Grupa ekspertów przy Radzie Praw Człowieka ONZ wydała raport, ostro krytykujący Rosję za masywne naruszanie podstawowych praw i wolności. Cóż takiego się stało, że Organizacja Narodów Zjednoczonych, instytucja która na wielu polach straciła wszelki autorytet a często także podstawową przyzwoitość zdecydowała się wreszcie wydać z siebie głos?
Grupa ekspertów przy Radzie Praw Człowieka ONZ wydała raport, ostro krytykujący Rosję za masywne naruszanie podstawowych praw i wolności. Cóż takiego się stało, że Organizacja Narodów Zjednoczonych, instytucja która na wielu polach straciła wszelki autorytet a często także podstawową przyzwoitość zdecydowała się wreszcie wydać z siebie głos? W raporcie mowa jest o tym, co powszechnie wiadomo: w Rosji morduje się w biały dzień na ulicy krytycznych dziennikarzy i działaczy społecznych przy kompletnej bierności (lub ukrytej przychylności dla zabójców) władz, organy siłowe stosują przemoc i tortury przez, od lat tłumi się wolność słowa, niszczy opozycyjne media.
Ale w raporcie mowa jest także o tym, że w Rosji prześladuje się i niszczy ludzi ze względu na ich orientację seksualną. Eksperci ONZ bez ogródek stwierdzają, że żadne inne względy, a właśnie orientacja seksualna są najczęściej powodem do dyskryminacji. Gejom i lesbijkom zabrania się korzystania z konstytucyjnego prawa do wolnych zgromadzeń i manifestacji. Mer (czyli burmistrz) Moskwy Jurij Łużkow regularnie odmawia zgody na gejowskie parady, nie szczędząc przy tym obraźliwych epitetów. Przy okazji tegorocznego Slavic Gay Pride, który przypadał w dniu, kiedy w Moskwie celebrowano Festiwal Piosenki Eurowizji znów doszło do bicia i aresztowań. Na oczach całego świata, specjalne jednostki milicji OMON pałowały spokojnych manifestantów - wśród nich działaczy ruchu LGBT z zachodniej Europy.
Nic się nie dzieje - twierdzą rosyjscy autokraci. Homoseksualizm jest w Matuszce Rosji legalny od 1993 roku a ścigani są tylko ci, którzy naruszają prawo. W istocie. W Moskwie, gigantycznym miejskim molochu funkcjonują branżowe kluby i niejeden z rodzimych "ekspertów" pod niebiosa wychwala przystępność tamtejszej młodzieży męskiej. Pytanie tylko, czy wolność kończy się na legalności aktów płciowych pomiędzy dorosłymi ludźmi?
Komunizm pozostawił ponurą schedę w całym byłym ZSRR - także w sferze obyczajowej. Moskwa, miasto lśniących wystaw ekskluzywnych sklepów, czarnych mercedesów z przyciemnionymi szybami i widocznego na każdym kroku ubóstwa jest dla rosyjskich gejów mekką. Można sobie wyobrazić jak wygląda życie na prowincji. I warto też (czasami) popatrzeć na gejowskie życie w Warszawie i innych polskich miastach z perspektywy Rosji.
(jm)
Jestem troszeczkę zmieszany i broniłbym cinclus.
Słowo "masywny" ma sens, jeśli jego znaczenie przeniesione zostnanie prosto z języka angielskiego, który wykazuje cechy lingua franca, czyli języka powszechnego, odpowiednika łaciny):
http://dictionary.cambridge.org/define.asp?key=49088(...)ict=CALD
Chociaż język polski ma zwolenników jego czystości, ja doceniam znaczenie wpływu innych języków, które działają nań nie tylko stymulująco, by wykształcał własne słowa, ale też wzbogacał się znaczeniami, adoptował wyrażenia i ewoluował w znaczeniu ogólnym. Uważam, że dzięki zmianom pozostaje aktualny.
Co do słowa "krytyczny", to podane znaczenie jest jednym z siedmiu definicji:
1.
"Komunizm pozostawił ponurą schedę w całym byłym ZSRR - także w sferze obyczajowej."
