Były wakacje 1990 roku, kiedy program I TVP rozpoczął emisję „Dynastii”, jednego z najsłynniejszych seriali w historii telewizji. Szybko zdobył wielką popularność, miał też niemałe znaczenie dla historii polskiego ruchu LGBT. Po raz pierwszy bowiem Polacy i Polki masowo oglądali geja. Perypetie
Stevena, który próbował zaakceptować siebie i zmusić do tego rodzinę, stanowiły jeden z przewijających się tematów sagi rodu Carringtonów. Imię „Steven” stało się nawet przez pewien czas synonimem słowa „homoseksualista”.
W Polsce emisja „Dynastii” miała dodatkowe znaczenie, odbywała się w okresie wielkich przemian, w rok po zmianie systemowej i stała się swego rodzaju symbolem kapitalizmu, a przy okazji wyznacznikiem luksusu. Serial spełniał wyobrażenia o tym, jak żyją milionerzy (w tym wypadku magnaci naftowi), jakie stroje noszą piękne kobiety, ale pokazywał także, że ich egzystencja nie jest wolna od problemów, a może nawet, wręcz przeciwnie, stanowił kolejny dowód na to, że pieniądze i uroda szczęścia nie dają.
Problemy milionerów Swoisty paradoks polegał na tym, że do Polski „Dynastia” dotarła w okresie, kiedy produkcja serialu została już zakończona. Realizowany w latach 1981-89 jest dziś w USA jednym z symboli tamtej dekady. Okazuje się jednak, że to, co było przełomowe w kwestii pokazywania homoseksualizmu w Ameryce lat 80., w Polsce było takie także dziesięć lat później. Dzisiaj można byłoby temu wątkowi wiele zarzucić, wtedy należało się cieszyć, ze w ogóle powstał.
Homoseksualizm Stevena był jawny niemal od początku i stanowił takie samo zmartwienie dla głowy rodziny – Blake'a Carringtona (
John Forsythe), jak wybryki i romanse rozpieszczonej córki Fallon (
Pamela Sue Martin). W założeniu było to więc coś złego, ale jednocześnie napędzającego akcję. Jedna z najbardziej emocjonalnych scen serialu to moment w którym
Steven ostatecznie żąda akceptacji od rodziny i wypowiedzenia głośno słów „Steven jest gejem”.
Polscy geje mieli powody do radości, bo w końcu nic tak nie służy sprawie widzialności homoseksualizmu, jak pojawienie się tematu w popularnym serialu. W drugim numerze (wrzesień '90) jednego z pierwszych pism gejowsko-lesbijskich
„Okay”, w dziale „Od redakcji”, pisano z zachwytem: „Realizatorzy serialu traktują homoseksualizm jako jeden z pełnoprawnych elementów życia, nie szukają w nim ani taniej sensacji, ani pretekstu do niewybrednych dowcipów. I o to właśnie chodzi. O to, żeby rozumieć i akceptować cudzą odmienność, żeby każdemu, bez względu na jego orientację psychoseksualną, pozwolić żyć godnie. Steven Carrington swojej godności nie traci nawet w najdramatyczniejszych okolicznościach i dzięki temu cieszy się sympatią wielomilionowej widowni telewizyjnej, w lwiej części składającej się przecież z osób, które trudno podejrzewać o życzliwość dla homoseksualistów”.
Początkowo Stevena grał
Al Corley (1981-82), potem zastąpił go
Jack Coleman (1982-88). Przez ten okres młody Carrington miał kilku kochanków, jego partnerzy nigdy nie stali się pełnoprawnymi postaciami serialu, w przeciwieństwie do Sammy Jo (
Heather Locklear), dziewczyny, z którą Steven próbował zmienić się w heteroseksualistę, co zaowocowało dzieckiem. Z jego facetów najdłużej w seriali zagościł Luke Fuller (
Bill Campbell) pojawiający się w 19 odcinkach w latach 1984-85. Ciekawy wątek stanowiły perypetie Barta Fallmonta (
Kevin Conor), senatora ukrywającego swój homoseksualizm, któremu brat Stevena – Adam (
Gordon Thomson), zniszczył karierę, przekazując prasie informacje o jego orientacji seksualnej. Bart w efekcie ucieszył się jednak z takiego obrotu sprawy, uznał, że jest wreszcie wolny i nie musi dłużej żyć w ukryciu.
Historia znajomości Stevena i Barta.
Najbardziej dramatycznie zakończył się jednak romans Stevena z Tedem (
Mark Withers, 5 odcinków w 1981 roku), który pchnięty przez Blake'a, upadł tak nieszczęśliwie, że uderzył się w głowę i zmarł. Śmierć zapoczątkowała proces, w którym głowa rodu Carringotonów była sądzona za morderstwo. Właśnie w czasie tego procesu w serialu zjawiła się Alexis Carrington Colby (
Joan Collins).
