Staramy się pokazywać Wam muzyczne nowości, premiery klipów bądź mało znane starocie, które odkopaliśmy. Dziś kolejna odsłona środowego przeglądu muzycznego. Zapraszamy także na fanpage cyklu na Facebooku.
Na początku tygodnia media obiegła wiadomość o czerwonej kartce, którą Donaldowi Trumpowi pokazała
Adele: polityk wykorzystywał piosenki artystki do rozgrzewania publiczności przez wiecami. "Adele nie wydała zgody, by jej muzyka była wykorzystywana w jakiejkolwiek kampanii politycznej" - poinformował rzecznik artystki. To nie pierwsza czerwona kartka dla Trumpa, ale też nie pierwsza taka historia w ostatnich latach: często muzycy o bardziej liberalnych poglądach oburzają się na wykorzystanie ich muzyki przez konserwatywnych polityków.
"Nie mogę się doczekać, by poznać jego przyjaciół, poznać jego dziewczynę lub chłopaka, filmy, które będzie lubił... Cokolwiek mój dzieciak będzie chciał robić, kimkolwiek będzie, zawsze będę go wspierała" - mówiła ostatnio o swoim synu Adele.
"Idź się pier..., ty smutny, pragnący uwagi, głodny władzy mały człowieczku. Nie używaj naszej muzyki, albo mojego głosu w swojej durnowatej gierce, którą nazywasz kampanią" - tymi ostrymi słowami odniósł się wokalista
R.E.M., Michael Stipe do faktu wykorzystania przez Trumpa podczas wiecu w Waszyngtonie piosenki "It's the End of the World as We Know It (And I Feel Fine)".
Trumpowi oberwało się też od
Neila Younga za wykorzystanie utworu "Rockin’ in the Free World". Polityk uznał, że to będzie najlepsza ścieżka dźwiękowa do jego wejścia na wiecach, co bardzo nie spodobało się Youngowi i sprawiło, że publicznie wyraził swoje poparcie dla Berniego Sandersa. Między muzykiem i politykiem wywiązała się bitwa na słowa (Trump nazywał go hipokrytą i pokazywał wspólne zdjęcia ze spotkania, podczas którego Young szukał finansowania jednego ze swoich muzycznych pomysłów).
Problemy z muzykami mieli też inni Republikanie: Mike Huckabee i Newt Gingrich. Usłyszeli oni zdecydowane "nie" od
autorów hitu "Eye of the tiger", zespołu Survivor. W przypadku tego pierwszego Frankie Sullivan wyraźnie podkreślił, że nie podobał mu się homofobiczny kontekst użycia piosenki. Podczas wiecu Huckabee zaprosił na scenę Kim Davis, która stała się bohaterką przeciwników równości małżeńskiej, gdy po czerwcowym orzeczeniu Sądu Najwyższego konsekwentnie odmawiała udzielania ślubu parom jednopłciowym - w tle jej wejścia na scenę leciał właśnie hit Survivor. "Nie zgadzam się z postawą Kim Davis i nie wierzę w odmawianie praw ludziom LGBT, jak i wolności do decydowania o swoim życiu. Nasza konstytucja i słowa ojców założycieli stoją po stronie wolności, na której oparta jest Ameryka. Uważam, że w dzisiejszych czasach ta walka z równością małżeńską jest absurdalna. Zatrzymajmy to!" - napisał Sullivan.
Ze skrajną duńską prawicą, która na wiecach wykorzystywała piosenkę "Mamma Mia", sądziła się też część zespołu
Abba, ale już w 1984 roku Bruce Springsteen powiedział stop Ronaldowi Reaganowi, który chętnie wykorzystywał "Born in the U.S.A.".
Jak to wygląda w Polsce? Nikt nie protestuje, albowiem sami muzycy chętnie występują na wiecach - w ostatniej kampanii głośno było o występie Natalii Niemen podczas konwencji Andrzeja Dudy. Artystka zaśpiewała największy hit ojca i powiedziała: "Jesteśmy tutaj, bo wspieramy osoby, które całym sercem, słowem i postępowaniem i zamierzeniami w naszej Polsce trwały wartości tradycyjne". Dziwny jest ten świat...
Piosenka ta pojawia się także w kontekście najnowszych wydarzeń w Polsce: Natalia Niemen zaprotestowała przeciw używaniu "Dziwny jest ten świat" na demonstracjach KOD. Podobnie rodzina Przemysława Gintrowskiego, który napisał muzykę do "Modlitwy o wschodzie słońca". W związku z tym na ostatniej demonstracji w Warszawie wspomniana piosenka-wiersz została odczytana - zgodę na to uczestnicy i uczestniczki demonstracji otrzymali od rodziny autora słów, Natana Tenenbauma.
(oprac. md)
#ŚRODOWY PRZEGLĄD MUZYCZNY na QUEER.PLPlaylista
Środowy Przegląd Muzyczny 2016