Mam nieodparte wrażenie, że SLD dość nagle zorientowało się, że powinno bronić praw osób LGBT i to był jednak spory szok poznawczy, a stres posttraumatyczny ciągle trwa.
Co teraz? Gdzie szukać pomysłów na niehomofobiczne państwo? Wykluwa się oto dynamicznie w Polsce nowa lewica, na przykład środowisko "Krytyki Politycznej", która wydaje swój bardzo interesujący nieregularnik oraz książki. Kto czyta nie błądzi, jak mawiała moja polonistka w podstawówce (oj, myliła się kobieta, myliła), więc czytam...
- Błażej Warkocki -
Była sobie parada. Ta ostania, warszawska. Było dużo ludzi, było kolorowo, było fajnie. Głośno, coolowo i oldskulowo też. W zasadzie spory sukces. A co z niego pozostało? Czy coś z niego wynikło? Takie pytania zadawał niedawno lewicowy miesięcznik Le monde diplomatique (edycja polska) i słusznie robił. Bo wszystko pozostało po staremu, a spora część uczestniczących w paradzie warszawskich gejów przy najbliższej okazji pobiegnie głosować na PO.
Jestem niedobry oraz niesprawiedliwy? Być może. Ale na dzisiaj mam taką utopijną wizję, że to co na ulicy powinno jakoś przekładać się na to, co w sejmie. Jak tego dokonać? Chyba przede wszystkim trzeba wiedzieć, czego się chce. No i warto mieć pomysł na to, jak mogłoby wyglądać państwo, w którym lesbijki i geje czuliby się OK (chyba nie pomylę się bardzo twierdząc, że współczesna Polska takim państwem nie jest?). Byłoby też miło, gdyby znalazła się jakaś siła polityczna, która zechciałaby taką wizję wcielać w życie (bo wtedy było na kogo głosować). Proste? Proste.
Nie jestem z Marsa ani z Wenus, jeno stąd, więc jakoś tak intuicyjnie czuję, że fajnych pomysłów dla lesbijek i gejów nie należy szukać po prawej stronie sceny politycznej. Gdzie zatem? Logicznie wypadałoby, że po lewej. A jednak dotychczasowe poczynania sejmowej lewicy nie napawały optymizmem. Mam nieodparte wrażenie, że SLD dość nagle zorientowało się, że powinno bronić praw osób LGBT i to był jednak spory szok poznawczy, a stres posttraumatyczny ciągle trwa.
Co teraz? Gdzie szukać pomysłów na niehomofobiczne państwo? Wykluwa się oto dynamicznie w Polsce nowa lewica, na przykład środowisko "Krytyki Politycznej", która wydaje swój bardzo interesujący nieregularnik oraz książki. Kto czyta nie błądzi, jak mawiała moja polonistka w podstawówce (oj, myliła się kobieta, myliła), więc czytam.
Pierwszą głośną książką "Krytyki Politycznej" była książka Slavoja Žižka "Rewolucja u bram". Žižek jest jowialnym panem z brodą, który lubi psychoanalizę. W związku z tym ma też takie nieweryfikowalne przekonanie, że homoseksualność potencjalnie tkwi w każdym mężczyźnie (lesbijki interesują go bowiem dużo mniej, jeśli w ogóle) i jest jakąś taką siłą fatalną, która może narobić dużo złego. Lansuje też nieświeżą teorię (znaną wcześniej np. z "Frondy") o odpowiedzialności homoseksualizmu za faszyzm. Robi to subtelnie, co nie zmienia faktu, że robi. A potem z miną dobrego pana nauczyciela zapytuje: "Czy oznacza to, że kiedy geje są prześladowani, zasługują tylko na warunkowe poparcie, coś w rodzaju: Tak, wiemy, że powinniśmy was popierać, ale... (jesteście częściowo odpowiedzialni za nazistowską przemoc)?" [s. 440].
Prawda jak słodko? Uwodząca czy też zwodząca moc psychoanalizy lacanowskiej popchnęła naszego autora w objęcia absurdu. Równie dobrze można by zapytać czy należy popierać jakąkolwiek działalność sygnowaną dziś przez mężczyzn, jeżeli to oni byli najważniejszymi nazistami w III Rzeszy (i tym samym byli odpowiedzialni za nazizm). Więcej: to głównie mężczyźni uczestniczyli we wszystkich znanych z historii wojnach - czy należy zatem dzisiaj na nich głosować? I koniec końców - czy należy popierać myśl Slavoja Žižka, jeśli należy do skażonego gatunku odpowiedzialnego za wszystkie wojny świata (w tym - nazizm)?