Można by pomyśleć na podstawie powyższego stwierdzenia, że sfera obyczajowa jest jakoby oddzielna od systemu politycznego i że akurat w bloku komunistycznym zdarzyło się tak, iż system polityczny wykorzystywał obyczajowość (częściowo nią kierując) w celu kontroli społecznej i ingerował w nią. Otóż obyczaj jest środkiem kontroli społecznej i w każdym systemie obyczajowość jest jedną z głównych dziedzin określanych przez prawo, na jej polu kontroluje się społeczeństwo. Obyczajowość w państwach demokracji parlamentarnej w ekonomicznym systemie wolnorynkowym również podlega regulacjom prawnym. Regulacje te wynikają z historyczno materialistycznych uwarunkowań związanych z rozwojem systemu wolnorynkowego i tym samym nowoczesnego państwa narodowego. Płeć, seksualność, reprodukcja są regulowane przez państwo zachodnie, będące parasolem dla systemu ekonomicznego. Istnieją one w relacji ze światowym podziałem pracy, stosunkami produkcji i strukturą hierarchiczną. To, że dzisiaj mamy do czynienia z "rozluźnieniem" obyczajowości nie jest dowodem braku kontroli państwa nad tą dziedziną i jej niezależności od warunków ekonomicznych. Prawne uznanie części praktyk obyczajowych pokazuje, iż ich sfera jest częścią systemu i pozostają pod kontrolą. Jeżeli zostały one uznane przez państwo, to dlatego, że nie tylko nie są już przeszkodą dla rozwoju systemu wolnorynkowego, co mogą zostać wprzęgnięte w ten system i w oparciu o nie może on generować w dalszym ciągu zyski. Czyli każdy system polityczno-ekonomiczny musi pozostawiać schedę w sferze obyczajowej, ponieważ jest ona jego częścią. Swoją drogą w świecie kapitalizmu homoseksualizm uznany był za chorobę: w USA do 1973 r., w Europie do 1990 (jeżeli dobrze pamiętam). Zmiana stosunku do homoseksualizmu - jak i innych zjawisk - szła w parze z przeobrażeniami wolnego rynku ze stadium industrialnego do usługowego, czyli z szukaniem "ziem dziewiczych" (jak mówi Bauman) dla generowania zysków.
Nie zmienia to oczywiście faktu, że w Rosji sytuacja jest dramatyczna i dotyczy to wszelkich grup wykluczonych, ale nie jest to tylko scheda komunizmu, ale dłuższych procesów historycznych, które w Rosji szły trochę innymi niż w Europie torami.
No, to żem napisał. Oczywiście większości z tego sam nie wydumałem siedząc se przy winku, ale przeczytałem i się zgadzam.
"krytyczni dziennikarze", "krytyczna publicznosc", "krytyczny czytelnik" - zupelnie powszechne okreslenia. "organy silowe" - tak samo (znalazlem wyrok TK, w ktorym sedziowie uzywaja takiego zestawienia).
masywne naruszenia to faktycznie troche dziwne, bo masywny kojarzy sie z fizyczna cecha jakiegos przedmiotu lub osoby.
cinclus:
Na to jeszcze mogę przymknąć oko, chociaż "siłowe" bardziej mi się jednak kojarzą z "resortami siłowymi". Ale niech będzie. ;)
radek:
Ja wiem, że wyraz "krytyczny" jest w SJP, ale frazeologia w tym przypadku kompletnie szwankuje. Więc jeśli już koniecznie "krytyczni dziennikarze" to tylko "krytyczni wobec władzy (systemu, rządu itd) dziennikarze". Albo po prostu "opozycyjni dziennikarze". :)
I co z tym "masywnym" naruszaniem praw? Nie chodzi przypadkiem o "powszechne" naruszanie???
Na to jeszcze mogę przymknąć oko, chociaż "siłowe" bardziej mi się jednak kojarzą z "resortami siłowymi". Ale niech będzie. ;)
radek:
Ja wiem, że wyraz "krytyczny" jest w SJP, ale frazeologia w tym przypadku kompletnie szwankuje. Więc jeśli już koniecznie "krytyczni dziennikarze" to tylko "krytyczni wobec władzy (systemu, rządu itd) dziennikarze". Albo po prostu "opozycyjni dziennikarze". :)
I co z tym "masywnym" naruszaniem praw? Nie chodzi przypadkiem o "powszechne" naruszanie???
My zresztą też takie bierzemy. A jesteśmy z tego dumni ;)
Kraj ten jest specyficzny, pełno w nim Nowobogackich czerpiących wzorce z zachodu....ale nie przekazują ich dalej.
Cieszmy się że u nas jest jak jest...