W nocy z piątku na sobotę na promenadzie przy rzece Liffey w Dublinie doszło do brutalnego ataku. Gang mężczyzn i kobiet zaczął atakować ludzi. Wśród nich był Jack Woolley, który jeszcze niedawno rywalizował na igrzyskach olimpijskich w Tokio.
Wybrałem się na kolację z moim przyjacielem. Następnie poszedłem do baru na kilka drinków. Wracając wzdłuż rzeki Liffey, gang około 8-12 mężczyzn i kobiet w wieku około 20 lat zaczął brutalnie atakować ludzi wzdłuż deptaka. Niestety padłem ofiarą tych przypadkowych ataków, bo szedłem właśnie obok
- napisał sportowiec.
Woolley, pierwszy reprezentant Irlandii w taekwondo, jest wyoutowaną osobą biseksualną. Nic nie wskazuje jednak na to, aby jego pobicie było na tle homofobicznym. Sportowiec został zabrany do szpitala, skąd wstawił zdjęcie i napisał, że czeka na operację ust - ma bowiem rozciętą wargę.
(jg)
jeden przeciwko dwunastu... ? zadne teakwando w tym nie pomoze.
Nie o to mi chodzi, po prostu dziwne jest to że dostał tylko raz "przez pomyłkę" i nie dał rady zrobić uniku, na dodatek pisze że chyba był to jeden napastnik, a nie że cała grupa go otoczyła.
Bo każdy kto trenuje sporty walki do ostatniej chwili stara się słownie uniknąć konfrontacji. Wiem po sobie. To, że ktoś da ci w twarz na ulicy która codziennie chodzisz wydaje się nierealne dopóki się nie wydarzy. A i wtedy nie robisz ostrej kontry bo nie chcesz nikomu krzywdy zrobić. W przeciwieństwie do do pijanego debila dobrze wiesz jak to boli. Jak jest więcej niż 1 lepiej nawet nie próbować. Jak koledzy podbieganą pomóc to można nie przeżyć. Tego czego się uczysz w takich sportach to przede wszystkim szacowanie zagrożenia.
jeden przeciwko dwunastu... ? zadne teakwando w tym nie pomoze.
Nie o to mi chodzi, po prostu dziwne jest to że dostał tylko raz "przez pomyłkę" i nie dał rady zrobić uniku, na dodatek pisze że chyba był to jeden napastnik, a nie że cała grupa go otoczyła.
Nawet w warzywniaku nie można czuć się bezpiecznym...
W moim mieście była sytuacja , że facet ( lat 50), chciał pobić kobietę ...Była ona w kolejce przed nim i wybierała największe ziemniaki. Strasznie go to oburzyło, bo nie chciał żeby dla niego zostały małe...Właściel sklepu stanął w obronie kobiety i pogonił agresora.
Wariatów, ćpunów, chuliganów nie brakuje i zakłócają oni normalnym ludziom życie.
To jest obrzydliwe i straszne !
Trzeba na siebie uważać.
jeden przeciwko dwunastu... ? zadne teakwando w tym nie pomoze.