Dwie strony tęczy
Działo się to dawno, dawno temu, pod koniec epoki lodowcowej, kiedy klimat się ocieplił, pryskały prastare okowy i przesądy światło ćmiące, a nad światem zabłysła gigantyczna Tęcza. Po obu jej stronach żyły dwa plemiona, przynależące pozornie do tego samego gatunku, lecz całkiem do siebie niepodobne: Homo Sapiens i Homo Neandertalis. Gdyby mogły nam o sobie opowiedzieć, zapewne brzmiałoby to mniej więcej tak:
- Witold Jabłoński -
Sapiensi:
Lubimy nasze życie, lubimy kochać i śmiać się. Kochamy kolorowe stroje, kunsztowną biżuterię, wyszukane fryzury. Kochamy piękno w każdej postaci, niezależnie od płci. Lubimy też jednak myśleć i tworzyć, za co tak bardzo nie znoszą nas tępi Neandertale. Nienawidzą nas, bo jesteśmy od nich ładniejsi i mądrzejsi, a nasze bytowanie jest znacznie przyjemniejsze niż ich. Natura dostarcza nam wszystkiego, co smaczne i zdrowe, a także służy naszej urodzie. Dlatego czcimy jej potęgę, uosobioną w postaciach różnych bogów. Uważamy, że byłoby niesprawiedliwością czcić jednego boga, wtedy człowiek nie ma wyboru. Każda łąka, każdy zagajnik, każde uprawne pole może być boskim sanktuarium, a zarazem obiektem twórczej pracy. Nie narzucamy swoich bóstw innym, szanujemy cudze przekonania i jesteśmy na nie otwarci. No, może oprócz okrutnego bożka Neandertalów…
Nazywamy nasz ustrój demokracją, ponieważ władza jest w rękach większości, nie zaś nielicznej grupy albo opętanej żądzą panowania jednostki. Za Mędrca może być uznany każdy z nas, bez względu na kolor skóry, pochodzenie społeczne, płeć, nawet wiek. Przede wszystkim liczą się wiedza i zdrowy rozsądek, a także postępowe zasługi dla otoczenia. Każdy, kto zbuduje coś pożytecznego, cieszy się powszechnym szacunkiem, jest odpowiednio wynagradzany. Ta sama swoboda, która cechuje nasze życie publiczne, przejawia się także w codziennych stosunkach osobistych. Nie wtrącamy się do tego, co wolny i dorosły człowiek robi w czterech ścianach własnego domu. Nie odnosimy się do innych podejrzliwie ani zawistnie. Wystrzegamy się jednak pilnie bezprawia, dobrze wiemy bowiem, że prawdziwa demokracja tym różni się od anarchii, że opiera się na rozumnych prawach i kompetentnych sądach.
Nasza kraina stoi otworem dla całego świata. Nie strzeżemy zazdrośnie naszych dokonań ani wynalazków, przeciwnie, chętnie się nimi chwalimy i dzielimy. Żadne zakazy nie ograniczają nikomu widzieć i poznawać rzeczy, których ujawnienie może przynieść powszechną korzyść, powiększyć naszą wiedzę i mądrość. Nic na to nie poradzimy, że nie wszystkich na tym świecie Matka Natura obdarzyła równie hojnie urodą i intelektem…
Ten, kto pragnie żyć pięknie, powinien poznać wszelkie piękno, jakie ofiaruje mu życie. Żyjemy w fajnym świecie, rządzonym przez inteligentnych, rozsądnych ludzi. Dlatego nikomu nie zazdrościmy ani nie narzucamy naszego stylu bycia. Nie mamy nic nawet przeciwko Neandertalom, chociaż są tak głupi i brzydcy. Po prostu odgradzamy się od nich wysokimi murami i przemyślnymi pułapkami. Niech sobie żyją po swojemu, byle daleko od nas. Niech trzymają się swojej strony Tęczy.
