Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 23.05.2011 00:00

Monstrum żyje! I ma się świetnie!

Podziel się Tweetnij Skomentuj (84)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (84)

"Born this way" - nowa płyta Lady Gagi

Weźcie Queen, Eltona Johna, Eurythmics, AC/DC, Madonnę, Bruce'a Springsteena, Ace of Base, Bon Jovi i jeszcze paru wykonawców. Przejedźcie po nich walcem a potem tę miazgę wystrzelcie w kosmos. Chyba mniej więcej w taki sposób Lady Gaga urodziła "Born this way", swój nowy album, który można kupić od piątku, 20 maja.

Tej damy gejom, lesbijkom, biseksom i transom oraz w ogóle wszelkim odmieńcom przedstawiać nie trzeba, więc już nie będę się rozpisywał, że to największa obecnie ikona muzyki i mody, że fenomen, że walczy o prawa LGBT, że zdetronizowała Oprah Winfrey wśród najpotężniejszych celebrytów/ek w USA, że znalazła się na liście stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie tygodnika "Time", że ma 32 mln fanów na fejsie itd...

Po prostu zajmijmy się samą płytą.

Weźcie Queen, Eltona Johna, Eurythmics, AC/DC, Madonnę, Bruce'a Springsteena, Ace of Base, Bon Jovi i jeszcze paru wykonawców. Przejedźcie po nich walcem a potem tę miazgę wystrzelcie w kosmos. Chyba mniej więcej w taki sposób Lady Gaga urodziła "Born this way", swój nowy album, który można kupić od piątku, 20 maja.

Tej damy gejom, lesbijkom, biseksom i transom oraz w ogóle wszelkim odmieńcom przedstawiać nie trzeba, więc już nie będę się rozpisywał, że to największa obecnie ikona muzyki i mody, że fenomen, że walczy o prawa LGBT, że zdetronizowała Oprah Winfrey wśród najpotężniejszych celebrytów/ek w USA, że znalazła się na liście stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie tygodnika "Time", że ma 32 mln fanów na fejsie itd...

Po prostu zajmijmy się samą płytą.

Ciąża

Już sama jej promocja to nowa jakość w świecie reklamy. Zza grobu sterował nią chyba sam Hitchcock, król suspensu.
Tytuł płyty Gaga wyjawiła we wrześniu 2010 r. podczas gali rozdania nagród MTV, odbierając statuetkę za clip roku ("Bad Romance"). Potem napięcie tylko rosło. W Nowy Rok poznaliśmy datę premiery - 23 maja 2011 r. Pierwszy singiel Gaga zaśpiewała podczas ceremonii rozdania nagród Grammy 13 lutego br. przybywając na imprezę niesiona w ogromnym jaju. Tydzień później piosenka była na 1 miejscu list przebojów (Billboardu i innych). Potem atmosfera zaczęła się zagęszczać jak w thrillerze: 7-minutowy clip do "Born this way" z udziałem Zombie Boya, potem ujawnienie tytułu nowego singla - "Judas" ("Judasz"), następnie ujawnienie słów do niego, w końcu 19 kwietnia - jest "Judas", kilka dni później video i protesty organizacji katolickich (w clipie mamy multum motywów religijnych - obmywanie stóp, cierniowe korony, Gaga jako Maria Magdalena, a wszystko to w ekipie harleyowców). Od 9 maja dostępny jest trzeci singiel "Edge of glory" (wskakuje migiem na 3. miejsce Billboardu), a od 16 maja - "Hair". W międzyczasie pojawia się szeroko dyskutowana okładka albumu, kanał HBO emituje koncert Gagi z nowojorskiego Madison Square Garden, a sama gwiazda zalicza występy w kolejnych talk show - między innymi u Ellen DeGeneres w USA i u Grahama Nortona w Wielkiej Brytanii (z "zawodowego" obowiązku przypomnę tylko, że Ellen jest wyoutowaną lesbijką, a Graham wyoutowanym gejem).

I w końcu teraz - eksplozja: 17 numerów!

Narodziny

No to jedźmy, kawałek po kawałku.

