Zarząd Platformy Obywatelskiej jednogłośnie rekomendował dotychczasową marszałkinię Sejmu, Ewę Kopacz, jako kandydatkę na premierkę oraz nową szefową PO. Prezydent Bronisław Komorowski, który zgodnie z Konstytucją desygnuje premiera, przypomina jednak, że "jest w tym zakresie zupełnie nieskrępowany", a decyzja PO nie jest dla niego "wiążąca". Wiele wskazuje jednak na to, że będziemy mieli drugą w Polsce i 15. na świecie kobietę na stanowisku premiera. Co Ewa Kopacz mówiła o LGBT i związkach partnerskich w ostatnich latach?
Z wykształcenia lekarka pediatra, Ewa Kopacz w Sejmie zasiada od 2001 roku. W latach 2007-2011 była ministrą zdrowia, od trzech lat jest marszałkinią Sejmu. Od 2010 roku piastuje funkcję wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej.
W 2002 roku głośno było o wypowiedzi Ewy Kopacz dotyczącej Roberta Biedronia, który kandydował w wyborach samorządowych: "Nasze społeczeństwo jest tradycyjne. Inność nie może liczyć na poparcie i tolerancję. Ten Pan wyznaniem o homoseksualizmie raczej sobie zaszkodził niż pomógł. Moim zdaniem nie powinien on sprawować żadnych funkcji publicznych i kandydować w wyborach".
W lipcu 2012 roku, gdy dzięki głosom PO i PiS nie doszło w Sejmie do zaplanowanego czytania projektów o związkach partnerskich, Ewa Kopacz mówiła: "Będę głosowała za tym, żeby dać szansę, choćby to były nawet trzy osoby w państwie, ale to są obywatele Polski. Jeśli nawet się z tym nie zgadzamy, dajmy szansę przedstawienia argumentów, które będą dla nas tarczą i wytłumaczeniem dla naszych decyzji. Bo nad całością ustawy będziemy głosować wtedy, kiedy przejdzie ona cały proces". Wcześniej
marszałkini spotkała z przedstawicielami i przedstawicielkami organizacji LGBTQ i zadeklarowała poparcie dla niektórych postulatów z projektów ustaw o związkach partnerskich i powiedziała, że chce by w Sejmie odbyła się debata nad projektami ustaw.
W styczniu 2013, przed pamiętną
debatą w Sejmie nad projektami ustaw o związkach partnerskich i aferze z "sejmową zamrażarką", Ewa Kopacz namawiała do głosowania za tym, by wszystkie trzy projekty zostały skierowane do prac w komisji. W odróżnieniu od premiera Tuska, który wyraził podobne do Kopacz "nadzieje", marszałkini głosowała przeciwko odrzuceniu projektów ustaw.
W marcu 2013 roku
Kopacz skrytykowała pomysł prezydenta Bronisława Komorowskiego, dotyczący wprowadzenia "zmian w kilku obowiązujących już regulacjach prawnych”. Marszałkini podkreślała, że związki partnerskie muszą najpierw zaistnieć w polskim prawie. „Spotkałam się z prawnikami, powołałam nawet zespół w Kancelarii Sejmu, żeby wypowiedzieli się na temat tego, czy rzeczywiście można dzisiaj zmieniać przepisy w innych ustawach i czy to załatwi sprawę. Usłyszałam od prawników jednoznacznie, że nie można tego zrobić nie nazywając, czyli nie instytucjonalizując tego związku. Musi być nazwa wspólnego pożycia, w przypadku par np. homoseksualnych, żeby można te przepisy w innych ustawach do tego podmiotu nowelizacji przysposobić” - mówiła w rozmowie z Trójką.
Rok później, w marcu tego roku,
Kampania Przeciw Homofobii zorganizowała na ul. Wiejskiej happening "Ona tu jest i mrozi dla mnie". "Organizacje pozarządowe przyszły dziś pod Sejm, żeby zaapelować do pani marszałkini, bo to ona ma moc decyzyjną, żeby w końcu zamrażarkę sejmową odmrozić, jest ciepło za oknem, niech się stanie ciepło także w kwestiach politycznych" – mówił podczas wydarzenia poseł Twojego Ruchu Robert Biedroń.
W maju projektom ustaw o związkach partnerskich nadano numery druku sejmowego. Jeden z projektów, złożony przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, czekał na numer od stycznia zeszłego roku, drugi – złożony przez Twój Ruch – od lipca 2013. Czy trafią pod obrady Sejmu? Nie wiadomo.
Donald Tusk obejmie stanowisko szefa Rady Europejskiej 1 grudnia.
(md)
Dokształcicie się najpierw i pomyślcie zanim napiszecie o "nowomowie" czy "kaleczeniu języka". Jakoś nasi południowi sąsiedzi nie mają problemu z używaniem feminativów. Zupełnie odwrotnie niż Rosjanie. Zastanówmy się więc z kogo lepiej brać przykład.
Słowa Kopacz o Biedroniu skandaliczne. Ale mam nadzieję, że od tego czasu choć trochę zmieniła poglądy.
Ja, jako człowiek, czyli część składowa zbioru zwanego "ludzie", nie widzę nic złego w używaniu tych słów. ;)
PS. Rada Języka Polskiego ma m.in. wpływ na to co i jak uczy się w szkołach.
Apel o luz i zjedzenie sneakersa jest bardzo słuszny. Ja bym zasugerował jeszcze mały update wiedzy o jęzku, bo ten się od początku swojego istnienia zmienia.
Język jest tworzony przez ludzi, którzy go używają, nie przez rady językowe.
Przykład Jadwigi jest nienajlepszy. Król i królowa w pojęciu prawnym to zupełnie inne "stanowiska". Królowa nie mogła władać, zatem Jadwiga, która została wybrana by sprawować rządy musiała być królem. Podobnie Irena I w Bizancjum tytułowała się cesarzem xD
Oj tam chodziło o pewien sens,że każde słowo ma swój rodzaj,i nie powinniśmy ich zmieniać tylko dlatego że dane stanowisko sprawuje kobieta