Wybory najpiękniejszego sprzed lat
W ostatnim czasie sporą popularnością i zainteresowaniem mediów cieszy się nowy Mister Poland, 25-letni Rafał Maślak z Gorzycy. Wybrano go najatrakcyjniejszym Polakiem 2014 spośród dwunastu kandydatów. Maślak przekonuje, że dzięki niemu tytuł Mistera to będzie coś wielkiego. Warto przy tej okazji przypomnieć pierwsze takie wybory, które odbyły się w 1990 roku. Ówczesny werdykt zaakceptowali także geje, a właściwie to od nich wszystko się zaczęło...
- Krzysztof Tomasik -
To był wyjątkowy czas. Tuż po zmianie systemowej 1989 roku, do Polski wkroczył kapitalizm, a raczej jego wyobrażenie. Należało brać sprawy we własne ręce, działać, organizować się. Wzorem był oczywiście Zachód, już dostępny, niemal na wyciągnięcie ręki. Należało zrobić coś spektakularnego, zainwestować, a potem już tylko... czekać na zyski. Ofiarą takiego myślenia okazała się nowa na rynku Agencja Artystyczna „Rewia” z Łodzi, która jako alternatywę dla cieszących się ogromną popularnością wyborów Miss Polonia, postanowiła zorganizować konkurs na najpiękniejszego Polaka.
Jak pomyślano, tak zrobiono. Ogłoszono eliminacje, zgłosiło się pięćdziesięciu kandydatów z całej Polski, ale już do samej Łodzi przyjechało dwudziestu dziewięciu odważnych chłopaków spragnionych sławy i pieniędzy. Zadania nie mieli trudnego, jak pisał Bohdan Gadomski: „Najpierw spacerowali po 5 osób w grupie, prezentując stroje wieczorowe i opowiadająca o sobie. Później przebrali się w stroje sportowe, aby tuż po tej prezentacji założyć piżamy i rozebrać się do slipów. Poziom aparycji kandydatów poniżej średniej, ale sześciu z piętnastu finalistów można było pokazać na ogólnopolskiej imprezie”. Wybrano wówczas piętnastu finalistów.
Na bogato
Zanim odbyły się wybory, zorganizowano konferencję prasową. Tam dyrektor „Rewii” opowiadał o nagrodach dla laureata (zestaw do odbioru telewizji satelitarnej i wycieczka do Kanady), które czekają na zwycięzców, ale także planach Agencji, która zamierza robić kolejne tego typu imprezy, może nawet wybory „Mister Europy”.
Wydawało się, że będzie bardzo profesjonalnie. Finałowa impreza odbyła się 3 listopada 1990 roku w Teatrze Wielkim w Łodzi, autorem scenariusza i konferansjerem był znany dziennikarz Bohdan Gadomski, reżyserię powierzono Marcelowi Szytenchelmowi, a choreografią zajął się Jan Ślizień. Najwięcej emocji wywoływały jednak gwiazdy wieczoru, które miały uświetnić imprezę, popularne wówczas piosenkarki Monika Borys i Gayga, znany z Gangu Marcela - Jerzy Różycki, a przede wszystkim wielka diva polskiej estrady – Violetta Villas.
Trudne początki
„Po raz pierwszy w Polsce wybieramy najprzystojniejszych panów. Konkursy afirmujące męską urodę są w świecie rzadkością. Niedawno entuzjazmowali się taką imprezą znani z temperamentu Włosi. Ale Polacy niewiele w tym względzie ustępują mieszkańcom Italii, więc.. postanowiliśmy zorganizować podobną imprezę” - tymi słowami zaczął się konkurs. Dalej było już tylko... gorzej.
Szybko okazało się, że organizatorzy... zniknęli, co gorsza nie zapłaciwszy wszystkich honorariów. Nie bardzo było wiadomo czy ktoś panuje nad całością tej imprezy, a główna gwiazda wieczoru oświadczyła, że bez gratyfikacji finansowej nie wystąpi. Całość tak podsumował Sławomir Ślubowski w „Gayzecie”: „Wcięło grube miliony. Finalistów ćwiczono dwie doby bez jedzenia i picia. Na godzinę przed spektaklem nie wiadomo było, kto co ma mówić. Violetta Villas w ogóle nie pojawiła się na scenie, a przewodnicząca jury dekorowała wstęgami laureatów mniej więcej tak, jak chłop przywiązuje krowie łańcuch do psyka”.
Finaliści
Dziennikarze opisujący konkurs w pismach gejowsko-lesbijskich, mieli swoich faworytów. Gadomski uznał, że w różnych zadaniach konkursowych najbardziej błysnęli: Robert Fedorowicz („kruczoczarny, czarnooki, pełen temperamentu i uroku”), Leszek Stasio, Dariusz Nita („jedyny z kandydatów, który potrafił poruszać się na scenie, nosić ubrania, być uśmiechnięty”) i Paweł Stoiński (znany z aktów publikowanych w gejowskim „Kabarecie”).
Z kolej Ślubowski chciał się dowiedzieć jakie były motywy wzięcia udziału w konkursie. Pytał o to Tomka Twardowskiego, osiemnastoletniego ucznia Technikum Mechanicznego z Wałbrzycha: „O wyborach dowiedział się od matki, rzecz całą traktuje jak dobrą zabawę, na zasadzie: a nuż się uda. Z trochę innym nastawieniem przyjechał Gabriel Seweryn, 23 lata, własna firma, produkująca skórzane kurtki i spodnie. O takich wyborach marzył zawsze, jest dużo ładnych chłopaków i warto, by się pokazali”.