(punktacja od 0 do 10)

1. Marry the night

8/10

Zaczyna się jak w gotyckim melodramacie, z akompaniamentem kościelnych organów, i po chwili bum! - rozkręca się gotycki horror gore, walą techno bity. Piosenka jest mniej więcej o tym, że Gaga bierze na klatę swe demony, "poślubiając noc". Gdyby "Marry the night" powstała jakieś 25 lat temu, stałaby się megahitem Bonnie Tyler albo Meatloafa.
Świetny początek.

2. Born this way

10/10

Nie ma co się rozwodzić: to już jest klasyk. Klasyk popu i hymn LGBT, zaraz obok "Y.M.C.A." Village People, "I will survive" Glorii Gaynor czy "Vogue" Madonny.

Przytoczmy "strategiczny" fragment tekstu na wypadek, gdyby był jeszcze ktoś na świecie, kto nie zna:

No matter gay, straight or bi
lesbian, trangendered life
I am on the right track, baby
I was born to survive

(nieważne: gej, hetero, bi,
lesbijka czy trans.
Jestem na właściwej drodze
i przetrwam)

25 lat temu Cyndi Lauper namawiała, byśmy pokazali prawdziwe kolory, które są piękne jak tęcza ("True colors"), 22 lata temu Madonna zachęcała, byśmy nie obawiali się wyjawić tego, co czujemy ("Express yourself") a dziś Gaga stawia kropkę nad "i". To już nie jest tylko ogólnie o "byciu sobą" czy aluzyjnie o tęczy, tu jest mowa o nas wprost.



3. Government hooker

6/10

Ten utwór ma trochę japoński, jakby perwersyjny koloryt i duszny, klaustrofobiczny klimat. Tytułowa "rządowa dziwka" może być, kim zechcesz (Mogę być dziewczyną, chyba, że wolisz, bym była mężczyzną) pod warunkiem, ze pozostanie... dziwką. Dość miękki, jak na Gagę, i gęsty aranż zawiera dalekowschodnie motywy w wersji disco pop, ale sam wokal jest przytłaczający i rozwydrzony. Nie ma miejsca na subtelności: jak ma być zdzira, to jest zdzira!

4. Judas

6/10

Judas to brat bliźniak "Bad romance" z poprzedniej płyty "The Fame Monster". Bardzo podobna struktura i kompozycja, zwrotki jak fanga w nos od wściekłej drag queen, refren tak cukierkowy, że aż może zemdlić, obłędne tempo. Aranżacja daje po uszach podobnie jak pierwowzór, i nawet "zły romans" też jest (z Judaszem). Ach, w sumie co z tego, że to prawie plagiat, skoro słucha się fajnie?




5. Americano

10/10

O tym kawałku jeden z recenzentów napisał: połączenie meksykańskiego spaghetti westernu z konkursem Eurowizji. Bardzo trafne. "Americano" to obciach obciachów, śmieć śmieci, piosenka potworek. Kamp przez największe możliwe "K". Pseudolatynoska rąbanka, której powstydziłby się każdy, tylko nie Gaga. Słyszycie ten nachalny tandetny zaśpiew w refrenie? Jakby dochodził ze źle nagłośnionej dyskoteki w remizie strażackiej.
A tekst mówi opowiada o... lesbijskim romansie. Z emigrantką z Meksyku.
Genialny numer.

6. Hair

9/10

Ile tu się dzieje! Zaczyna się grzecznie jak niemalże Celine Dion albo Mariah Carey, ale już po chwili mamy stadionowy hymn...a po następnej chwili kakofonię rave. Recenzent "New Musical Express" nazwał "Hair" najbardziej gejowską piosenką, jaką kiedykolwiek słyszeliście... oprócz "Born this way".Również w warstwie tekstowej "Hair" może wyjątkowo przemawiać do właśnie tej publiczności. Gaga śpiewa o tym, jak rodzice grozili, że obetną jej włosy, jeśli będzie nosiła wariackie fryzury. Ale postawiła na swoim i w refrenie konstatuje: I am free as my hair! (Jestem wolna jak moje włosy).