Tragiczna historia miłości Stevena i Teda.
Alexis i inni Polscy geje oglądali „Dynastię” nie tylko ze względu na Stevena, ale właśnie Alexis, złą piękność, która w i tak niezbyt ustabilizowane życie Carringtonów wnosiła dodatkowy niepokój. Ze swoją urodą, ciętymi kwestiami, tajemniczą przeszłością, poczuciem humoru i umiejętnością uwodzenia mężczyzn, stała się po prostu jedną z gejowskich div. Grająca jej postać Joan Collins zyskała dzięki serialowi międzynarodową sławę i stała się symbolem seksu, co wcześniej nie zdarzyło się w przypadku aktorki dobiegającej pięćdziesiątki.
Wszystkie wcielenia Alexis Jak wielkim punktem odniesienia była Alexis, dobrze obrazuje napisane po latach
„Lubiewo”, gdzie kolejne bohaterki czerpią całymi garściami z pierwszej żony Blake'a: „Dla innych ciot Dżesi, ta słodko-kwaśna Dżesi nie była przyjemna. Od Alexis długo i skutecznie uczyła się trudnej sztuki intrygi. Marzła przy automatach telefonicznych, traciła drobne, by wydzwaniać do koleżanek, mnożyła donosy, pomyłki, głuche telefony, słowem, była szmatą. I chciała nią być! W końcu wszystkie cioty bały się z nią zadawać, bo zawsze kończyło się to jakąś misterną intrygą, nie mówiąc już o plotkach”.
Wielokrotnie w „Dynastii” gościnnie pojawiały się gwiazdy, takie jak legendarna postać kina
Barbara Stanwyck (1985), bohaterka „Love Story” -
Ali MacGraw (1985), muza Luchino Viscontiego –
Helmut Berger (1983-84) czy
Rock Hudson (1984-85). Szczególnie udział tego ostatniego wywoływał wielkie emocje. Rola Daniela Reece'a uwodzącego Krystle (
Linda Evans), była ostatnią w bogatym dorobku legendy Hollywood ukrywającego niemal do końca swój homoseksualizm. Aktor był już wówczas chory na AIDS i wkrótce zmarł. Wiedza na temat choroby nie była jeszcze dostateczna, pojawiła się więc hipoteza, że w czasie namiętnego pocałunku w jednej ze scen na planie serialu aktor mógł zarazić HIV Lindę Evans. Oczywiście do niczego podobnego nie doszło.
Po serialu Nie wszyscy aktorzy związani z „Dynastią” potrafili się odnaleźć na rynku aktorskim, gdy produkcja serialu została zakończona. Grający Stevena
Jack Coleman niedawno odzyskał popularność dzięki udziałowi w serialu „Heroes” (2006-10). Występujący jako jeden z kochanków Stevena,
Bill Campbell potem jeszcze trzykrotnie wcielił się w rolę geja w kolejnych adaptacjach sagi Armistead'a Maupina z cyklu
„Tales od the City”. Także
Pamela Sue Martin, czyli Fallon Carrington w 2006 roku pojawiła się w jednym odcinku lesbijskiego serialu „The L Word”. Główna postać „Dynastii”, czyli
John Forsythe grający Blake'a Carringtona, już nie żyje. Sędziwy aktor zmarł w kwietniu 2010 roku.
po prostu znam trochę tych wrzeszczących mocherów niestety... no i trochę obserwacji tych najbardziej "katolickich" rodzin - czyż nie wystarczy?
Wiemy,co chciałeś przekazać,ale zabrzmiało to tak,jakby wszyscy hetero byli patologiczni.I to głównie dlatego,że nie są homo :P
To dokładnie to samo,tylko z drugiej strony barykady-oni patrząc na parady równości mówią "wszyscy homo są be,bo zapinają się w ka-kałowe oczy,nie szanują tradycji,deprawują dzieci i pewnikiem wierzą w Szatana",Ty patrząc na kilka katolickich rodzin stwierdziłeś "moherowe babcie są be,bo to seksualnie niespełnione hipokrytki,całe życie były kurami domowymi,mają patologiczne rodziny i mężów alhoholików".
