Gdy wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski nazwał homoseksualizm zboczeniem i przedstawił plany zakazu "promocji homoseksualizmu" w szkołach, nie zaprotestował żaden nauczyciel-gej, ani nauczycielka-lesbijka. Więcej odwagi cywilnej i poczucia własnej wartości mają homoseksualni uczniowie i studenci oraz ich przyjaciele z Grupy Młodzieżowej KPH...
- Mariusz Kurc -
Gdy wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski nazwał homoseksualizm zboczeniem i przedstawił plany zakazu "promocji homoseksualizmu" w szkołach, nie zaprotestował żaden nauczyciel-gej, ani nauczycielka-lesbijka. Więcej odwagi cywilnej i poczucia własnej wartości mają homoseksualni uczniowie i studenci oraz ich przyjaciele z Grupy Młodzieżowej KPH.
19 marca 2007 r. GM KPH protestowała przeciw wypowiedziom Orzechowskiego pod Ministerstwem Edukacji Narodowej. "Te słowa naruszają prawa nauczycieli, dyskryminują uczniów o odmiennej orientacji seksualnej. Chcemy, aby wiedza o homoseksualizmie była rzetelnie przekazywana" - mówił "Gazecie Wyborczej" Leszek (22 lata, w GM KPH od 3 lat, czyli prawie od początku, kiedy to spotkania GM KPH odbywały się w legendarnym klubie Le Madame). Dziś mówią, że ta demonstracja dała im dużo siły i przygotowują następne działania.
Jest ich wszystkich (na razie) trzydzieścioro pięcioro, na cotygodniowe spotkania w siedzibie KPH przy ul. Żelaznej (środy o 19.30) przychodzi ok. 20 osób. Mają od 16 do 24 lat, ale od razu zastrzegają, że do GM KPH należeć może każdy - bez względu na wiek czy orientację seksualną. Warunkiem koniecznym jest chęć walki z homofobią. "W zeszłym roku pojechaliśmy na konferencję "Youth against heterosexism" do Paryża. Młodzi działacze z innych krajów opowiadali o akcjach, które u siebie organizują. Poszliśmy na paryską paradę równości - kolorowy tłum 800 tysięcy bawiących się ludzi, rodzin z dziećmi, platformy z homoseksualnymi policjantami itd. I nikt w nich niczym nie rzucał. Wtedy obudził się we mnie wojownik" - mówi Dominik (24 lata, od roku w GM KPH) i dodaje: "Nie mogę siedzieć i czekać, aż u nas będzie tak samo. Chcę coś robić i po tym Paryżu mam pałer".
Mission: impossible?
W lutym br. dwóch gejów i dwie lesbijki z GM KPH wzięli udział w prowokacyjnej akcji TVN Style. Jednopłciowe pary przytulały się i całowały na ul. Marszałkowskiej w Warszawie a telewizyjna kamera rejestrowała reakcje przechodniów. Aby zmusić niektórych do konfrontacji z tak niecodziennym w polskiej przyrodzie "zjawiskiem", pary prosiły przechodniów o zrobienie im zdjęcia. Na lesbijki reagowano raczej obojętnie, z gejami było różnie: od przyjaznych uśmiechów po pełne dezaprobaty czy wręcz pogardy miny, do agresji słownej czy fizycznej nikt się jednak nie posunął.
Również w lutym GM KPH zorganizowała walentynkowy wieczór gej/les "Równe prawa do miłości" w warszawskim kinie Muranów. Seanse "Córki botanika" oraz "C.R.A.Z.Y." przyciągnęły mnóstwo widzów.
W kwietniu 2007 r. w warszawskim klubie Tomba Tomba odbyła się pierwsza z cyklicznych kostiumowych imprez GM KPH (trzeba się było przebrać za cyrkowca).
Słynny stał się obóz KPH "Do we need gender?" w Rycerce we wrześniu 2005 roku zorganizowany dla młodych z różnych krajów a sfinansowany przez program "Młodzież". Słynny - bo rok później urzędnicy MEN oświadczyli, że "uczenie o odmiennościach seksualnych to deprawacja" i odmówili finansowania imprezy.
GM KPH organizowała również peformansy przed ambasadami najbardziej homofobicznych krajów (np. Iranu, w którym homoseksualistów kara się śmiercią). Najbliższy Międzynarodowy Dzień Walki z Homofobią (17 maja 2007 r.) GM KPH uczci imprezą w klubie przy Chłodnej 25 (Warszawa).
Moi rozmówcy dopominają się też, żebym koniecznie napisał o zagranicznych wyjazdach na konferencje, młodzieżowe spotkania LGBT. No, dobrze: Turcja, Estonia, Węgry, Francja, Włochy - to chyba wystarczająca zachęta?
