Na ile coming out Kasi Adamik był przełomem? I czy jest szansa, że w jej ślady pójdą inne lesbijki? Jedna już poszła.
Najpierw był wywiad w „Vivie!”. Reżyserka Kasia Adanik wypowiedziała w nim te słowa:
„Zakochałam się w kobiecie. To nie jest tajemnicą, ale w naszym kraju stanowi ciągle coś egzotycznego”. Od tego czasu minęło kilka miesięcy, można więc pokusić się o podsumowanie, nie tylko znaczenia tego coming outu, ale także reakcji jakie wywołał.
Pierwsza analiza tego zjawiska pojawiała się już zresztą na Innej Stronie, przedstawiła ją
Ewa Tomaszewicz w tekście „Jedna znana lesbijka, której nie kochamy”. Ewa skupiła się przede wszystkim na negatywnych reakcjach z jakimi ów coming out spotkał się w Internecie, w tym także na portalach LGBT. Wnioski autorki są pesymistyczne: w sytuacji, gdy spotkać się można głównie z różnego rodzaju zarzutami, raczej nikt nie będzie chciał pójść w ślady Adamik.
Zgadzając się z Tomaszewicz, że internetowe bluzgi są w większości frustrujące i obrzydliwe, nie przeceniałbym ich znaczenia. To po prostu specyfika (polskiego) netu, z którą ma do czynienia każdy wkraczający w wirtualną przestrzeń jako znana osoba. Szczególnie będąc kobietą na pewno spotka się z oceną swojego wyglądu, zarzutami co do stroju, ciała i inteligencji. Oczywiście, nie poddając się wymogom stereotypowej kobiecości, Adamik jest bardziej narażona na inwektywy, ale nawet uważane na klasyczne piękności aktorki w rodzaju Małgorzaty Sochy czy Małgorzaty Foremniak, zawsze mogą liczyć, że zostaną uznane za nielubiane, brzydkie, głupie i źle ubrane.
Dlaczego ciekawsze do interpretacji wydają mi się zaobserwowane przez Ewę Tomaszewicz stonowane albo wręcz negatywne reakcje na coming out Adamik wśród samych gejów i lesbijek. Dla mnie są one w dużej mierze świadectwem zwiększonych wymagań w stosunku do ujawniających się znanych osób. Nie zapominajmy, że w tym roku mija siedem lat od coming outu Jacka Poniedziałka i pięć od ujawnienia Tomasza Raczka, które spotkały się z największych medialnym odzewem. To już historia, a dla niektórych prehistoria. Być może doszliśmy do takiego etapu w którym wielu nie wystarcza, że ktoś oznajmi w mediach: „jestem lesbijką” czy „jestem gejem”, pojawiają się też pytania dlaczego teraz o tym mówi, szczególnie gdy mamy do czynienia z osobami obecnymi w przestrzeni publicznej od jakiegoś czasu.
O ile zarzuty w stosunku do Adamik, że poprzez coming out chce zareklamować reżyserowany przez siebie spektakl „Zrób sobie raj!” wydają się mi się wyjątkowo nietrafione i głupie (bo nawet gdyby tak było to co w tym złego? Jedynie świadectwo, że z homoseksualizmu powoli zdejmowane jest odium), o tyle jej tłumaczenia dlaczego wcześniej się nie ujawniła, brzmią wyjątkowo mało wiarygodnie. Kasia Adamik wielokrotnie podkreślała, że dopiero w „Vivie!” wprost ją zapytano, dlatego odpowiedziała. Trudno w to uwierzyć, bo żyjemy w czasach portali plotkarskich, tabloidów i telewizji śniadaniowych, dla których każda publiczna osoba nieukrywająca homoseksualizmu to temat, którego nie przepuszczą.
Przypomnę zresztą, że w 2008 roku Adamik udzielała licznych wywiadów przy okazji promocji swego filmu „Boisko bezdomnych” i była pytana także o życie prywatne. W „Gali” pojawiła się nawet kwestia „zakładania rodziny”, którą reżyserka zbyła. Doceniając takie podejście, w którym bohaterka nie kreuje się na heteryczkę i rozumiejąc, że być może wówczas nie była gotowa na coming out, trudno przyjąć jej opowieść o tym, że po prostu teraz ktoś po raz pierwszy ją zapytał. Wiem zresztą, że nie jest to prawda, bo będąc w redakcji „Repliki” pamiętam, że kilka (!) razy zwracaliśmy się do Adamik z prośbą o udzielenie wywiadu. Za każdym razem spotykaliśmy się z odmową.
Wszystko to nie zmienia faktu, że medialne ujawnienie Kasi Adamik bardzo mnie cieszy, a wobec „niewidzialności” lesbijek w przestrzeni publicznej uważam je za wręcz bezcenne. Cieszy mnie także wszystko to, co się po wywiadzie w „Vivie!” działo, a więc kolejne wystąpienia, w tym prezentacja partnerki. Dowiaduję się zresztą, że w nowej rzeczywistości reżyserkę udało się namówić na wywiad w „Replice”, tym samym Kasia Adamik i Olga Chajdas znalazły się na okładce najnowszego numeru. Wreszcie!
Przesadzasz. Na jakiej podstawie twierdzisz, że "homo" jej nie lubią? Czy homo to jakiś mega-organizm o wielu ciałach a jednym mózgu? Ktoś tam ją lubi, ktoś nie, a inni mają neutralny stosunek. Nie uogólniaj.
No dobra większość :) Może być ?
Vito to nie większość. Vito to bardzo szczególny przypadek. On wielu ludzi nie lubi.
Przesadzasz. Na jakiej podstawie twierdzisz, że "homo" jej nie lubią? Czy homo to jakiś mega-organizm o wielu ciałach a jednym mózgu? Ktoś tam ją lubi, ktoś nie, a inni mają neutralny stosunek. Nie uogólniaj.
No dobra większość :) Może być ?
Wueska, zgadzam sie co do konartzewskiej, tej baby nie trawie. To kolejna baba typu holandowny - wkurzajaca.
Dlaczego taki tomasik jest okay, normalny a konarzewska taka byc nie ujmie...
Przesadzasz. Na jakiej podstawie twierdzisz, że "homo" jej nie lubią? Czy homo to jakiś mega-organizm o wielu ciałach a jednym mózgu? Ktoś tam ją lubi, ktoś nie, a inni mają neutralny stosunek. Nie uogólniaj.
Co do mojego "po cholere tyle o tym gadać" bardziej chodziło mi o to że robicie z niej samo zło którę się ujawniło dopiero teraz a miało wiele okazji by zrobić to wcześniej.Jest wkoło niej taki szum że wąrpie by to było jakimś dobrym przykładem dla innych by się ujawniali itd....Po cholere pisać "czy ją kochamy czy jej nie kochamy" Tak na prawde wcale jej nie znamy i mało co o niej wiemy. Ale jedno jest pewne Homo jej nie lubią...I zachowują się prawie identycznie jak" większość seksualna" w naszym kraju Nie znają ale osądzają........