26 października w poniedziałek rusza
wirtualna odsłona 11. LGBT Film Festival, która potrwa do 8 listopada. Festiwalowe filmy będzie można oglądać online na stronie
Outfilm. Z związku z tym
wydarzeniem przychodzimy do Was z konkursem!
Pięć osób, które odpowie na pytanie konkursowe,
zgarnie miesięczną subskrypcję na Outfilm, a dla pierwszych trzech z nich dorzucimy także gadżety od filmowej platformy -
kubek, koszulkę oraz kubki na popcorn. Dodatkowo, mamy dla Was również plakaty z filmów "A potem tańczyliśmy" oraz "My dwie", które dla chętnych osób biorących udział w konkursie będą do odebrania osobiście w Krakowie.
Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe:
Jaki jest Twoim zdaniem najlepszy film LGBT w historii kina i dlaczego?Odpowiedzi wysyłajcie na [email protected] lub piszcie tutaj w komentarzach (wymagane jest posiadanie konta na Queer.pl i regularne sprawdzanie skrzynki z wiadomościami). Na zgłoszenia czekamy do 22 października. Powodzenia!
Jestem młodą osobą LGBT bo mam zaledwie 16 lat i zmagam się z problemami w postaci homofobicznego, transfobicznego i seksistowskiego ojca, z którym na szczęście mam słaby kontakt ale gdy się widzimy, muszę zamykać się przy nim w szafie. Niestety ale trafił mu się homoseksualny i transseksualny syn a jego seksistowskie podejście do mnie siedzenie cicho wcale nie jest łatwe. W szkole było źle. Głównie w podstawówce, dziewczyny z klasy potrafiły wyrzucić mnie z szatni z parszywym uśmiechem na ustach mówiąc, że "nie będą przebierały się z lesbą" lub "transem". Jako, że siedziałem wtedy w szafie i nie chciałem wywoływać skandalu siedziałem cicho i przez cały semestr przebierałem się na wf w szkolnej ubikacji.
Filmy i dręczonych w szkole nastolatkach podnoszą mnie na duchu. Czemu? Bo w takich filmach zawsze jest dobre zakończenie aby poprawiać humor takim nastolatkom jak ja. Dzięki "Pięknemu draniowi" przełamałem się i powiedziałem o moich problemach zaufanemu nauczycielowi, który natychmiast podjął działania mające na celu pomóc mi zarówno w domu jak i w szkole i od razu podziałało. Teraz mam o wiele lżej i cieszę się gdy ktoś promuje takie filmy gdyż każdy może znaleźć w nich pewne rady, wskazówki i propozycje jak postępować i poradzić sobie ze swoimi problemami.
Dzięki wybranemu przeze mnie filmowi zrozumiałem również, że wszystko jeszcze może się ułożyć, że jest nadzieja i moje życie nie jest przesądzone z góry. Teraz gdy moi przyjaciele i znajomi wspominają mi o problemie wyjścia z szafy tłumaczę im, że nie mają się z czym spieszyć a na pocieszenie urządzam im seans filmowy gdzie oglądamy "Pięknego drania". Łącznie obejrzałem go od początku do końca siedem razy i za każdym razem czuje przypływ energii i chęć do działania. Trzecią zaletą w powyższego filmu jest to, że gdy będę pełnoletni chce zostać wolontariuszem i chce pomagać młodym osobom LGBT+ ale jak na razie służę im poradą.
Mam nadzieję, że państwo rozpatrzą mój udział w konkursie i podzielą się moimi doświadczeniami związanymi z powyższym filmem aby służyć pomocą innym.
Pozdrawiam
-Adam Zalewski
Jak już wspomniałam film nie mówi o namiętnym uczuciu a porusza znacznie głębsze problemy również społeczne. Nakręcony został przez transpłciowe kobiety (wtedy jeszcze 2 braci). Film porusza temat wykluczenia i bierności społeczeństwa wobec takowego co sprawia, że zwłaszcza dziś większość powinna go obejrzeć. Głównym wątkiem z początku jest zemsta głównego bohatera za cierpienie którego doświadczył. O samym protagoniście nie wiemy nic, mógł trafić do więzienia za cokolwiek, mogła to być rasa, wiara, orientacją czy poczucie tożsamości.
