"Chciałem podzielić się z państwem bardzo dobrą wiadomością. Dzisiaj do Ruchu Polska2050 dołącza jedna z najlepszych postaci w polskiej polityce, posłanka Hanna Gill-Piątek" - oświadczył Szymon Hołownia podczas briefingu prasowego.
Zmiana ugrupowania przez jedną z czołowych posłanek, które Wiosna Roberta Biedronia wprowadziła do sejmu wzbudziła wiele emocji. Zwłaszcza różnice światopoglądowe, m. in. w kwestiach małżeństw jednopłciowych, zastanawiają, jak posłanka odnajdzie się w Ruchu2050.
Hołownia podczas briefingu przekonywał, że mają z polityczką wiele wspólnego. "Łączy nas wrażliwość, łączy nas przekonanie, że polska polityka potrzebuje dzisiaj mądrej efektywności. Łączy nas wartość świat wartości i podobnego myślenia o tym do czego jest polityka i przekonanie, że powinna być właśnie taka, jakie są działania Hanny Gill-Piątek. Sprawcza".
Lider Ruchu2050 dodawał: "nie spotykamy się tutaj dla kariery. Chyba sama Hanna wie o tym najlepiej. Przejście do ruchu nie wiąże się z żadną obietnicą. Nie możemy zaoferować jej ministerstwa, ani plejady pracowników. Formalnie będzie miała dużo trudniej. Wierze głęboko, że z takich odważnych decyzji będzie budowała się taka Polska, jakiej chcemy. Polska, niezależnie od różnicy przekonań, bo mam świadomość tego ile rzeczy nas różni, choćby w kwestiach światopoglądowych z posłanką Gill-Piątek. Mimo tych różnic będziemy w stanie zjednoczyć się".
Gill-Piątek podczas spotkania oświadczyła, że wielu jej wyborców i wyborczyń, jeszcze podczas wyborów prezydenckich, mówiło, że będzie głosować na Hołownię. Poza tym "Lewica dziś konsoliduje się i wzmacnia. To najlepszy moment, najbardziej uczciwy i odpowiedzialny, by dokonać wyboru zgodnie z sobą. Moim koleżankom i kolegom z Lewicy serdecznie dziękuję za drogę, którą razem przeszliśmy i liczę na współprace w ramach opozycji" - mówiła posłanka.
"Dołączam do ruchu, bo czuje w nim życie i ogromną energię. Z Szymonem łączą mnie wartości, takie jak empatia, społeczne DNA i potrzeba bycia z ludźmi. Są również różnice, ale kiedy fundamentem wspólnej pracy są szacunek i pokora - różnice stają się dodatkiem do tego, co nas łączy" - dodała polityczka.
Odejście Hanny Gill-Piątek z Lewicy wzbudziło poruszenie ze względu na jego nagłość. Jeszcze wczoraj posłanka
Joanna Senyszyn twierdziła, że jest pewna, że doniesienia o transferze są fake newsem. "Nie mamy żadnego problemu. Mieliśmy ostatnio bardzo konstruktywne posiedzenie klubu, ustaliliśmy sobie działania na przyszłość tak, że jesteśmy silni, zwarci, gotowi i nie oddamy żadnej posłanki ani żadnego posła" - oświadczyła posłanka.
"Jesteśmy jedyną partią, która jest w stanie zapewnić Polakom świeckie państwo i mamy to w swoim programie.
Żadna inna partia świeckiego państwa nie zapewnia i Hołownia również, przecież to jest człowiek przez lata w jakiś sposób mentalnie ciągle związany z Kościołem" - dodała Senyszyn.
Podobnie zaskoczeni są inni członkowie i członkinie ugrupowania. Krzysztof Śmiszek powiedział, że z Gill-Piątek nie ma kontaktu i nie odbiera telefonu, Biedroń dodawał, że nie było z jej strony żadnego sygnału na temat odejścia, podobnie jak szef klubu Lewicy, Krzysztof Gawkowski, który stwierdził, że "nic mi o takich planach pani poseł nie wiadomo, nikt mi nie zgłaszał, by sygnalizowała jakiekolwiek problemy".
(kb)
Czaję i mam nadzieję, że jest to po prostu niefortunny dobór słów z jej strony. Mogę się mylić i jest to po prostu cyniczny ruch.