Laureaci
Wreszcie werdykt!
Misterem wdzięku wybrano 19-letniego fotomodela ze Szczecina, Pawła Stroińskiego.
2 vice-misterem został Dariusz Nita z Łodzi, student AWF, lat 24, model i tancerz w zespole folklorystycznym.
1 vice-mister to Robert Fedorowicz z Podkowy Leśnej, lat 22, student handlu zagranicznego.
Misterem Publiczności i Misterem Polski '90 wybrano Dariusza Młynarczyka z Łodzi, lat 23.
Telewizyjna relacja z wyborów Mister Polski:
Mister w gejowskim herbie
Trudno powiedzieć, żeby wybory Mistera Polski odbiły się szerokim echem w ówczesnych mediach. Nieliczne mini-reportaże pojawiły się w radiu i lokalnych stacjach telewizyjnych. Pisano za to o konkursie w prasie gejowskiej! Relacje i wywiady z laureatem zamieszczono w „Inaczej”, „Gayzecie” i „Okay”. Gadomski tak podsumował zwycięzcę: „Sylwetka zgrabna, ale nie wzorcowa. Ładny uśmiech (nieśmiały, łagodny), choć on sam zbyt pewny siebie”.
Młynarczyk był zresztą czytelnikom gejowskiej prasy dobrze znany. To on widniał na okładce pierwszego numeru „Gayzety”, gdzie pozował nago, ubrany jedynie w kapelusz kowbojski i wysokie buty. Nic dziwnego, że szczególnie ten tytuł cieszył się z wyboru Mistera: „Nie przypuszczaliśmy zamieszczając jego zdjęcie na winiecie pierwszego numeru, że startujemy z Misterem Polski w herbie!”.
W kolejnych wywiadach Dariusz Młynarczyk opowiadał o sobie. Zaczynał karierę fotomodela, wcześniej przez jedenaście lat był piłkarzem łódzkiej „Anilany" (uczniowski klub sportowy). Był już wówczas żonaty, żona, fotomodelka i początkująca aktorka Katarzyna Śmiechowicz wystąpiła z nim na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi. Wkrótce pojawili się razem na okładce pisma „Erotop”, zagrali też epizody w filmie „Superwizja” (1990) i pierwszym odcinku mini-serialu „Żywot człowieka rozbrojonego” (1993).
Pod płaszczem przeciwdeszczowym
W rozmowie z „Gayzetą”, Młynarczyk zdradzał jakich na co dzień używa kosmetyków: „Dezodoranty i wody kolońskie wyłącznie firmy Adidas”. Z czasem coraz więcej pytań dotyczyło pozowania nago i kariery zagranicznej. Wraz z żoną dawał pokazy „w Berlinie, Monachium i Londynie - jako Kate i Derek Joe”. Jak zapewniał nie miał nic przeciwko pozowaniu dla pism przeznaczonych dla gejów, jego akty ukazały się w „Men alive” i „Mall Model”, dostał też propozycję z „Playgirl”.
Wydawało się, że kariera zagraniczna stoi przed nim otworem: „Najwięcej zdjęć i reklam wykonuję w Berlinie, Monachium i Londynie. Nie czekamy biernie z żoną na propozycje, mamy zrobione dwa serwisy zdjęciowe, które rozsyłamy do różnych wydawnictw. Obecnie oczekujemy odpowiedzi ze Stanów Zjednoczonych i Kanady. Póki co, mamy sporo zdjęć reklamowych w kraju, w tym reklam kinowo-telewizyjnych. Niedawno otrzymałem propozycję z TV, aby reklamować garnitury wieczorowe zaprojektowane przez Bernarda Hanaokę. W Londynie będzie nas fotografował słynny John Graham, który ma odział swojej firmy także w Hollywood”.
W tym samym wywiadzie dla „Okay” odpowiadał jak często występuje nago: „W 'Gayzecie' pozowałem jedynie w kapeluszu i butach, w 'Männer aktuell' w skórzanej kurtce i skórzanych slipkach oraz bez nich. Wcześniej skończyłem zdjęcia do nowego polskiego filmu 'Superwizja', gdzie pokazuję się nago, chociaż niby przykryty przezroczystym płaszczem przeciwdeszczowym”. Zapytany, czy zgodziły się na występ porno, mówił: „Jeżeli moja żona również brałaby w nich udział, to tak, jeżeli miałbym pozować sam w typowym porno – odmówiłbym. Bardziej interesuje mnie film erotyczny”.
Geje dla gejów
Nie wiadomo jak potoczyła się tak obiecująco zaczęta kariera. Młynarczyk zniknął z polskich mediów równie szybko jak się w nich pojawił. Z żoną wkrótce się rozstał, ona jako Kasia A. Leconte mieszka dziś w Los Angeles, gdzie wciąż próbuje przebić się na rynku aktorskim.
Same wybory tak podsumował Bohdan Gadomski: „Mister Polski '90 był w założeniu imprezą dla wszystkich, choć zorganizowali go głównie geje i oglądali w większości geje. Mimo różnych nieporozumień, jakie mu towarzyszyły, stał się faktem i zainteresowani powinni liczyć na kontynuację. Kto teraz podejmie się organizacji wyborów najpiękniejszego Polaka?”.
Mister z 1990roku miał wg mnie bardzo zniewieściały wygląd. Usta miał jak kobieta...
Wyglądał jak gej i może dlatego gejom tak bardzo się spodobał?
Zresztą, co to za mężczyzna, który pokazuje publicznie swojego "ptaszka"?
Nie lubię ludzi bez godności, którzy wszystko mają na sprzedaż.