Na skutek zbiegu okoliczności poznaje kobietę z którą w późniejszym czasie nawiązuje więź. I to za co cenie ten film najbardziej to to, że uświadomił mi, że drugi człowiek to nie jest wygląd, rola społeczna do której go sprowadzamy. Pokazał mi jak złożone mogą być przyczyny i motywacje ludzkiego postępowania, jak działa posłuszeństwo wobec autorytetu (władzy), jak wiele drugi jest aby z nią walczyć. Jak ważne jest bycie sobą. Że kocha się drugą osobę za to kim jest i co sobą reprezentuje, a reszta to tylko dodatek.
W filmie historia dwóch kobiet nie jest przedstawiona od strony romansu, a głębokiej miłości która trwa przez lata i została brutalnie przerwana przez władze, w której ktoś uznał że są wrogiem zdrowego społeczeństwa. Ze względu na to, że wątki LGBT są wplątane stopniowo (postać komika geja, pary lesbijek) film w pierwszym momencie nie kojarzy się z LGBT, a właśnie z głębszym przekazem, dzięki temu spokojnie można go polecić osobom podchodzącym z dystansem do naszej społeczności. Spektakularne sceny walki na miarę tych z matriksa czy wybuchy przeplatające się z fragmentami Szekspira łatwo przyciągną wagę odbiorcy nie związanych ze środowiskiem. Tym bardziej, że przekaz o oddawaniu wolności i cichym przyzwoleniu na dyskryminację jest dzisiaj szczególnie aktualny.
Nie zależy mi na konkursie. Po prostu uważam że jak najwięcej ludzi powinno obejrzeć ten film. Naprawdę daje do myślenia i według mnie jest jednym z najlepszych filmów w historii współczesnego kina w ogóle. Luźna adaptacja komiksu w wykonaniu Wachowskich to po prostu mistrzostwo samo w sobie. Zdecydowanie polecam "V for Vendetta". Jest to najlepszy o tematyce społecznej i własnej tożsamości oraz miłości. Równie skutecznie szarpał moje emocjonalne struny gdy oglądałam go po raz pierwszy mając naście lat jak i po latach. Wydaje mi się że nawet po latach bardziej.
Raz już film przedarł się do szeroko rozumianej popkultury. To z niego pochodzi maska anonymous. Może warto przypomnieć pewne rzeczy.
Nie będę się zagłębiać w szczegóły bo jednak sporo ludzi mogło go nie widzieć, a naprawdę warto. Film ma już 15 lat, jednak pozostałym tęczowym produkcjom ciężko zbliżyć się do tego poziomu. Jest to wysokobudżetowy film zrobiony z rozmachem, który zdobył wiele nagród, za scenariusz, za muzykę, za stroje, za bycie świetnym filmem sci-fi itp.
Dlaczego? Po pierwsze - dostał Oscara, nagrodę BAFTA i CRITICS CHOICE. Ten film pokazał, że kino branżowe nie jest skierowane wyłącznie do osób LGBT. Mozna zrobić świetny film o tej tematyce i zachwycić nim szerszą publiczność!
Teraz powiem, co mnie osobiście urzekło w "Tamtych dniach, tamtych nocach. Przede wszystkim klimat - cudowne Włochy, których zapach niemal czułam na własnej skórze. Miałam wrażenie, że czuję zapach cytrusów, które spożywają bohaterowie...
Fenomenalne były też role głównych boharetów - Timothée Chalameta i Armie Hammera. Timothée brawurowo zagrał młodego chłopaka, który odkrywa swoją seksualność. Ta rola wymagała ogromnej dojrzałości. Nie wielu młodych aktorów sprostałoby temu wyzwaniu.
