Franek Broda to siostrzeniec premiera Mateusza Morawieckiego. Nastolatek, który jest wyoutowanym gejem, odcina się jednak od wujka,
publicznie krytykując działania rządu Prawa i Sprawiedliwości oraz angażuje się w akcje aktywistyczne dotyczące społeczności LGBT, wolnych mediów czy klimatu.
Ostatnio Broda udzielił wywiadu w Radiu ZET, w którym mówił:
Ideologia to jest jedno z mniej bolesnych słów, które padają w stronę osób LGBT. Nie czuję się ideologią. Jednak, muszę przypomnieć o ciężarówkach pro-life, które nazywają osoby homoseksualne pedofilami. Nie ma na to żadnych dowodów. (...) W każdej grupie społecznej znajdą się takie "czarne owce". To nie jest w porządku, my ich nie bronimy
Siostrzeniec premiera przyznał, że
nie wyklucza swojego spotkania z Morawieckim, jednak podkreśla, że występowałby wtedy jako obywatel, gdyż chce oddzielać swoją działalność od powiązań rodzinnych. Broda opowiedział także o tym, jak w przeszłości odcinał się od społeczności LGBT.
Jako osoba należąca do społeczności LGBT, dałem się przekonać do tego, że "LGBT to jest sekta i najgorsze zło". Później zrozumiałem, że to głupota. To jak mają w to nie wierzyć ludzie, którzy na co dzień nie mają styczności z osobami nieheteronormatywnymi?
- pyta retorycznie Broda.
(jg)
DarkSideOfSoul:
Nie mogę w rozmowie konkurować z kimś kto "nie wierzy".
I na to katole mają odpowiedź: szatan jest przebiegły, inteligentniejszy od ludzi, ludzkie rozumowanie może zawieść w walce z nim. Człowiek nie poradzi sobie z diabłem bez pomocy Boga. (niemal cytuję katechetkę z lekcji religii na które dawno temu chodziłem...)
Chcesz zasiać w umyśle katolika wątpliwości, ale wątpliwości w teologi katolickiej nie są po to, żeby myśleć krytycznie, tylko po to, żeby wystawiać wiarę na próbę. Jeśli zanegujesz wiarę w wyniku wątpliwości, to przegrasz.
Czyli: zatkaj uszy, zamknij oczy, przeżegnaj się, alleluja i do przodu!
(na całe szczęście większość osób identyfikujących się jako katolicy tak nie postępuje, ale ich postawa to nie jest poprawny katolicyzm)
Z wychowania. W środowiskach skrajnie katolickich homoseksualiści są tym diabłem którym straszy się ludzi. Przeszkoda w życiu wiecznym. Gdy ktoś w takim środowisku okazuje się homo to podkreśla swoje stereotypowo płciowe atrybuty oraz na anty żeby odsunąć od siebie podejrzenia, a nawet jeśli się wyoutuje to żeby stać w opozycji do tych "nienormalnym" i podkreślać swoją "normalność". Problem jest psychologicznie dość złożony, ale w skrócie mniej więcej o to chodzi.
Brzmi to, jak nieakceptowanie siebie, ale to nie uzasadnia podłości wobec innych ludzi.
Nie chodzi o to, żeby coś uzasadniać, bo ludzie nie dzielą się na dobrych i złych. Chodzi o to żeby zrozumieć czyjeś motywacje bo dzięki tej wiedzy można wpłynąć na czyjeś zachowania i postawy wobec różnych kwestii.
Masz rację. Jak możemy powstrzymać samonienawidzących się, profaszystowskich gejów od ich toksycznej działalności? Może pokonać ich uprzejmością?
Tak dokładnie. Przekonujesz ludzi do swojego światopoglądu swoją postawą.
Jeśli się nie zgadzasz to podaj inną metodę.
Jeśli kościół mówi że nie jesteśmy ludźmi, że nie potrafimy kochać to jedynym sposobem pokazania że jest to kłamstwo jest okazanie miłości nawet tym którzy mogą w naszym odczuciu na nią nie zasługiwać. Każda inna postawa będzie ich tyłków tym utwierdzać. Kościół mówi: diabeł nienawidzi kościoła, próbuje go zniszczyć, będzie go zawsze atakować. Jedyne co można zrobić to pokazać że nie jesteśmy tymi złymi. Sam pewnie nie słuchasz kazań księży którzy mówią że Twoje życie jest grzechem. Nakłaniając ludzi szanowania LGBT jesteś takim samym kaznodzieja. Pokaż postawą że nie jesteśmy gorsi, że też jesteśmy dziećmi bożymi które chcą aby świat był lepszy.
Ps. Jestem ateistą.
Lubię spoglądać na tych co obrażają religijność i myśleć w swojej głowie "a podobno osoba ta powołuje się na Konstytucję -zbiór praw uszanowujących wolę innych ludzi", haha, a potem (a dobra dam se luz).
Nie obrażam religijności. Na nie obrażam nawet żadnej religii. Nie precyzujesz swojego wyznania (grzech masz w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie, dla poganina to w sumie to są odłamy jednej religii). Ustosunkowuje się do tego, że pycha czy zadowolenie jest grzechem czyli czymś jednoznacznie negatywnym. Takie poglądy godzą w światopogląd moich religijnych znajomych należących do kościoła Słowian. Więc uszanuj czyjąś religie o odmiennym systemie moralnym.
I nigdzie nie powołuje się na konstytucję. Osobiście uważam wszelką "ochronę" uczuć religijnych za głupotę. Religia bardziej korzystna społecznie obroni się sama.