Ale, jak to powiedział podobno Kuba Strzyczkowski "chcę do tego podejść z nadzieją... Być może wyjdę na idiotę" :)
Żyjemy w 2020. Już każdy przytomny to wie. Nadzieja nie pomaga w takich przypadkach. I lepiej nie wychodzić na idiotę
Jeszcze cię tutaj nie zablokowali ? Szkoda...
Czaję i mam nadzieję, że jest to po prostu niefortunny dobór słów z jej strony. Mogę się mylić i jest to po prostu cyniczny ruch.
Ale, jak to powiedział podobno Kuba Strzyczkowski "chcę do tego podejść z nadzieją... Być może wyjdę na idiotę" :)
Ja bym po prostu uznała to za semantykę, że są kwestie gospodarcze i światopoglądowe (tzn. niegospodarcze). Ale rozumiem, że to wygląda źle.
Then again, nic z tym nie zrobimy.
Ideologia LGBT to też semantyka. Język ma znaczenie. Może odczłowieczać, ale też relatywizować prawa człowieka do kategorii... czyjejś opinii? Właśnie tak jest, kiedy prawa człowieka nazywa się "światopoglądem" czy "kwestią światopoglądową". Jakby to była kwestia czyjejś opinii, że ludzie mają prawa człowieka. W tym mam problem z tą frazą i mam nadzieję, że rozumiesz, z jakiego punktu wychodzę.
Ja bym po prostu uznała to za semantykę, że są kwestie gospodarcze i światopoglądowe (tzn. niegospodarcze). Ale rozumiem, że to wygląda źle.
Then again, nic z tym nie zrobimy.
Wiosna teraz i tak została wchłonięta przez SLD, a Hołownia, czy się z nim zgadzamy czy nie, wygląda na idealistę. W każdym razie bardziej niż Biedroń.
Przyznam, że ni mnie to zieje, ni grzębi, polskiej polityki to póki co w żadnym stopniu nie zmieni. Osobiście wolałabym w Sejmie katolików spod znaku Hołowni niż pisu czy konfy, więc życzę mu powodzenia w tym co robi. Najwyżej się zawiodę, ma małe szanse być gorszy od tego, co jest teraz.
Właśnie w tym problem, bo już teraz traktuje on prawa człowieka jako 'kwestię światopoglądową'. Zapowiada się fatalnie już teraz. Nie mówiąc o kampanii, kiedy mówiono o tym, że nie wie się o problemach LGBT. To raczej denne.
Wiosna teraz i tak została wchłonięta przez SLD, a Hołownia, czy się z nim zgadzamy czy nie, wygląda na idealistę. W każdym razie bardziej niż Biedroń.
Przyznam, że ni mnie to zieje, ni grzębi, polskiej polityki to póki co w żadnym stopniu nie zmieni. Osobiście wolałabym w Sejmie katolików spod znaku Hołowni niż pisu czy konfy, więc życzę mu powodzenia w tym co robi. Najwyżej się zawiodę, ma małe szanse być gorszy od tego, co jest teraz.
Przedtem była w Partii Zielonych.
Ludzie w wyborach parlamentarnych głosują bardziej na partię i jej program, niż na konkretne osoby (często nieznane szerszemu ogółowi). To, że po wyborze (w dużej mierze - albo wręcz całkowicie - wynikającemu z przynależności partyjnej) posłanka/poseł 'wędruje sobie' do innej partii - jest skandaliczne. Dzięki temu, jest możliwe, że klub czy partia 'rośnie w siłę' po wyborach. Być może, że część posłów robi tak z przyczyn ideowych, większość jednak (co udokumentowane) z przyczyn dużo bardziej przyziemnych.
Różnica między programem Lewicy (z której HG-P została wybrana), a ruchem Hołowini są zbyt zasadnicze, by wierzyć w 'ideowy transfer'. Nie wierzę też w deklarację HG-P, że dzięki temu transferowi (nota bene do partii nieistniejącej w Sejmie) znalazła się tam gdzie jej wyborcy - niby na jakiej podstawie tak twierdzi? Objawienia boskiego?
Moim zdaniem poseł płci dowolnej, któremu przestała odpowiadać partia, z której listy został wybrany, powinien ustąpić.