"Nie jest łatwo powiedzieć, że jest się księdzem i jednocześnie, że podobają mi się faceci" - mówi w reportażu "Moja spowiedź" Barbary Jędrzejczyk Jan Oko, były ksiądz.
Reportaż o Janie został wyemitowany w zeszłą środę w TVP Katowice. Mężczyzna opowiada w nim, że powołanie poczuł dość późno, bo dopiero w klasie maturalnej. "Przyjąłem święcenia i na początku wszystko było dobrze, tak jak powinno… A potem pojawiła się pierwsza miłość. I to było bardzo trudne, z jednej strony to było bardzo piękne – coś oszałamiającego. Coś, czego wcześniej nigdy nie doświadczyłem. Było tak nowe, że właściwie nie wiedziałem, co zrobić. Nigdy nie chciałem takiej sytuacji, w której żyłbym w udawaniu. Bardzo mnie to męczyło. Ale nie jest łatwo powiedzieć, że jest się księdzem i jednocześnie, że podobają mi się faceci. W tej sytuacji, jaka jest" - opowiada Jan Oko w reportażu Barbary Jędrzejczyk.
"Nawet nie wiedziałem, że można się tak zakochać, wszystkie te opisy z książek, z filmów wydawały mi się tak sztuczne, tak nienaturalne – a potem mnie to dotknęło – to uczucie jest przepiękne. Nawet jeśli skończyło się niemiło – dostałem propozycję zapłacenia za milczenie. Nie zapłaciłem, nie miałbym z czego. Leczyłem to potem dwa lata, tak wewnętrznie" - dowiadujemy się z reportażu. Jan Oko przyznaje w nim, że
wybór zajął mu cztery lata, ale postawił na "bliskość z kimś". "Zadecydowałem, że zacznę nowe życie. Na szczęście trafiłem na bardzo życzliwych ludzi. Jesteś gejem? OK, i tak cię lubimy!" - opowiada mężczyzna, ale podkreśla, że najdelikatniejsza relacja jest wciąż z rodzicami.
"Jestem szczęśliwy w tym wyborze" - mówi Jan Oko, który obecnie prowadzi antykwariat, o którym zawsze marzył.
Gorąco polecamy Wam reportaż, który można obejrzeć na stronie TVP!ZOBACZ!(red)
To zbyt istotne pytanie, by pozostało bez odpowiedzi. 1) sami sobie Państwo ślubu udzielili, kapłan tylko pobłogosławił nowo zawarty związek 2) Ślub nie może być przez chwilę ważny, a potem przestać takim być. Jeśli został ważnie zawarty, to zakończy się w momencie śmierci jednego z małżonków.
Toż to byłby koniec świata :)