W religii(ach) judeochrześcijańskiej jest umiłowanie cierpienia (każdy teolog to powie). U Słowian umiłowanie wolności. Dlatego nawet kanon Bogów nie jest jednorodny i zmieniał się na przestrzeni lat.
Następnym razem napisz, że według ciebie albo twojej religii zadowolenie czy nieingerowania w czyjeś życie jest czymś złym. Dla wielu religii to właśnie umartwianie się i wchodzenie w z butami w czyjeś życie jest czymś co spokojnie można nazwać grzechem. Zachowaj więc swoje umoralniania dla siebie.
Z wychowania. W środowiskach skrajnie katolickich homoseksualiści są tym diabłem którym straszy się ludzi. Przeszkoda w życiu wiecznym. Gdy ktoś w takim środowisku okazuje się homo to podkreśla swoje stereotypowo płciowe atrybuty oraz na anty żeby odsunąć od siebie podejrzenia, a nawet jeśli się wyoutuje to żeby stać w opozycji do tych "nienormalnym" i podkreślać swoją "normalność". Problem jest psychologicznie dość złożony, ale w skrócie mniej więcej o to chodzi.
Brzmi to, jak nieakceptowanie siebie, ale to nie uzasadnia podłości wobec innych ludzi.
Nie chodzi o to, żeby coś uzasadniać, bo ludzie nie dzielą się na dobrych i złych. Chodzi o to żeby zrozumieć czyjeś motywacje bo dzięki tej wiedzy można wpłynąć na czyjeś zachowania i postawy wobec różnych kwestii.
Masz rację. Jak możemy powstrzymać samonienawidzących się, profaszystowskich gejów od ich toksycznej działalności? Może pokonać ich uprzejmością?
Lubię spoglądać na tych co obrażają religijność i myśleć w swojej głowie "a podobno osoba ta powołuje się na Konstytucję -zbiór praw uszanowujących wolę innych ludzi", haha, a potem (a dobra dam se luz).
Z wychowania. W środowiskach skrajnie katolickich homoseksualiści są tym diabłem którym straszy się ludzi. Przeszkoda w życiu wiecznym. Gdy ktoś w takim środowisku okazuje się homo to podkreśla swoje stereotypowo płciowe atrybuty oraz na anty żeby odsunąć od siebie podejrzenia, a nawet jeśli się wyoutuje to żeby stać w opozycji do tych "nienormalnym" i podkreślać swoją "normalność". Problem jest psychologicznie dość złożony, ale w skrócie mniej więcej o to chodzi.
Brzmi to, jak nieakceptowanie siebie, ale to nie uzasadnia podłości wobec innych ludzi.
Nie chodzi o to, żeby coś uzasadniać, bo ludzie nie dzielą się na dobrych i złych. Chodzi o to żeby zrozumieć czyjeś motywacje bo dzięki tej wiedzy można wpłynąć na czyjeś zachowania i postawy wobec różnych kwestii.
Z wychowania. W środowiskach skrajnie katolickich homoseksualiści są tym diabłem którym straszy się ludzi. Przeszkoda w życiu wiecznym. Gdy ktoś w takim środowisku okazuje się homo to podkreśla swoje stereotypowo płciowe atrybuty oraz na anty żeby odsunąć od siebie podejrzenia, a nawet jeśli się wyoutuje to żeby stać w opozycji do tych "nienormalnym" i podkreślać swoją "normalność". Problem jest psychologicznie dość złożony, ale w skrócie mniej więcej o to chodzi.
Brzmi to, jak nieakceptowanie siebie, ale to nie uzasadnia podłości wobec innych ludzi.
-zauważyć należy naszych "średniowiecznych" husarów, jako jednych z najznamienitszych wojowników, którzy "nie mieli wywalone" na to co się wokół nich dzieje, zachowanie czasami wywodzi się z historii
-zadowolenie to duma, duma to pycha, pycha to grzech
Husaria stanowiła tylko kilka % wojska. Składała się z najbogatszej szlachty która jakby nie patrzeć walczyła w obronie swoich ogromnych majątków. Przeciętny człowiek nie myślał wtedy o państwowości, a huzara w życiu na oczy nie widział. Poczytaj może o prawdziwej historii, a nie propagandową sieczkę. Osobiście uważam kosynierow za znacznie większych ideowych bohaterów niż bogatych szlachciców o których zdolności bojowej decydował sztab ludzi którzy nie mieli innego wyjścia jak służenie panu bo na jego włościach się urodzili. Tylko tu pojawia się problem, że kosynierzy to czasy Kościuszki, a ten wieszał biskupów, bo interes polski był ważniejszy od żydowskiej religii uległości.
Wychodzi na to, że twoja juedeo-chrześcijańska religia nie pozwala być: szczęśliwym w życiu, dumnym ze swoich dzieci, przodków i narodowości, bo to wszystko grzech. Wybacz wole wierzenia naszych przodków w których to należy walczyć o swoich, szanować przyrodę i szukać tego co dobre, a nie tego co bolesne. No i w rodzimowierstwie nie ma grzechu.
Z wychowania. W środowiskach skrajnie katolickich homoseksualiści są tym diabłem którym straszy się ludzi. Przeszkoda w życiu wiecznym. Gdy ktoś w takim środowisku okazuje się homo to podkreśla swoje stereotypowo płciowe atrybuty oraz na anty żeby odsunąć od siebie podejrzenia, a nawet jeśli się wyoutuje to żeby stać w opozycji do tych "nienormalnym" i podkreślać swoją "normalność". Problem jest psychologicznie dość złożony, ale w skrócie mniej więcej o to chodzi.