Czwartek, 27.09.2018 Para homoseksualnych pingwinów porwała potomstwo parze hetero
Piątek, 28.08.2020 Inny świat. Dania pogłębia przepisy równościowe
Czwartek, 14.05.2020 Pernille Harder: kultura męskiego sportu jest przestarzała
Wtorek, 21.01.2020 Dania: mężczyźni utrzymujący kontakty seksualne z mężczyznami będą mogli oddawać krew
Wtorek, 03.12.2019 Jednopłciowa para wygrała duński "Taniec z Gwiazdami"
a co do watku, czy niszczenie natury ma jakis cel, czy celme jest aby powstalo cos obiektywnie lepszego..watpie...watpie aby natura miala jakiekolwiek zamysly moralne. w mojej ocenie z punktu widzenianatury byt i niebyt maja takie samo znaczenie, sa na rowni. z niebytu powstaje byt i w niebyt odchodzi byt, to jest jedno wielkie kolo.
czy byt, czy istnienie czemus sluzy? watpie...ale my ludzie chcemy wierzyc ze jednak sluzy. z tego co mowi nauka czlowiek istnieje ookolo 2 mln lat ( erektus ) a ziemia okolo 5 mld lat, czyli czlowiek sie pojawil od bardzo niedawna....zapewne zniknie jako gatunek tez niebawem z punktu widzenia np ziemi ( powiedzmy ze znikniemy za kolejne 2 mln lat ), wiec jak chwilowy byt takiego fenomenu jak czlowiek na ziemi mialby miec jakikolwiek sens? tak jak jaki sens mialo istnienie dinozaurow? jaki sens ma istnienie ziemi....
to sa pytania na ktore nigdy nie odpowiemy, ale z pewnosica tez nie podpowiemy, ze zycie ma w ogole jakis sens....
wiemy jedno, zyjemy bo zostalismy do tego zmuszeni przez rodzicow i na pewno umrzemy i tyle bedzie z nas..swieta sie bedzie toczyl dalej? jaki w tym sens? no jedynie taki, ze poki zyjemy to bierzmy z tego zycia ILE SIE DA!
różnica między niszczeniem natury a cywilizacji jest taka, że natura niszczy w celu zbudowania czegoś obiektywnie lepszego. ze względu na mnogość ludzi i ich sądów, niszczycielskie działania ludzi nie maja charakteru obiektywnego, także jedno zniszczenie może się wiązać z narodzinami czegoś nie lepszego, ale znacznie gorszego (mierząc np krzywdą dużych ilości ludzi, broń masowego rażenia itp).
mówiąc, że natura zawsze niszcząc tworzy coś obiektywnie lepszego wychodzę poza pryzmat planety Ziemia. podejrzewam po prostu, że skoro wszystkie siły kosmiczne dążą do tego, żeby ziemia w końcu zniknęła, to jest w tym jakieś uzasadnienie i widać kosmosowi jest potrzebne bardziej coś innego. kategoria wyboru jest nieprzykładalna do sił natury, ponieważ tutaj wyborem jest życie, siła, starcia gatunków.
niszczenie natury to też ciągłe odradzanie, koło życia. niszczenie cywilizacji to często narodziny nowych zniszczeń. oczywiście, rozwijamy się, technologia itd, to jest ogromna potęga w stosunku do natury, która biegnie cały czas po kole swojej harmonijnej prostoty. w sumie to ciekawy temat na dłuższą rozmowę w raczej innych warunkach niż pisanie postów pod artykułem na is, to kłopotliwe a i tak nie powiedziałoby się tyle ile się chce :) niemniej dziękuję że podjął pan temat, w sumie zastanowił mnie pan tymi potopami i trzęsieniami ziemi, doszłam do paru nowych wniosków
z drugiej strony elementem natury jest cywiolizacja. tak jak piszesz, ze jesli jakis gatunek sienie sprawdza to jest eliminowany naturalnie, tak tez jesli jakis gatunek - ludzie - sie sprawdza to jest promowany naturalnie poprzez atrybut cywilizacji.
czy cywilizacja ze swoim niszczycielskim dzialaniem w postaci wojen, wycinania lasow, strzelania do zwierzat - jest gorsza od natury ze swoimi cyklonami, trzesieniami ziemi, potopami, tsunami, itp?
i cywilizacja niszczy i natura niszczy. tylko wydaje sie ze natura nie ma wyboru, cos niszczycielskiego musi sie stac, bo jest to wynik zbiegu pewnych warunkow, a cywilizacja ma wybor - nie musi niszczyc, niszczy z wyboru.
to nawet nie tak. Natura po prostu zawiera w sobie wszystkie pojęcia różnorodności i stanowi dla nich miejsce harmonijnego współistnienia, taki prawdziwy dom. ma cechy wspólne z cywilizacją, np dominacja jednych gatunków nad drugimi, ale przez ich wielorakość nie przyjmuje to charakteru niesprawiedliwości (nawet najmniejsze żyjątka umykające przed większością panują nad innymi). ale najważniejsza różnica między Naturą a Cywilizacją to taka, że Natura nie potrzebuje ideologii, żeby umotywować swoje racje, bo jest czystą harmonią. nawet jeśli coś redukuje, jakiś gatunek to tylko ze względu na to, że ów gatunek przestaje się sprawdzać, nie z jakiejś głupiej okrutnej zemsty. więc Natura nie tylko chadza w tęczy, ona ma wszystkie barwy świata!
uważam, że to fajne. to nawet nie ma nic wspólnego z ekologią, jedzeniem-niejedzeniem mięsa czy pluciem na ludzi noszących futra. to jest fajne, bo to jest życie.
no jak widać xD hahaha
"Usłyszałem piątą z czterech Istot żyjących, gdy mówiła jakby głosem gromu: "Przyjdź!" I ujrzałem. Oto biały pingwin, a siedzący na nim miał penisa i dano mu igłę, by dziurawił wszystkie prezerwatywy świata, aby na ziemię spadła klęska głodu przez przeludnienie".
To nie są żarty! Wypełnia się. Te pingwiny to znak. Obudźcie się i spójrzcie na prawdę. Nie bójcie otworzyć swoje serca Chrystusowi i swojego portfele Kościołowi!
Wybaczcie za ten komentarz, byłem pod natchnieniem Radia Maryja - to lepsze niż zioło... Idę odpocząć.
Pingwiny nie mają penisów, więc trudno będzie coś zmieniać.