7. Scheisse

10/10

Jeśli "Americano" to śmieć, to jak nazwać "Scheisse"? Chyba po prostu zgodnie z tytułem - gównem! Przy czym jest to komplement. Wyzywające prostactwo, powalone bity i Gaga, która zaraz na początku anonsuje: Nie mówię po niemiecku, ale jak chcecie, to mogę. I zaczyna napierdalać - tak, nie bójmy się tego słowa, inne byłyby zbyt delikatne i nie oddałyby klimatu - zaczyna napierdalać jak jakaś tępa niemiecka Helga na dragach. Do tego kręcąca melodia.
Rewelacja.

8. Bloody Mary

10/10

Może niektórzy z Was pamiętają nurt "new romantic" z lat 80.? Eurythmics, Ultravox, Softcell. Może też trochę Erasure. Jesteśmy w tych klimatach. "Bloody Mary" to spokojniejszy utwór z natychmiast wpadającą w ucho melodią i... gregoriańskimi chórami "GA-GA", które urwały się z soundtracku do filmu Tima Burtona...
Bardzo elegancki i stylowy.

9. Black Jesus, Amen Fashion

5/10

Charlie Chaplin wkręcający się w trybiki wielkiej machiny albo choćby film "Metropolis" Fritza Langa - takie właśnie obrazy przychodzą do głowy przy słuchaniu "Black Jesus, Amen fashion". Industrialne techno w marszowym, choć oczywiście pokręconym, nierównym tempie, z mocnym zakrzykiem "AMEN!" w refrenie.

10. Bad kids

8/10

Fantastyczny jest ten pulsujący rytm i pourywane gitarowe riffy w tle! Freddie Mercury pewnie z chęcią zaśpiewałby "Bad kids" z Gagą w duecie. W clipie, który byłby gejowską przeróbką filmu "Easy Rider", pędziliby na motorach do klubu podrywać młodych gniewnych. Ona z rozwianym włosem, on - wąsem. W tekście pełno niekoniecznie pochlebnych określeń, które Gaga wyśpiewuje o sobie (bitch, jerk, twit, nerd - sami sprawdźcie). Jest idiotką, wałem, dziwką i odludkiem (odludką?). Bad kid. Kto jej podskoczy?

11. Fashion of his love

3/10

Jedyna słaba piosenka w zestawie. Dość miałka, bez wyraźnego pomysłu. Zwykły pop, tylko troszeczkę po "gagowemu" odjechany. opowieść o dziewczynie, która wbrew pozorom nie jest wcale tak śmiała w stosunku do chłopaków, jakby się wydawało.

12. Highway unicorn (road to love)

7/10

Jednorożec z autostrady? What the f***? Gaga chyba znalazła na złomowisku jakiś stary kawałek Bon Jovi i się nim po swojemu zajęła. Wyszła dość chora mieszanka, ale w pozytywnym znaczeniu. Z chaosu co rusz wyłania się mocny refren - Jon Bon Jovi i spółka dawaliby tu po garach, Lady wali po bitach.

13. Heavy metal lover

7/10

W tyle głowy tłuczą się skojarzenia z Kraftwerk, takie kawałki puszczają chyba nad ranem kluby gejowskie na innych planetach (np. na planecie Berlin). To pościelówa science fiction - wolniejsze tempo, zmysłowe szepty, pomruki i w ogóle różne dziwne odgłosy. W takt "Heavy metal lover" mogłyby kochać się Ripley i Obcy (a właściwie Obca, bo to przecież była samica).

14. Electric chapel

10/10

Energetyczny killer. Partia gitarowa jak z kawałka hardrockowego (np. "Metal heart" Accept), zwrotki jak z francuskiego popu (np. "Voyage, voyage" Desireless, tylko w przyspieszeniu) a refren to "czysta" Madonna.
Jeden z tych numerów, których w samochodzie trzeba słuchać ostrożnie, bo noga bezwiednie sama może przycisnąć pedał gazu.
Supersexy.

15. The Queen

6/10

Dynamiczny pop rockowy kawałek, który w połowie nagle zwalnia i zamienia się w przytulankę, kiczowatą tak, że zęby... nie, nie bolą - szczerzą się. Po prostu nie sposób się nie uśmiechnąć.
Queen śpiewali "we are the champions", Gaga w oczywistym nawiązaniu śpiewa "I can be the queen!". Pewnie, że tak.