Ot,takie wylewanie jadu dla samego wylewania.
ależ to nie tak:P fakt faktem nie utożsamiam się z "paradami" - poza tym ten krakowski przemarsz zwie się "przemarszem równości" a nie "paradą gejów". tradycja? a cóż to? to ten stek stereotypów nie mających żadnych logicznych podstaw?
nie wylewam jadu ani też nie piszę tego po obserwacji "3 osób" - to raczej pewne często spotykane tendencje... niestety bardzo często muszę się "z mocherami użerać" - i tu bardzo wiele rzeczy widać. nie jestem statystykiem, ale jeśli np. 10-20 najbardziej świętojebliwych osób w 8-tysięcznej parafii w której do kościoła uczęszcza 17% mieszkańców ma bardzo duże problemy w kontakcie z mężem/dziećmi a do napominania wszystkich w tych sprawach są pierwsi i siebie stawiają za wzór wszelkich cnót... to chyba jednak o czymś świadczy... oczywiście nie są to "wszystkie udzielające się osoby" ale pewna ich część. "świętojebliwy" nie jest też nazwą na "każdego pobożnego człowieka" ale na takiego właśnie hipokrytę, który wszystkiego się czepia. także "mocher" nie jest określeniem dla każdej pobożnej, starszej kobiety. to nazwa dla takich właśnie oszołomów jak np. ci pilnujący krzyża pod pałacem.
jeśli z tego co napisałem wynika, ze każda "hetero rodzina" jest patologiczna, to nie wiem już, w jaki sposób to napisać, by na to nie wychodziło:P głównie chodzi mi o to, że w wielu rodzinach panują pewne nie do końca szczere "relacje wynikające z obowiązku" aniżeli "z miłości". (tylko błagam, nie wyciągaj wniosku, że w przeciwieństwie do hetero każda para homo jest ze sobą z wielkiej miłości...) tyle w temacie.
po prostu znam trochę tych wrzeszczących mocherów niestety... no i trochę obserwacji tych najbardziej "katolickich" rodzin - czyż nie wystarczy?
Wiemy,co chciałeś przekazać,ale zabrzmiało to tak,jakby wszyscy hetero byli patologiczni.I to głównie dlatego,że nie są homo :P
To dokładnie to samo,tylko z drugiej strony barykady-oni patrząc na parady równości mówią "wszyscy homo są be,bo zapinają się w ka-kałowe oczy,nie szanują tradycji,deprawują dzieci i pewnikiem wierzą w Szatana",Ty patrząc na kilka katolickich rodzin stwierdziłeś "moherowe babcie są be,bo to seksualnie niespełnione hipokrytki,całe życie były kurami domowymi,mają patologiczne rodziny i mężów alhoholików".
Ot,takie wylewanie jadu dla samego wylewania.
Skąd masz taką wizję rodziny?
po prostu znam trochę tych wrzeszczących mocherów niestety... no i trochę obserwacji tych najbardziej "katolickich" rodzin - czyż nie wystarczy?
Skąd masz taką wizję rodziny?
hahaha i te wazony pękajace od uderzenia w łóżko :))
ja zawsze zastanawiałem się, co to takiego są "wartości normalnej rodziny"... a zwłaszcza co to jest ten "powrót"... może niech sobie nasi konserwatyści poczytają, z iloma kobietami sypiał Abraham mając żonę, jak Lot chciał wydać swoje córki-dziewice na uciechę tłumu wrzeszczącego pod drzwiami, jak owe córki potem urodziły dzieci własnemu ojcu... w jakim wieku w katolickiej europie wydawano dzieci za mąż... no i właśnie... i że niby oni się hajtali z miłości? przecież rodzice się dogadywali między sobą a osoby najbardziej "zainteresowane" nie miały nic do powiedzenia. i to są te wartości? do tego chcą wracać?
a jak wygląda przeciętne "katolickie małżeństwo"? - wiecznie się kłóci, jest w ogóle niedopasowane ani w życiu codziennym. mąż jest strasznym samolubem w łóżku, jak mu się nie podoba, to pójdzie na panienki - bo przecież zdrada to jakby miał romans a jak pójdzie do burdelu to się nie liczy... żona siedzi w domu i wychowuje dzieci, męża ciągle nie ma, bo albo siedzi w pracy, albo nie wiadomo gdzie... jaki procent tych najbardziej wrzeszczących "katolików" posiada właśnie takie rodziny? ile z tych mocherów wyszło za mąż "bo tak trzeba było", ile miało mężów-pijaków, którym trzeba wiecznie nadskakiwać żeby nie bił? może jeszcze nie stosowały antykoncepcji? trudno uwierzyć, bo przecież "jakby nie dały, to by chłop do innej poszedł..." i to są te "normalne katolickie rodziny" tak? bo chodzą w niedzielę do kościoła a dzieci uczą się w szkole religii... i do tego chcemy "wracać"?
Daleko jej do Madonny czy Cher...
To chyba jedyny element dla którego oglądałem ten serial. A tu świetny przykład http://www.youtube.com/watch?v=dcdhdzfbR_o
Szkoda, że nie w Polsce xD
Program CBC Drama jest dostępny w Polsce za darmo z satelity Astra2 28,2 st. E parametry odbioru 11.343V FEC 27500 2/3
miało być CBS a nie CBC sorry