Dla mnie piosenką roku 2013 jest "Get a Job" Gossip, ostatni singiel z "A Joyful Noise".
Cała płyta, która wyszła w zeszłym roku jest świetna, przebojowa i bezpretensjonalna, nawiązuje do najlepszych popowych tradycji, nie ma tam napięcia i wymuszenia, które niestety słychać ostatnio, np. u Madonny. W ogóle Beth Ditto jest rewelacyjna, na koncertach to jest obłęd, rok 2013 należał do niej także pod tym względem, że wzięła ślub ze swoją dziewczyną.
Krzysztof Tomasik Stały publicysta Queer.pl, badacz polskiego homoseksualizmu, biografista
Wychodzi na to, że wszyscy słuchamy "branżowego" popu a nasze muzyczne gusty kształtują się w oparciu o to, czy dana gwiazda dostatecznie często wypowiada się na tematy LGBT, bądź "czy wzięła ślub ze swoją dziewczyną".
A tak w ogóle, w tym roku rządzą: Pearl Jam i Arctic Monkeys :)) Może nawet bardziej ci drudzy, bo ze słabego zespołu przerodzili się w zespół z muzycznymi ambicjami.
Gdyby jednak koniecznie musiało być branżowo, to wskazałbym Sigur Ros. Głównie za to, że Birgisson, choć jest gejem, koncentruje się przede wszystkim na tworzeniu własnego muzycznego stylu a nie na "bawieniu się swoim genderem i podważaniu schematów płciowych".
Są, są.. Tylko muzyka której słuchają niestety nie jest tak bardzo LGTB żeby trafić na zestawienie tutaj :D
Odsłuchalem powyższe, świetne., teraz mi wstyd za wpis o gadze i b.
Wychodzi na to, że wszyscy słuchamy "branżowego" popu a nasze muzyczne gusty kształtują się w oparciu o to, czy dana gwiazda dostatecznie często wypowiada się na tematy LGBT, bądź "czy wzięła ślub ze swoją dziewczyną".
A tak w ogóle, w tym roku rządzą: Pearl Jam i Arctic Monkeys :)) Może nawet bardziej ci drudzy, bo ze słabego zespołu przerodzili się w zespół z muzycznymi ambicjami.
Gdyby jednak koniecznie musiało być branżowo, to wskazałbym Sigur Ros. Głównie za to, że Birgisson, choć jest gejem, koncentruje się przede wszystkim na tworzeniu własnego muzycznego stylu a nie na "bawieniu się swoim genderem i podważaniu schematów płciowych".
Orientacja to orientacja. Nie ma ona nic wspólnego z gustem muzycznym. Należę do społeczności LGBT, a to moja playlista:
✬ Bring Me The Horizon ✬
✬ Green Day ✬
✬ Linkin Park ✬
✬ Marilyn Manson ✬
✬ Papa Roach ✬
✬ Slipknot ✬
✬ Static-X ✬
✬ System of a Down ✬
✬ Slayer ✬
✬ Rammstein ✬
✬ Ira ✬
✬ Hunter ✬
✬ Seether ✬
✬ Black Veil Brides ✬
Łatwo wywnioskować, że nie jest to pop. Sam osobiście znam dwóch gejów i jednego bi z identycznym gustem.
Gdyby jednak koniecznie musiało być branżowo, to wskazałbym Sigur Ros. Głównie za to, że Birgisson, choć jest gejem, koncentruje się przede wszystkim na tworzeniu własnego muzycznego stylu a nie na "bawieniu się swoim genderem i podważaniu schematów płciowych".
A ja myślę że jego śpiew falsetem można podciągnąć pod bawienie się genderem i nieheteronormatywność.
Wychodzi na to, że wszyscy słuchamy "branżowego" popu a nasze muzyczne gusty kształtują się w oparciu o to, czy dana gwiazda dostatecznie często wypowiada się na tematy LGBT, bądź "czy wzięła ślub ze swoją dziewczyną".
A tak w ogóle, w tym roku rządzą: Pearl Jam i Arctic Monkeys :)) Może nawet bardziej ci drudzy, bo ze słabego zespołu przerodzili się w zespół z muzycznymi ambicjami.
Gdyby jednak koniecznie musiało być branżowo, to wskazałbym Sigur Ros. Głównie za to, że Birgisson, choć jest gejem, koncentruje się przede wszystkim na tworzeniu własnego muzycznego stylu a nie na "bawieniu się swoim genderem i podważaniu schematów płciowych".