Co zatem przykładowa lesbijka i nie mniej przykładowy gej powinien zrobić z Žižkiem? Myślę, że najpierw powinni kopnąć go w jego inteligencką, heteroseksualną, słoweńską dupę. A zaraz potem odesłać do kilku lektur, bo najwyraźniej Malcolm McLaren nauk społecznych jeszcze wielu rzeczy nie doczytał i co ważniejsze - nie przemyślał. Żeby nie było wątpliwości - w innych kwestiach Slavoj potrafi pisać bardzo zajmująco, ale akurat w sprawie (zwłaszcza) męskiej homoseksualności i płci coś mu nie staje (intelekt w gotowości, znaczy).
Ale nie traćmy nadziei. Oto całkiem niedawno wyszedł Krytyki Politycznej przewodnik lewicy, pozycja o charakterze podręcznikowym. I zaryzykowałbym twierdzenie, że jest to jedna z najistotniejszych książek dla polskich lesbijek i gejów, która wyszła w ciągu ostatnich stu lat. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że pojawia się tu bardzo rozsądny rozdział "LGBT. Prawa mniejszości seksualnych". Zapewne nie odkrywa nic nowego, ale wszystko świetnie porządkuje. Co ważniejsze - jest to część szerszego projektu politycznego, który obejmuje wszystkie dziedziny życia społecznego i przedstawia spójną koncepcję państwa. Na polskim gruncie to coś całkowicie nowego, bo prawa lesbijek i gejów do tej pory występowały w politycznej podszufladzie z etykietą śmichy-chichy. Z przewodnika wynika też ważny wniosek: kwestia LGBT nie jest kwestią samą dla siebie, lecz częścią szerszego myślenia o państwie. Niby nic - a jednak oszałamia.
To działa również w druga stronę. Polscy aktywiści i aktywistki, a także teoretycy i teoretyczki queer powinni wziąć pod uwagę następującą konstatację: "Walce z dyskryminacją kulturową zawsze powinna towarzyszyć walka z dyskryminacją ekonomiczną. Choćby dlatego, że pierwsza bez drugiej jest po prostu nieskuteczna" (s. 315). Bądźmy bowiem szczerzy - kwestie ekonomiczne, zwłaszcza dotyczące społecznych skutków neoliberalizmu, nie były dotąd silnie obecne w polskiej refleksji na temat queer. A powinny, bo inaczej całe to gadanie o dyskryminacji może nieopacznie przeistoczyć się w narcystyczne kręcenie loków na łysinie.
Bogatsi o te spostrzeżenia powróćmy do tytułowego pytania: czy lesbijki i geje powinni być lewicowi? Bez żartów myślę sobie, słuchając w radiu wiadomości politycznych. Równie dobrze można by zapytać, czy woda powinna być mokra.
Krytyki Politycznej przewodnik lewicy. Idee, daty i fakty, pytania i odpowiedzi, opracował Zespół "Krytyki Politycznej", Warszawa 2007.
Slavoj Žižek, Rewolucja u bram. Pisma Lenina z roku 1917, tłum. Julian Kutyła, przedmowa Sławomir Sierakowski, Korporacja Ha!art, Kraków 2006, s. 440.
Tak samo też łazicie do kościoła,bo wasi wiejscy rodzice łazili tam całe życie.Przed kościołem zakładali na nogi buty bo wypada,a po mszy zdejmowali,żeby nie zniszczyć.Nie obchodzi was,ze klechy wami gardzą.Zero samodzielnego myślenia.
Lewica jest z założenia dla ludzi pracy.Jesteśmy ewenementem na skalę światową:zrobiliśmy rewolucję kapitalistyczną rękami robotników.I daliśmy sobie wmówić że jest to najwspanialsze,co mogło nas spotkać.
Nie jestem fanem poprzedniego ustroju,ale to co nadeszło to wpadnięcie z deszczu pod rynnę.
Głosujcie dalej na PO.Pamiętajcie jednak,ze czas szykować się do emigracji,bo PO to tylko siostra PiS.Tak samo z ła i podła.Nie wierzycie????Weźcie do ręki stare gazety i zobaczcie kto był w AWS,i gdzie teraz się zapisał.Jest równo:pół na pół.
Wtedy może się okazać, że w grupie gejów i lesbijek są ludzie z każdej strony polityki.
Dlatego twierdzę, że homoseksualizm nie ma orientacji politycznej. Na razie w ramach popierania danej strony na arenie polityki po prostu próbujemy zadbać o własne bezpieczeństwo i akceptację odmienności seksualnej od większości obywateli w państwie, w którym żyjemy.
Obserwując scenę polityczną dochodzę do wniosku, że na prawicy i tak przewija się więcej gejów niż u lewactwa. To logiczne.