Końca dobiega również proces adopcyjny rozgwiazdy z warszawskiego zoo. Oglądając rozgwiazdę każdy będzie mógł przeczytać, że została ona zaadoptowana przez GM KPH. A oprócz tego są zwyczajne zajęcia - można na przykład zapisać się na yogę prowadzoną przez najstarszego stażem Grześka.
Desperados?
Leszek podkreśla, że praca w KPH nie jest jak np. pomaganie niepełnosprawnym albo dokarmianie zwierząt zimą - czyli zajęcie ogólnie popierane, któremu praktycznie nikt się nie sprzeciwia. "Szedłem pod to ministerstwo z ciężkim sercem i w strachu: a może ktoś nas pobije albo zbluzga?"
Marysia jest w GM KPH, bo "z dyskryminacją trzeba jakoś walczyć". Jest gimnazjalistką, zaskakuje mnie jej dojrzałe podejście do sprawy. Gdy pytam, jak uświadomiła sobie ten problem, wzrusza ramionami: "Przecież to się wie".
Darka denerwuje lenistwo niektórych jego rówieśników: "Nic im się nie chce, zachęcam ich, żeby przyszli, ale zawsze jest "za późno", "za daleko" albo "idę do knajpy". A ja lubię akcje zamiast przesiadywania w knajpach".
Ola dopytywała swą koleżankę ze studiów (politologia) - też Olę o jej środowe wieczorne spotkania tak długo, aż w końcu otrzymała odpowiedź (i przy "okazji" coming out). Przyszła i wciągnęła się.
Jasiek (24 lata) działał już w wielu organizacjach. Do GM KPH przyszedł po tym, jak w jednej z nich został wyautowany i - ponieważ praca wymagała kontaktu z nastolatkami - powiedziano mu, że może "nieświadomie warunkować postawy homoseksualne". Jasiek przygotował razem z zaprzyjaźnioną psycholożką i prawnikiem ekspertyzę stwierdzającą - ujmując rzecz skrótowo - że homoseksualizm, podobnie jak heteroseksualizm - nie jest zaraźliwy. "Wstałem, odczytałem to tym wszystkim uczonym ludziom, którzy obawiali się tego, że jestem gejem, po czym stwierdziłem, że dalej nic tu po mnie."
Kuba: "Działam przede wszystkim dla siebie, ale również dla tych, którzy boją się tak bardzo, że nie są w stanie choćby przyjść na nasze spotkania".
Kasia zapytana o stosunek do polskiego Kościoła katolickiego wyrzuca z siebie: "Uważam się za osobę wierzącą i to mocno, ale z naukami Kościoła w takiej formie, w jakiej je znamy, kompletnie się nie zgadzam. Kościół jest w moim mniemaniu instytucją bardzo kseno- i homofobiczną, jedną z najbardziej nietolerancyjnych, jakie znam."
Przychodzi mi do głowy, by spytać, czy w GM KPH tworzą się pary. Wywołuję tym lekką konsternację, bo okazuje się, że... nie. Po chwili ktoś sobie przypomina: "jest, jest! Lisette i Marta!" a ja widzę, że oni naprawdę nie przychodzą tu po to, by się sparować. Są grupą przyjaciół, a nie biurem matrymonialnym.
Wielkie wrażenie robi na mnie Robert (prawie 17 lat), który patrząc prosto w oczy spokojnym głosem, bez cienia zdenerwowania mówi: "Spotkania w GM KPH pomogły mi się zaakceptować jako geja. Trochę się bałem, jak szedłem protestować pod Ministerstwo Edukacji Narodowej, ale samo bycie tam dodało mi dużo sił. Zrobiłem coming out i mój tata nawet dał się zaprowadzić do psychologa." Przypominam sobie mojego - dwa razy starszego od Roberta- kolegę. Też wcześnie - jakieś 15 lat temu - zrobił swój coming out, ale wtedy to ojciec jego zaprowadził potem do psychologa.

Artykuł ukazał się w 7. numerze wydawanego przez KPH
magazynu "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski.
Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
nie oczekujmy, że będą bronić się gola piersią. niektórzy nie odczuwają chęci ujawniania się, bo tak im łatwiej, więc o co mają walczyć. zresztą niekiedy w Polszy można z pracy wylecieć za preferencje seksualne. Polska do bogatych krajów, gdzie pracę można znaleźć na każdym kroku raczej nie należy, więc starajmy się zrozumieć postawę nauczycieli.
Stare wapniaki nawet jeśli mają wszytskie potrzebne rzeczy z wymienionych to są właśnie za leniwi i wystraszeni czegośtam /ja nie wiem czego ... premiera? PiS'u LPR'u? ... siebie samego?/. Młodzi wiedzą co robią i będa tego efekty!
Szkoda że takie organizacje mogą działaś tylko w dużych miastach.