Neandertale:
Nienawidzimy Sapiensów. Są zarozumiali i samolubni. Nie znosimy ich gładkich twarzy i przemądrzałych uśmieszków, nie cierpimy kolorowych szmatek, w jakie się chętnie stroją. Wolimy naszą prostą skórzaną odzież, w której wszyscy wyglądamy tak samo. U nas panuje pod tym względem prawdziwa równość. Sapiensi mówią, że jesteśmy głupi i brzydcy, ale my kochamy naszą tradycyjną ciemność, nasze niskie czoła, wały nadoczodołowe i świńskie oczka. Dlatego kochamy nasze samice i płodzimy z nimi bez przerwy podobnych sobie. Żeby było nas jak najwięcej. Kochamy nasze żony i dzieci dopóki nam są posłuszne. Gdy się buntują, tłuczemy je pałkami, bo każdy ojciec rodziny ma takie prawo dane przez jedynego, prawdziwego boga, który stworzył Neandertalów na swój obraz i podobieństwo.
Uwielbiamy naszego wodza, gdy nas prowadzi do walki pod plemiennym totemem. Słuchamy go we wszystkim, bo ma najniższe czoło, najbardziej masywny kark i najlepiej wywija maczugą, gdy napadamy na osady Sapiensów. Jeszcze bardziej wielbimy totem, odziedziczony po przodkach. Gotowi jesteśmy oddać za niego życie, tak samo, jak za niewidzialnego Mzimu, panującego w naszych mrocznych jaskiniach. Przebiegły szaman zawsze opowiada obcym, że to bożek dobry i miłosierny, ale my wiemy swoje. Jeśli się go rozgniewa, łamiąc ustanowione przez niego tabu, potrafi być okrutny i mściwy jak każdy z nas. Dlatego chronimy przed obcymi naszą tradycję i wiarę. Dbamy o czystość rasy, by nie przedostała się do nas zgnilizna umysłowa Sapiensów: ich swobody i obyczajowe nowinki, których nam nie potrzeba.
Sapiensi są zakałą świata, dlatego chcemy ich zniszczyć. W imię naszego Mzimu i plemiennego totemu. Kiedy zniszczymy wszystko, co zbudowali, gdy zatłuczemy maczugami ostatniego zepsutego mądralę i zostaną tylko sami uczciwi Neandertale, zapanuje królestwo boże na ziemi. Tak nam obiecuje szaman i wierzymy mu, bo jesteśmy najsilniejsi na świecie, wolno więc nam niszczyć i zabijać tych, co wyglądają i myślą inaczej. Wodzu, prowadź!…
I wszystko byłoby proste, gdyby nie ta przeklęta Tęcza. Co roku próbujemy ją spalić, ale wciąż się odradza. Szaman mówi, że to wynik podłych sztuczek Sapiensów. Trudno. Jak lubi śpiewać wódz: Nasz będzie jutrzejszy dzień!
Co było dalej? Lodowiec się w końcu roztopił. Neandertale wyginęli, bo nie potrafili zbudować tamy ani nawet zwyczajnej tratwy, umieli tylko niszczyć. Garstka, która zdołała się wspiąć na wysokie drzewa i skały, przetrwała na obrzeżach cywilizacji i stworzyła legendę o potopie, sprowadzonym przez bóstwo zagniewane grzechami tego świata. Ich niedobitki wciąż się gdzieś czają w mrokach ignorancji, czekając, kiedy wreszcie nadejdzie ich czas, a ciemności znowu okryją ziemię.
A jaki z tego morał?... Nie lękajcie się! Tępa, brutalna siła zwycięża tylko doraźnie. Na dłuższą metę wygrywa zawsze twórcza myśl postępowa. I tym optymistycznym akcentem pragnę zakończyć ową historię, bo tak powinna się kończyć każda porządna baśń.
