Wtorek, 19.03.2013 58 proc. Amerykanów za równością małżeńską
Czwartek, 12.04.2001 Tgodnik "Wprost": Prawo do równości -
Wtorek, 25.08.2026 Katarzyna Kotula w TVN24: Sejm spróbuje odrzucić weto prezydenta we wrześniu
Poniedziałek, 24.08.2026 Nowe wzory odpisów aktu małżeństwa umożliwiają wpisanie małżeństw osób tej samej płci
Piątek, 07.08.2026 Holandia przeznaczy 7,5 mln euro rocznie na bezpieczeństwo osób LGBTQ na świecie
hehe a co do tych klubów to słyszałem, że w LGBT jest nieco inny gatunek muzyki niż w taki tradycyjnych klubach, to dziwne.
Jesteśmy inni, ale jesteśmy tacy sami, zanim jesteśmy gejami i lesbijkami to na początku jesteśmy ludźmi.
"Płacę podatki, mogę wziąć ślub." Tu się zgodzę, tyle samo płacimy, tyle samo otrzymujemy od państwa. Katolicy mogą się zmobilizować bo nic tak ludzie nie łączy jak chora nienawiść do innej grupy, a jeszcze jak się ma po swojej stronie Boga, to już pełen sajgon i furora.
"Jakby poszło 200,,300 tys. ( chociaż tyle) zrobiło by się więcej. Bo to taki chory kraj jak nie krzykniesz i nie tupniesz nóżką nic nie zdziałasz.." Ja jestem ciekaw ile procent Polaków jest nieheteroseksualnymi osobami. Patrząc na ten kraj mam wrażenie, że nawet 1% to jest za dużo bo to 380 000 tysięcy ludzi.
neguto zgadzam się z Twoim twierdzeniem co do stereotypów. Jednak ludzie żyją nimi, nawet my, tyle że do innych grup społecznych.
Czasem mam ochotę żyć w takiej dzielnicy queer, było by jak w The L world gdzie większość osób dookoła jest branżowa.
W każdym razie większość z nas jest osadzonych w społecznościach hetero i przez to cześć osób uważa jak heterycy że nie należy się pokazywać a jeżeli już mamy się pokazać to przynajmniej powinniśmy ukrywać swoją inność. Wydaje mi się że problem nie leży w transach tylko w ciągle wyrazistym stereotypie który ukazuje geja jako zniewieściałego przebierańca, którego motorem życia jest seks. Fajnie jakby ludzie zauważyli że niektórzy z nas są w stałych związkach nie przebierają się i są takimi samymi szarymi ludźmi jak reszta heteryków :P
Nie ma czegoś takiego jak heteronormy, homoetyka, transmoralność, binaturalność i ze swojej skromnej strony proponuję unikać takich określeń. To tak na wstępie.
Oczywiście, że można być "przygiętą ciotą", tylko szkoda, że jest się nią tylko i wyłącznie na marszach, gdzie znakomita większość ludzi chce uchodzić za zwykłych i normalnych obywateli. Czemu zatem "umalowanych panów w perukach, z wydepilowanymi nogami, udających przy tym kobiety" nie zobaczymy gdzieś w miejscu publicznym, czemu dziwaków robią z siebie tylko na paradach lgbt? Myśląc strategicznie, należy przyznać, że przynoszą oni straty. W polskiej mentalności, nazwanie przez ONR swojego anty-przedsięwzięcia "marszem normalności" dla przeciętnego Polaka wydaje się nieco uzasadnione.