałem się – z czym nadal mam problem. I zawsze do mojego outingu dochodziło przez Krakersy, bo zawsze coś było do zrobienia. Powoli przestaje mieć z tym problem. I jak najbardziej jest to potrzebne i pomocne" – podkreśla. Rostek przypomina, że co roku w trakcie festiwalu Queerowy Maj Krakersy organizują piknik na krakowskich Błoniach: "To bardzo oczyszczające. Wychodzimy do ludzi, możemy być częścią przestrzeni publicznej do której też mamy prawo".
Jak podchodzą do krytyki ze strony społeczności LGBTQ, nazywania podobnych inicjatyw "gettem"?Kamila: Ostatnio sami się zastanawialiśmy na krakersowym spotkaniu, czy tworzymy getto? Jak rozmawiamy z ludźmi, którzy w tym uczestniczą to często słyszymy, że to jest potrzebne. Ludzie się odnajdują, spotykają się, sami dla siebie budują pozytywną tożsamość. Tak to działa. Nie zamykamy się – jak ktoś przychodzi to nie pytamy o orientację.
Rostek: Są u nas osoby heteroseksualne i będą brały udział w turnieju.
Kamila: Nie wykluczamy nikogo. To jest przestrzeń, w której możemy czuć się swobodnie, ale to my jesteśmy większością!
(śmiech)Maciek: A ja się nie zgadzam! Jesteśmy otwarci, ale robimy to po to, żeby czuć się dobrze we własnym towarzystwie. Więc jest to pewnego rodzaju getto, ale takich gett jest mnóstwo: grupy zrzeszające motocyklistów, wędkarzy, lekarzy, jakiekolwiek inne i są dla nich organizowane specjalne imprezy, wydarzenia sportowe i nikomu to nie przeszkadza. A tu wielkie halo! To wszystko zależy od tego gdzie dobrze się czujesz, z kim chcesz spędzać czas, z kim grać. Możesz tu i tu.
Rostek: Ja nie lubię słowa getto. Raz, że jest pejoratywne, dwa: tworzymy je we własnej głowie.
Dlaczego akurat siatkówka?Kamila: Przypadek! Szukałam drużyny do siatkówki, przypadkiem trafiłam na Krakersy i tak się zaczęło. Potem był taniec, sztuki walki, piłka nożna, basen...
Rostek: Ja generalnie intensywnie grałem w piłkę nożną. Złamałem sobie rękę i stwierdziłem, że ten sport jest za bardzo kontaktowy i już do niego nie wracam.
Maciek: Czyli w piłkę nożną już nie grasz, bo złamałeś rękę i grasz w siatkówkę, którą się gra rękami?
Rostek: Byłem bramkarzem!
Maciek: Siatkówka jest na tyle sportem mało kontaktowym, że mnie przekonuje, nie wiem jak innych gejów. Dlatego zawsze ją lubiłem.
-------------------------------------GLAM CUP Kraków (13-16 lutego) (Gay and Lesbian Amateur Cup) jest międzynarodowym turniejem piłki siatkowej dla osób ze społeczności LGBTQ. Imprezy sportowe skierowane do tej grupy odbywają się w Europie od ponad 20 lat. GLAM CUP jest pierwszą taką inicjatywą w Krakowie. Jednym z założeń turnieju jest jego cykliczność, począwszy od 2013 roku.
Więcej informacji na stronie internetowej turniejuW czwartek zapraszamy na otwartą dyskusję o homofobii w sporcie – z organizatorami turnieju! 13.02.2014, godz. 19.00, klubokawiarnia sibro (ul. Węgłowa 4).Portal Queer.pl objął wydarzenie patronatem.
Jeżeli przychodzą do was ludzie i chcą brać udział w GLAM CUP to bez wątpienie odnieśliście sukces.
Wniosek, takie imprezy dla LGBT są potrzebne.
Amciek, dobra robota! Życzę ci powodzenia w organizowaniu kolejnych imprez.
A co do opinii, zamiast oceniać wydarzenie właśnie, pierwszy komentator wyraził opinie... więc cała dyskusja została przez niego ukierunkowana...
Dyskutuje się na tyle na ile partner w dyskusji pozwoli....
Niektórzy uwazaja za getto, chociaz to chyba mocne słowo, a niektórzy za getto mają siedzenie w szafie, no cóż, bywa :)
Jak dla mnie zbyt podkreślane jest powiązanie z lgbt, ale cóż, co kto lubi.
Bardzo uroczy komentarz. Dzięki za udostępnienie zdjęć z tego "getta" :-)
Dosłownie czym jest to getto - słowo samo w sobie nie w kontekście do czegokolwiek.
Mam podobne zdanie.
Ale z drugiej strony, jeśli ktoś życzy sobie wejść do takiego getta i w nim przebywać... to ma do tego pełne prawo.