To trochę depresyjne, ale czasy cukierkowych baśni z happy endem się skończyły.
To czy to trafna symbolika (kościół=ciemnota) to już każdy sobie subiektywnie stwierdzi. Według jednych tak - bo przecież to oczywiste, że mohery z ciemnogrodu to ciemna masa, tak jak oczywiste jest to, że Murzyni szybciej biegają. Według innych nie - bo wychowano ich w duchu tolerancji, z poszanowaniem nawet bardzo odmiennych poglądów innych ludzi. Tak więc nie zastosował autor dobrze symboliki. Przynajmniej nie według definicji tolerancji.
Ja się z poglądami Kościoła nie zgadzam, ale nie uważam, że są oznaką ciemnoty. Tak tych ludzi wychowano, to nie ich wina że w duchu nietolerancji dla zachowań innych niż wskazuje im wiara. Ale nazywając Kościół, jako społeczność, ciemnotą sama stałabym się nietolerancyjna. A dokładnie to zrobił autor stosując tą nieszczęsną symbolikę. W walce o tolerancję sam obnażył swój brak tolerancji.
Co Cię tak uraziło? Przecież ja tylko opieram się na wytycznych autora. To jego podział nie mój. I podobno ten podział nie nosi znamion nietolerancji więc obojętnie jaki komu nie przypada przydział grupy nie powinien się czuć urażony.
Tolerancja to nie tylko akceptacja mniejszości, dotyczy też innych poglądów czy wiary w tym przypadku "większości". Według Ciebie kojarzenie kościoła z ciemnotą jest słuszne. Zapytaj tą porażającą większość wierzących czy tak myślą to Cię zlinczują i to mając podstawy. Tolerancja działa we wszystkie strony - każdy ma prawo wierzyć w kościół (choćby nie wiem jak dla innych to było absurdalne;)) i nazywanie tego ciemnotą jest wyrazem głębokiej nietolerancji z Twojej strony. A nietolerancja jest cechą Neandertali, czyli już wiesz, do której grupy należysz według autora:D
Bardzo ładnie wyszło Ci odwrócenie kota ogonem, ale również obrażenie rozmówcy. Wyrywając zdanie z kontekstu (nawet nie zdanie, bo przerwałaś je w wygodnym dla Ciebie momencie), zapomniałaś że mówiłam o symbolice autora. Proponuję czytać całość komentarzy oraz zachowywać minimalny poziom, pozdrawiam :)
nie była tam nic o homo/hetero seksualności tylko o postawie życiowej nie zależnej od orientacji.
Moim zdaniem fragmenty o umiłowaniu piękna itd są bardzo sugestywne nie uwazasz?
Niee :D toć można miłować piękno i być hetero :D ja znam takich heteryków którzy są mili otwarci i tolerancyjni :D no i można być homo i być neandertalem - tu na querze też tacy są. No ale to moje wrażenia, a co autor miał na myśli to wie tylko autor ;)
Tolerancja to nie tylko akceptacja mniejszości, dotyczy też innych poglądów czy wiary w tym przypadku "większości". Według Ciebie kojarzenie kościoła z ciemnotą jest słuszne. Zapytaj tą porażającą większość wierzących czy tak myślą to Cię zlinczują i to mając podstawy. Tolerancja działa we wszystkie strony - każdy ma prawo wierzyć w kościół (choćby nie wiem jak dla innych to było absurdalne;)) i nazywanie tego ciemnotą jest wyrazem głębokiej nietolerancji z Twojej strony. A nietolerancja jest cechą Neandertali, czyli już wiesz, do której grupy należysz według autora:D
nie była tam nic o homo/hetero seksualności tylko o postawie życiowej nie zależnej od orientacji.
Moim zdaniem fragmenty o umiłowaniu piękna itd są bardzo sugestywne nie uwazasz?
nie była tam nic o homo/hetero seksualności tylko o postawie życiowej nie zależnej od orientacji.