Najnowszy numer "Repliki" owocuje w niecodzienne coming outy. Ostatnio pisaliśmy o dziennikarzu TVN24 - Piotrze Jaconiu - opowiadającym jak to jest być ojcem transpłciowej córki. Ojcowie transpłciowych dzieci bardzo rzadko wypowiadają się na temat tranzycji i przeżyć związanych z przemianą dziecka. "F
unkcjonuje ta straszna, patriarchalna gradacja. Ojciec myślał, że miał syna. Rozumie pan: s y n a. Ach, jak to brzmi! S y n – duma. Aż tu nagle ten syn mówi, że jest dziewczyną, czyli – jak podpowiada nam patriarchat – kimś jakby gorszym. Transmężczyzna to jest w pewnych kategoriach „awans”, transkobieta – „degradacja”!" - mówił Jacoń.
Monika "Pacyfka" Tichy - szczecińska aktywistka, prezeska fundacji Lambda Szczecin - dokonała kolejnego wyjątkowego coming outu. Do tej pory znana jako heteroseksualna sojuszniczka osób LGBT+ ujawniła się jako osoba demiseksualna, będąca obecnie w związku z transpłciową kobietą.
"Nieraz słyszałam, że jestem 'oziębła', albo że musiałam przeżyć traumę w dzieciństwie, skoro latami nikt mnie nie pociągał. Jak to dobrze, że pojawiło się pojęcie demiseksualności i całego spektrum aseksualności, inaczej pewnie do dziś uważałabym, że jestem hetero, tylko 'coś ze mną jest nie tak" - przyznaje aktywistka.
"
Bez seksu mogę latami, bez przytulania nie wytrzymam dnia" - dodaje. "
Weszłam na Tindera i… nie wiedziałam, co robić. Tam są zdjęcia twarzy i krótkie opisy. Jak mam poczuć, jaka ta osoba jest? Miła? Inteligentna? Radosna? Melancholijna? Szalona? Rzeczowa? Dla mnie, osoby demiseksualnej, oglądanie tych fotek było czymś takim, jak, przypuszczam, dla "zwykłoseksualnej" patrzenie na ludzi w kominiarkach. Widzisz tylko oczy - i na tej podstawie wybieraj!" - mówi Monika.

Szczecińska aktywistka opowiada również o swojej relacji z kobietą. "W grudniu zeszłego roku zakochałam się z wzajemnością po raz trzeci w życiu, a po raz pierwszy w kobiecie. Nora jest kobietą transpłciową, jest przed tranzycją, ale ja wiem, że to ciało mnie pociąga, jakie by ono nie było; bo to jest ciało tej, którą kocham. Będę je pieścić dalej, a zmiana, która może nastąpić, nie ma znaczenia. Liczy się nie to, co w majtkach, a to, co w sercu. Pojawią się kobiece piersi, proszę bardzo, właściwie nie mogę się doczekać" - deklaruje Monika.(kb)
Demi to modyfikator a nie orientacja sama w sobie, oznacza że ktoś nie ma pociągu do innej osoby bez zbudowania więzi emocjonalnej.
Prawda DarkSideOfSoul:
Nie do końca, nie zawsze. To jakby funkcjonuje niezależnie od tego zwykłego seksualizmu. Bycie demi nie warunkuje bycia homo, hereto, bi czy pan. Osoby demiseksualne częściej niż wynikałoby to ze statystyki deklarują się jako bi, jednak nadal jest to zależne od tego klasycznego spektrum. Po prostu osoby demiseksualne nie są w stanie określić tylko na podstawie zdjęcia czy ktoś im się podoba czy nie. Dla "normalnych" ludzi jest to niepojęte, że wygląd naprawdę nie ma znaczenia. Dlatego niestety krąży mit, że demiseksualizm to osoby które cenią sobie charakter. Albo osoby sapioseksualne cenią inteligencie. To tak nie działa.
Jednak nadal mózg rozróżnia płeć. Znam sporo dziewczyn hetero które są demiseksualne i nie da się ich "konwertować". Mózg jakoś wie, że podoba mu się dana płeć.
Mi osobiście podoba się kobiecy charakter przez co skrajnie męskie dziewczyny nie są dla mnie atrakcyjne, a skrajnie kobiecy mężczyźni to skomplikowany temat. Są dla mnie atrakcyjni ale nie na tyle żeby czuć do nich typowy pociąg seksualny. To tak jak z klasyczną orientacją, nie każdy Cię pociąga. Demiseksualnizm trzeba rozpatrywać nieco obok, a nie podpinać pod coś konkretnego. Zależy od konkretnej osoby.
Mój przypadek demiseksualności jest nietypowy
W imieniu całej społeczności osób As
Życzenia szczęścia dla pani Tichy i partnerki
Demi to modyfikator a nie orientacja sama w sobie, oznacza że ktoś nie ma pociągu do innej osoby bez zbudowania więzi emocjonalnej.
Nie do końca, nie zawsze. To jakby funkcjonuje niezależnie od tego zwykłego seksualizmu. Bycie demi nie warunkuje bycia homo, hereto, bi czy pan. Osoby demiseksualne częściej niż wynikałoby to ze statystyki deklarują się jako bi, jednak nadal jest to zależne od tego klasycznego spektrum. Po prostu osoby demiseksualne nie są w stanie określić tylko na podstawie zdjęcia czy ktoś im się podoba czy nie. Dla "normalnych" ludzi jest to niepojęte, że wygląd naprawdę nie ma znaczenia. Dlatego niestety krąży mit, że demiseksualizm to osoby które cenią sobie charakter. Albo osoby sapioseksualne cenią inteligencie. To tak nie działa.
Jednak nadal mózg rozróżnia płeć. Znam sporo dziewczyn hetero które są demiseksualne i nie da się ich "konwertować". Mózg jakoś wie, że podoba mu się dana płeć.
Mi osobiście podoba się kobiecy charakter przez co skrajnie męskie dziewczyny nie są dla mnie atrakcyjne, a skrajnie kobiecy mężczyźni to skomplikowany temat. Są dla mnie atrakcyjni ale nie na tyle żeby czuć do nich typowy pociąg seksualny. To tak jak z klasyczną orientacją, nie każdy Cię pociąga. Demiseksualnizm trzeba rozpatrywać nieco obok, a nie podpinać pod coś konkretnego. Zależy od konkretnej osoby.