A Armie Hammera? Także bardzo dobry. Idealnie odegrał starszego mężczyznę, który daje się uwieść (a może sam uwodzi?). Obydwoje zagrali tak, że widz ani przez moment nie wątpi w uczucia bohaterów.
TEn film mogę oglądać kilka razy w roku i przy każdym seansie robi na mnie oszałamiające wrażenie! Polecam!
Filmy LGBT często mówią o żalu, cierpieniu i samotności. "Samotny mężczyzna" robi to jednak tak sprawnie i tak artystycznie, że ciężko jest tego nie docenić. Porusza temat samotności, która pojawia się w życiu niespodziewanie i rozrywa naszą codzienność na kawałki. Mówi o spełniającej się obawie, która tkwi w każdym, kto jest szczęśliwy u boku drugiego człowieka: "On kiedyś może zniknąć z mojego życia". W "Samotnym mężczyźnie" ten ważny "ktoś" znika. Znika ostatecznie, znika nagle, znika tak gwałtownie, że rozbija wszystkie filary dotychczasowej codzienności.
Jest to jednak film, który daje wiele nadziei. Prezentuje kolejne etapy żałoby i powolne wychodzenie z niej. Przedstawia najtrudniejszą część walki z przemijaniem: godzenie się z nim. Nie jest to jednak obraz płytki, pospolity. Twórcy filmu odnoszą się do psychologicznych aspektów wszystkich przywołanych przeze mnie emocji. Rozumieją je. Rozumieją je tak dobrze, że potrafią przekształcać je w przekaz artystyczny. Taki, którego doświadczenie zostaje z nami na długo.
Gra aktorska, muzyka, wykorzystanie barw i światła. To wszystko sprawia, że "Samotny mężczyzna" to nie tyle film, co artystyczno-psychologiczne przeżycie. Jego doświadczenie nie powoduje nagłej zmiany światopoglądu, wywrócenia życia czy niezliczonej ilości doznań. Jest to obraz, który uderza raz, ale wystarczająco silnie. Realnością, emocjonalnością i dobrym wykonaniem.
Nie myślę o tym filmie codziennie. Nie myślę o nim często. Ciężko mi powiedzieć, kiedy ostatnio o nim myślałem. Gdy jednak pada pytanie o najlepszy film LGBT, to jest to pierwszy tytuł, który pojawia się w moich myślach. Nieautentycznym byłoby, gdybym wskazał jakąkolwiek inną produkcję, gdyż, w moim przekonaniu, żadna inna produkcja nie wywołuje poczucia tak pełnej jej realizacji, jak pełnie zrealizowany jest "Samotny mężczyzna".
Jeśli jednak miałbym się zdecydować na jeden film (i zdecydowałbym się uciec od sentymentalności) wybrałbym netflixowego "Alex Strangelove". Historia młodego chłopaka, który - będąc w związku z dziewczyną - łapie się na tym, że zaczyna ulegać urokowi nowego kolegi. Jego piękno polega na tym, że próżno tu szukać klasycznej tęczowej historii z unhappy-endem, gdzie na końcu związek się rozpada, ktoś jest zatłuczony na śmierć albo ucieka w nieszczęśliwy związek z osobą przeciwnej płci. Ten jest filmem dla każdego, w prosty sposób opowiadając historie z jakimi spotykałem się często. Ba, w pewnym momencie to mogła być moja historia. Bez martyrologii, bez czarno-białych postaci otwarcie mówiący o burzy dziejącej się w mózgu Alexa, którego pociąg do kolegi zaskakuje. Dodatkowo pokazuje sytuację z perspektywy jego dziewczyny, która jest co prawda jego przyjaciółką, jednak na przekór schematom nie potrafi sobie poradzić z orientacją chłopaka na pstryknięcie palca. Film potrafi wzruszyć, potrafi rozbawić, jest pięknym, lekkim filmem o dojrzewaniu, z tym, że główny bohater znajduje chłopaka, a nie dziewczynę. Świetny w swej prostocie, urzekający w swojej wyjątkowości i jakże potrzebny dla dojrzewającej młodzieży LGBT.