16. You and I

8/10

Kojarzycie oldskulowe ballady rockowe w rodzaju "Przeżyj to sam" Lombardu? Albo "Benny and the jets" Eltona? Albo Def Leppard? To coś w tym stylu, tylko oczywiście przetworzone przez Mother Monster. Fantastyczne do kołysania się na koncertach, (sztuczne) zapalniczki w górę i wszyscy się kochamy (wirtualnie). Solo gitarowe w wykonaniu Briana Maya z Queen.
Warto dodać, że tytułowy "ty", do którego Gaga wyśpiewuje miłosny tekst, to ktoś na wysokich obcasach. Dziewczyna? Drag queen? A może po prostu zwykły facet. Tyle, że na wysokich obcasach.

17. Edge of glory

9/10

Mocne zakończenie - rzeczywiście jesteśmy na skraju chwały. Zwrotki harmonijne i słodkie jak Abba, refren potężny i nokautujący - kołacze się tu przerobiony na dance Bruce Springsteen. A po trzech minutach minutach kompletnie rozbraja nagłe solo saksofonowe, jakby żywcem wyjęte z hitów Roda Stewarta czy Tiny Turner z lat 80. Będzie szaleństwo na koncertach przy "Edge of glory".



***

Album ukazał się w dwóch wersjach: w wersji podstawowej jest 14 piosenek (bez "Black Jesus, Amen fashion", "Fashion of his love" i "The Queen"), a w wersji rozszerzonej, tu omawianej, mamy jeszcze drugą płytkę, a na niej "Born this way" przerobione na... country oraz remiksy "Judas", "Marty the night", "Scheisse" i "Fashion of his love" (dużo lepszy niż wersja podstawowa) i "Born this way". Dochód z countrowej wersji "Born this way" został przekazany na organizację Gay, Lesbian and Straight Education Network (GLSEN), która walczy o rzetelną edukację na temat LGBT.

***

Okazuje się, że "The Fame" i "The Fame Monster" to był tylko początek dłuższej drogi. Album "Born this way" to świadectwo rozwoju i nieodcinania kuponów od już zdobytej sławy.
Gaga nie tylko nie osiadła na laurach, ale zrobiła odważny artystyczny krok do przodu. Jest nieustraszona w żonglowaniu stylami. Odkurza dawno skompromitowane pomysły i nadaje im nowy szyk, niczym Quentin Tarantino w kinie. To monstrum poskładane z tysięcy przeszłych piosenek stoi mocno na własnych nogach. Trawi wszystkie te stare numery i wypluwa coś dziwacznie świeżego.Niektórzy narzekają, że brak jej oryginalności...Że niby jest ktoś podobny do niej w dzisiejszym popie? Gaga ma też wyjątkowe wyczucie kampu i poczucie humoru na własny temat. Jeździ po bandzie, tzw. poczucie dobrego smaku ma w nosie, nie wie, co to subtelność. A poza tym dysponuje dobrym głosem i niewątpliwym talentem do komponowania chwytliwych melodii.
Krótko mówiąc, Gaga potęga jest i basta.

