Vegestrefa mery-vine
Tego jeszcze na Queer.pl nie było! Lubicie gotować? Zapraszamy do naszego kuchennego cyklu. Dziś przedstawiamy mery-vine i jej przepisy: tym razem kruche wegańskie ciasteczka. Zapraszamy Was do dzielenia się z nami Waszymi ulubionymi - sprawdzonymi przepisami!
Te cudowne, proste do przygotowania ciasteczka składają się jedynie z sześciu składników. Sześciu łatwo dostępnych, tanich, wegańskich produktów. Nie ma na co czekać, trzeba piec!
Składniki:
2 szkl. mąki
150-200g margaryny roślinnej
2/3 szkl. cukru
2 łyżki sproszkowanej zielonej herbaty (zmielonej w młynku)
4 łyżki musu jabłkowego (dżemu)
1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia
Przygotowanie:
Do miski przesiać mąkę i proszek do pieczenia. Dodać cukier, stopioną margarynę oraz herbatę. Zamieszać ciasto, po czym dodać mus jabłkowy i ponownie połączyć wszystkie składniki. Następnie formować kulki wielkości orzecha włoskiego i chłodzić w lodówce przez ok. godzinę lub w zamrażarce przez ok. 15-20 minut. Kulki należy rozpłaszczyć i ułożyć na blaszce. Piec w 180ºC, aż się zrumienią, czyli ok. 15 minut. Pomimo herbacianego posmaku, świetnie smakują ze świeżo zaparzoną herbatką!
Nie pisałam komentarza w celu skrytykowania czy hejtowania, ale informacyjnie - dla użytkowników, którzy interesują się wegetarianizmem czy weganizmem i wprowadzają tego typu potrawy do swoich codziennych jadłospisów :)
Jeśli odebrałaś to jako atak - przepraszam, nie taki był cel komentarza ani mój zamysł.
Nie, spokojnie ^^ Nie jako atak :)
Na naszej stronie jest napisane, że używamy wegańskiej margaryny i to nie jakoś specjalnie oznaczonej, bo jest to Planta ;) Tutaj pominęłam ten dopisek, bo z przepisów na queerze korzystają głównie mięsożercy ;)
Na stronę nie wchodziłam, w takim razie zwracam honor :)
Nie pisałam komentarza w celu skrytykowania czy hejtowania, ale informacyjnie - dla użytkowników, którzy interesują się wegetarianizmem czy weganizmem i wprowadzają tego typu potrawy do swoich codziennych jadłospisów :)
Jeśli odebrałaś to jako atak - przepraszam, nie taki był cel komentarza ani mój zamysł.
A co do Planty - jasne, ale nawet na opakowaniu nie jest ona określona jako 'margaryna', tylko 'delikatny tłuszcz do smażenia' (czyżby właśnie z powodu wspomnianych przeze mnie zasad prawnych? Nie wnikam.), zatem ja bym to jednak traktowała jako rodzaj swoistego 'specjalnego oznaczenia' :)
Nie należy ich nazywać wegańskimi, ponieważ w przepisie jest margaryna. Owszem, zawiera ona tłuszcz pochodzenia roślinnego, ale jednocześnie wszystkie polskie margaryny (oprócz tych specjalnie oznaczonych, jako produkty dla wegan, najczęściej dostępnych tylko w specjalistycznych sklepach ze zdrową żywnością), ze względu na przepisy prawne, są wzbogacane o witaminę D, w odmianie D3. Odmiana D3, w przeciwieństwie do D2 jest pochodzenia zwierzęcego!
Na naszej stronie jest napisane, że używamy wegańskiej margaryny i to nie jakoś specjalnie oznaczonej, bo jest to Planta ;) Tutaj pominęłam ten dopisek, bo z przepisów na queerze korzystają głównie mięsożercy ;)
Nie należy ich nazywać wegańskimi, ponieważ w przepisie jest margaryna. Owszem, zawiera ona tłuszcz pochodzenia roślinnego, ale jednocześnie wszystkie polskie margaryny (oprócz tych specjalnie oznaczonych, jako produkty dla wegan, najczęściej dostępnych tylko w specjalistycznych sklepach ze zdrową żywnością), ze względu na przepisy prawne, są wzbogacane o witaminę D, w odmianie D3. Odmiana D3, w przeciwieństwie do D2 jest pochodzenia zwierzęcego! Zatem pomimo obecności tłuszczu roślinnego w margarynie, zawiera ona również odzwierzęce komponenty suplementacyjne. Weganie używają olejów roślinnych i orzechowych albo oliwy z oliwek :) Stosowanie margaryny zamiast masła to częsty błąd u początkujących wegan.
Prosty przepis i chyba dobry.
Nieee, ja myślę, że wyglądają tak pięknie ^^ A to nietrujący bluszcz :)
Ahaaaa, chyba, że tak. ;P