Dupa blada! - tak bym podsumował kampanię i wybory prezydenckie AD 2010. Zestaw kandydatów przypomina mi półki sklepowe z czasów komuny - możemy wybierać między octem a musztardą.
Najwięcej sympatii czuję do Bogusława Ziętka, który ma spójny i konsekwentnie lewicowy program. Ale jego PRL-owskie sentymenty i miłość do "wielkiej płyty" wstrzymują mnie przed oddaniem na niego głosu.
Grzegorz Napieralski? Gładki, bez osobowości, chyba też bez poglądów. W reklamówkach wyborczych przemawia jak ksiądz z ambony. Może ktoś go kiedyś wreszcie nauczy, co i jak powinien mówić człowiek lewicy, którym podobno jest.
Na pewno nie zagłosuję na Jarosława Kaczyńskiego, choć z punktu widzenia interesów LGBT byłoby to najrozsądniejsze posunięcie. Nigdy się tyle o gejach nie mówiło, co za rządów PIS-u, nigdy też środowisko się nie było tak aktywne jak wtedy. Ja jednak nie mam ochoty raz jeszcze przechodzić przez ten cyrk.
Co do Bronisława Komorowskiego, to myślę, że jako prezydent będzie z godnością przecinał wstęgi.
Generalnie - są te wybory dowodem na mizerię polskiego życia politycznego i brak prawdziwych alternatyw. Ale o tym mądrzejsi ode mnie ludzie powiedzieli już niejedno.
Bartosz Żurawiecki Krytyk filmowy ("Film"), pisarz, autor powieści "Trzech panów w łóżku nie licząc kota. Romans pasywny", "Ja czyli 66 moich miłości" oraz dramatów zebranych w tomie "Erotica alla polacca"

Tak więc "głosuję na Komorowskiego, żeby Kaczyński nie wygrał w pierwszej turze" to argument nieprawdziwy.
Mogła to być też niezbyt udolnie sformułowana myśl typu: "głosuję na Komorowskiego, by już w pierwszej turze wygrał on a Kaczyński przegrał sromotnie". Tak czy siak mocno nietrafione.
Tak więc "głosuję na Komorowskiego, żeby Kaczyński nie wygrał w pierwszej turze" to argument nieprawdziwy.
Do momentu kiedy sądownictwo nie zostanie zmienione nie ma się czemu dziwić.
Tylko, że ta kobieta zawsze ma wyjście. Zawsze może usunąć dziecko nielegalnie.
To nie jest kwestia wylacznie sadownictwa, rowniez spoleczenstwa, policji, prawa i mediow.
Co z tego ze aborcja jest przy gwalcie legalna do 12 tygodnia, jesli za swiadome przedluzanie procedur tak zeby bylo "za pozno" prawo nie przewiduje zadnych konsekwencji? W takim razie to prawo jest po prostu martwe. W sytuacjach takich jak Alicji Tysiac jeszcze da sie wygrac, ale jak udowodnic ze ktos po prostu swiadomie przedluzal papierkowa robote? Praktycznie sie nie da.
"Zawsze moze xxxxx nielegalnie" - z wiekszosci sytuacji jest takie wyjscie, "zawsze mozna zlamac prawo", ale chyba nie o to chodzi?
Tym bardziej ze o ile normalna aborcja jest dosc bezpieczna o tyle w przypadku podziemnej nigdy nie wiadomo na co sie trafi, wiec ryzyko jest nieprzewidywalne i potencjalnie bardzo wysokie ze smiercia wlacznie.
A nie dziecko.
Równie dobrze, nazwijmy to od razu "starcem nienarodzonym" bo przecież taki płód jest tak samo potencjalnym starcem jak potencjalnym dzieckiem.
Ba, o ile jest prawdopodobnie potencjalnym starcem/dzieckiem, to jest na pewno potencjalnym trupem, bo prędzej czy później trupem się stanie.
Jezu, nie ma to jak oderwana retoryka...
tak samo jak zgwałcona kobieta powinna raczej wcześniej zgłościć ten fakt a nie po 4-6 miesiącach.
