Zdjęcie z Lechem Wałęsą i komentarzem "A mury runą, runą runą" umieścił w mediach społecznościowych Robert Biedroń. To kolejne już spotkanie Lecha Wałęsy z Biedroniem po homofobicznych wypowiedziach byłego prezydenta w 2013 roku.
Lech Wałęsa spotkał się z mieszkańcami i mieszkankami Słupska na zaproszenie Komitetu Obrony Demokracji. Spotkanie, które próbowało zakłócić kilka osób, miało burzliwy przebieg. Ostatecznie byłemu prezydentowi udało się porozmawiać z ludźmi: Wałęsa odpowiadał m.in. na pytania o demokrację. "Przede wszystkim my uczymy się demokracji, komuna wyrządziła nam wielką krzywdę w tej kwestii. Musimy się jej uczyć z pokorą. Rozmawiać i szanować innych rozmówców, wyciągać wnioski. Teraz skręciliśmy ostro na prawo, pewnie odbijemy na lewo za jakiś czas. Jednak trzeba wspólnie znaleźć kierunek, który będzie dla Polski i Europy dobry, bo musimy współdziałać i współistnieć" - podkreślał Wałęsa.
Wcześniej były prezydent spotkał się z Robertem Biedroniem. Czego dotyczyło spotkanie? "Rozmawialiśmy o Polsce. Jaka czeka ją przyszłość i co możemy zrobić. Rozmawialiśmy także o Słupsku" - mówił Biedroń "Gazecie Wyborczej". W mediach społecznościowych prezydent Słupska umieścił wspólne zdjęcie z cytatem Jacka Kaczmarskiego.
Przypomnijmy, że słowa Lecha Wałęsy, laureata pokojowej Nagrody Nobla, który powiedział na początku marca 2013 roku, że w polskim Sejmie ludzie homoseksualni powinny siedzieć
"w ostatniej ławie sali plenarnej, a nie gdzieś na przodzie, a nawet dalej, za murem - na tyle, na ile reprezentuje" wywołały konsternację i oburzenie na całym świecie.
W zeszłym roku jednak
Robert Biedroń umieścił na Twitterze zdjęcie z Lechem Wałęsą i podpisem: "Uzgodniliśmy jak prezydent z prezydentem, że od teraz siedzimy zawsze w pierwszym rzędzie. Ostatnie albo za murem nas nie interesują!". Na początku tego roku Robert Biedroń bronił też Wałęsy - gdy Instytut Pamięci Narodowej zapowiedział upublicznienie dokumentów po Czesławie Kiszczaku, sugerujących, że były prezydent był "TW Bolkiem".
(red)