mariuszMariusz Kurc - stały publicysta Innej Strony, redaktor naczelny pisma „Replika”, członek Kampanii Przeciw Homofobii i Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich; z Krzysztofem Tomasikiem prowadzi w radiu TOK FM audycję "Lepiej późno niż wcale" o tematyce LGBT, z Bartoszem Żurawieckim prowadzi Klub Filmowy LGBT w Krytyce Politycznej w Warszawie.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (137)
edgeofglory alexmonster pitrek13 immensity emilio82 reza lalalove raaawr pablito close
Nie podoba mi się (38)
ziggy rumtum algoforos przemoc hekate68 dziuraweglany i_was_here ellion memyselfandi rav-kun
Komentarze (84)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
witek_niedzwiadek
01.06.2011 1:42 witek_niedzwiadek (54) Lubin
Miało byś 6000000 funtów ale nie chce mi się dalej powtarzać komentarza :P
cytuj zgłoś 0 0
witek_niedzwiadek
01.06.2011 1:40 witek_niedzwiadek (54) Lubin
Czemu innastrona obcięła mój komentarz bo nie akceptuje zapisy funtów :P
cytuj zgłoś 0 0
witek_niedzwiadek
01.06.2011 1:36 witek_niedzwiadek (54) Lubin
Bjeedna gaga. Ona chyba nie zrozumie że geje jednak myślą :P :P :P Przynajmniej pewien procent społeczeństwa gejowskiego :P :P :P Pomijając powielanie twórczości gejowskich ikon "Mylene Farmer, Erasure, Madonny ... itd..". pani o pseudonimie Lady Gaga myśli że jest genialna .... coś zarobi więcej... "Może zarobi" ale tak samo jak stała się best stanie się śmieciem. Nawet Grace Jones o tym mówiła. Ale współcześni ... ułomni ... geje tego i tak nie rozumieją :P Mam nadzieję że tych ułomnych jest mało, a jeśli są to i tak są reformowalni. Grace Jones robiła dokładnie to wszystko co Gaga dzisiaj, w latach 70-tych, 80-tych, 90-tych i początku 2000 ale to co robiła było czystym Artyzmem uznanym przez niekwestionowanych artystów! Ja nie będę rozleniwiał gejów żeby sobie sprawdzili jakich. Ale jacy Artyści dzisiaj rekomendują Gagę??? ŻADNI :P :P :P Dilują ją jedynie wytwórnie muzyczne :P A Pet Shop Boys??? Sam tego nie rozumie będąc największym fanem tego zespołu w naszym kraju ... Pewnie chodzi o to że gdybym dostał 6000000
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
29.05.2011 14:05 tracershy
Nie jestem fanem Lady Gagi i nigdy w pełni jej nie docenię, ale muszę przyznać, że wyszedł jej ten album. Po pierwszym przesłuchaniu wszystko wydało mi się nijakie, wtórne i na jedno kopyto, ale po paru razach zacząłem w nią wnikać głębiej. Fakt, że Gaga garściami czerpie pomysły z poprzednich dekad, ale robi to wyjątkowo zgrabnie. Poprzednie płyty były raczej marne z paroma dobrymi momentami (Paparazzi, Bad Romance, The Fame), a tu więcej jest ciekawych kawałków. No i Gaga ma tu całkiem dobry, mocny wokal. Przejrzałem też wiele profesjonalnych recenzji i większość recenzentów daje jej bardzo dobre noty. Nie jest to płyta wpisująca się idealnie w mój gust muzyczny, ale w kategorii muzyki popowej jest na dobrym poziomie.
cytuj zgłoś 4 2
Ikona
28.05.2011 20:36 waldekk
Przy słuchaniu tej płyty dotarłem tylko do szóstego kawałka i dalej nie mogłem tego słuchać bo się nie dało! Straszna jest ta płyta!
cytuj zgłoś 4 4
Ikona
28.05.2011 11:27 creep
Wg mnie o nowej płycie gagi nie można powiedzieć ze jest nudna czy monotomna, piosenki są bardzo rożne jakby podzielone na kilka grup, muzycznie jest bardzo fajnie dopracowana, oczywiście są utwory które mi się nie podobały i te które wg mnie są przeswietne, co do artystki, bo mysle ze teraz mozna ja juz tak nazwac, rzeczywiście jest jej za dużo, oczywiście promocja itd itd jednak myślę ze plyta sprzedalaby się wyśmienicie gdyby cały szum wystepowal w mniejszym nasileniu bo może on przenieść się na utwory i skutecznie utrudnić ich odbiór. Tak wiec stoję na płocie dzielacym zwolwennikow i krytykantow twierdząc ze płyta jest bardzo dobra, jednak jej promocja kiepska co może wpłynąć na całokształt
cytuj zgłoś 2 4
ziggy
27.05.2011 21:58 ziggy (42) Wrocław
Ta plyta jest koszmarna, niesamowicie odtworcza.