W Polsce aborcja w przypadku gwaltu jest legalna do 12 tygodnia i nie "na slowo" tylko po tym jak prokuratura udzieli zgody. W praktyce bardzo czesto zdarza sie ze procedury specjalnie sa przedluzane zeby "nie zdarzyc", byly rowniez przypadki kiedy prokuratorzy zupelnie wprost odmawiali wydania odpowiedniego zaswiadczenia zaslaniajac sie "sumieniem".
Nawet pomijajac ten "drobiazg" ze w Polsce przyzwolenie na przemoc seksualna jest bardzo wysokie, policja i prokuratura maja to gdzies, wykrywalnosc jest smiesznie niska, a przecietny wyrok to 2-3 lata. Ofiary gwaltow i tak sa pozostawiane same sobie a w razie czego najczesciej rowniez zdane na podziemie aborcyjne.
(Przy okazji, taka mala ciekawostka - Ksiega Powtorzonego Prawa nakazuje zabijac ofiary gwaltu jesli "nie krzyczaly wystarczajaco glosno")
Do momentu kiedy sądownictwo nie zostanie zmienione nie ma się czemu dziwić.
Tylko, że ta kobieta zawsze ma wyjście. Zawsze może usunąć dziecko nielegalnie.
tak samo jak zgwałcona kobieta powinna raczej wcześniej zgłościć ten fakt a nie po 4-6 miesiącach.
W Polsce aborcja w przypadku gwaltu jest legalna do 12 tygodnia i nie "na slowo" tylko po tym jak prokuratura udzieli zgody. W praktyce bardzo czesto zdarza sie ze procedury specjalnie sa przedluzane zeby "nie zdarzyc", byly rowniez przypadki kiedy prokuratorzy zupelnie wprost odmawiali wydania odpowiedniego zaswiadczenia zaslaniajac sie "sumieniem".
Nawet pomijajac ten "drobiazg" ze w Polsce przyzwolenie na przemoc seksualna jest bardzo wysokie, policja i prokuratura maja to gdzies, wykrywalnosc jest smiesznie niska, a przecietny wyrok to 2-3 lata. Ofiary gwaltow i tak sa pozostawiane same sobie a w razie czego najczesciej rowniez zdane na podziemie aborcyjne.
(Przy okazji, taka mala ciekawostka - Ksiega Powtorzonego Prawa nakazuje zabijac ofiary gwaltu jesli "nie krzyczaly wystarczajaco glosno")
W UK i jeszcze w kilku innych państwach można przerwać ciążę czytaj zabić dziecko nawet w 6 miesiącu yyy życia?
no ja to nazywam życiem.
a jak będzie miał 2 miesiące i jeden dzień to już wtedy jest za duży aby przerwać jego życie?
jeżeli jest zagrożenie życia to jest zupełnie inna sprawa.
tak samo jak zgwałcona kobieta powinna raczej wcześniej zgłościć ten fakt a nie po 4-6 miesiącach.
Przerywanie ciąży dopuszcza się do 3 miesiąca jej trwania dlatego, że wtedy właśnie rozpoczynają pracę serce i mózg- a tak, jak śmierć serca i mózgu jest wyznacznikiem momentu śmierci człowieka, tak w naukowych środowiskach laickich za moment początku życia uważa się rozpoczęcie pracy przez te organy.
W UK i jeszcze w kilku innych państwach można przerwać ciążę czytaj zabić dziecko nawet w 6 miesiącu yyy życia?
no ja to nazywam życiem.
a jak będzie miał 2 miesiące i jeden dzień to już wtedy jest za duży aby przerwać jego życie?
jeżeli jest zagrożenie życia to jest zupełnie inna sprawa.
tak samo jak zgwałcona kobieta powinna raczej wcześniej zgłościć ten fakt a nie po 4-6 miesiącach.
jak dla mnie to jest już dziecko
mówisz o 6 miesiącu, w 6 miesiącu to już nie zygota ani płód w stadium wczesnym
to chyba normalne, że ciążę powinno się móc przerwać tylko do góra 2 miesiąca (moim zdaniem)
bywają sytuacje kiedy trzeba przerwać ciążę np w 6 miesiącu nie na życzenie ale z konieczności bo np jest zagrożone życie matki i nie ma innego wyboru to jest zajebista tragedia dla wszystkich dla rodziców, lekarza ale w takim przypadku nie nazwałbym tego zabójstwem inna sprawa jeśli nie ma potrzeby przerwania ciąży