O ile jestem w stanie zrozumiec uwielbienie nastoletnich gejow dla takiej muzyki, to juz taka opinia z reki kogos kto powinien miec troche wieksze obycie z muzyka, smuci.
cytuj zgłoś 3 3
happy_smile
27.05.2011 13:06 happy_smile (35) Warszawa
Osobiście mam nadzieję, że po tym albumie Gaga nagra coś akustycznego. Podczas koncertów wystarczy jej pianino i tworzy niepowtarzalny klimat. Gaga ma problem w pogodzeniu bycia artystą z byciem szokującą pop-gwiazdą.
Dzięki "The Fame" świat o niej usłyszał, dzięki "The Fame Monster" pokazała, że nie będzie gwiazdką jednego sezonu, "Born this way" chce wyrobić sobie tytuł gwiazdy muzyki. Sama powiedziała, że boi się nagłej śmierci, bo ma koncepcje na kolejnych kilka albumów. Sądzę, że dopiero za kilka - kilkanaście - lat ocenimy dopiero czy Gaga jest kopiarą czy prawdziwą artystką, która w ten sposób buduje sobie tylko drogę do "muzycznej niezależności".

Poza tym wiele wykonawców nie potrafiło sobie poradzić z takim dylematem. Np. t.A.T.u. są idealnym przykładem tego co się dzieje, gdy buduje się karierę na skandalach, a potem chce się przystopować. Nagrały - dobry - drugi album ("Dangerous and Moving"), który - jak dla mnie - dobry był, ale w wersjach koncertowych. Wytwórnia wydała popowy monotonny album, a zespół na koncertach zaczął grać - ( miał dobrych muzyków ( Sven Martin, Troy MacCubbin) i śpiewać na żywo. Kto lubi prosty pop sięgnął po album, ale nie było skandali, więc wiele osób przeszła obok niego obojętnie. Kto chciał posłuchać czegoś innego niż to co w radio, po zapoznaniu się ze singlami promującymi album na koncert raczej się nie wybrał, a Ci, którym piosenki z list przebojów się podobają, byli rozczarowani, że na koncercie nie ma układów choreograficznych, namiętnych lesbijskich scen, żadnych tancerzy, tylko muzycy.

Zobaczymy w którym kierunku pójdzie Gaga :)
cytuj zgłoś 5 0
Ikona
27.05.2011 12:41 mister_x
shen:
http://www.youtube.com/watch?v=QmbbKsfAp0A


Ja widzę tu tylko inspiracje, nie kopie.
cytuj zgłoś 1 2
Ikona
27.05.2011 11:39 shen
Też się z Tobą zgodzę iamyourangel. Mam wrażenie, że współczesna muzyka jest dla odmóżdżonej szarej masy, która docenić może tylko utwór jak jest w nim <łumc łumc>. Oglądanie Eski TV dłużej niż 15 min powoduje we mnie odruch wymiotny. Ja nie wiem czemu odrzucono normalne instrumenty i wszystko teraz oparte jest na <łumc łumc>. To na pewno nie jest rewolucja. To zastój. Albo cofanie się w rozwoju muzyki. Niedługo pop będzie jak techno z początku XXI wieku (np taki Groove Coverage). Nie wiele mu do tego brakuje.

Uważam, że najlepsze piosenki powstały w latach 90. Cher - Believe, Albumy Madonny - Ray of Light i Bedtime Stories i cała masa utworów powstałych w tamtych czasach trzyma dwieście razy wyższy poziom niż obecne, współczesne popowe gówno z Gagą, Keshą czy tymi wszystkimi rapującymi murzynami w technie co lecą na Esce.

Aha i Gaga nie jest kopiarką? http://www.youtube.com/watch?v=QmbbKsfAp0A
cytuj zgłoś 3 2
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 9
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Berlin Born This Way Ellen DeGeneres GLSEN Graham Norton HBO hymn ikona Kultura Lady Gaga Lifestyle MTV muzyka Nowy Jork pop płyta Recenzja albumu Born This Way recenzja muzyczna Showbiznes USA
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 29.08.2011 Lady Gaga jako meżczyzna? Obraz Wtorek, 14.11.2000 Słyszysz: Ricky Martin - i już tańczysz! Obraz Poniedziałek, 26.03.2012 Pierwsza odsłona GLAAD Media Awards za nami Obraz Środa, 16.02.2011 Zanim "tacy się urodziliśmy" Obraz Wtorek, 27.07.2010 Kto będzie kolejną gejowską divą?
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się