Telewizja Publiczna zmanipulowała słowa prezesa Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, profesora Lwa-Starowicza. W wyemitowanym pod koniec tygodnia na antenie TVP filmie "Inwazja", wśród ekspertów wypowiadających się krytycznie m.in. na temat edukacji seksualnej, znalazł się profesor Lew-Starowicz. W wywiadzie dla wp.pl, naukowiec odniósł się do całej sytuacji i zaznaczył, że nie wiedział, że jego wizerunek został wykorzystany w filmie, a jego wypowiedzi zostały zmanipulowane.
"TVP zaserwowało nam niecałe 30 minut manipulacji, przekłamań i nietrafionych interpretacji. Pod z góry założoną tezę dobrano kilka wyrwanych z kontekstu cytatów, czego efektem jest ciężkostrawna papka" - komentowała Kampania Przeciw Homofobii.
Zarzuty o manipulację okazują się nie być tylko słowami rzuconymi na wiatr. W filmie, w roli eksperta wypowiedział się m.in. prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego - profesor Zbigniew Lew-Starowicz. Po części, w której zaprezentowano fragment rozmowy z "edukatorką seksualną" stwierdzającą, że "nie ma nic złego w oglądaniu pornografii" ukazuje się wypowiedź prezesa PTS, który mówi, że pokazywanie dzieciom pornografii jest przestępstwem.
Oczywiście trudno się z tym nie zgodzić. Problem polega na tym, że wszystkie wypowiedzi zostały poprzycinane w taki sposób, aby do siebie pasowały i pokazywały, że celem edukacji seksualnej jest wykorzystywanie nieletnich.
Jak się okazuje, profesor nie miał pojęcia o filmie. W wywiadzie dla wp.pl, Lew-Starowicz stwierdził, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. Wcześniej miał udzielić dla Telewizji Publicznej wywiadu trwającego kilkadziesiąt minut. W filmie jego wypowiedzi zostały skrócone do kilkudziesięciu sekund.
"Nie widziałem dokumentu, bo w tym czasie przyjmowałem pacjentów. Natomiast wypowiadałem się w nagraniu dla TVP na temat edukacji seksualnej w szkołach, gdzie wyraźnie podkreślałem, że jestem za edukacją seksualną, bo jest ona konieczna. Są do tego odpowiednie programy i eksperci, którzy powinni się nią zajmować. Na stronie internetowej Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego znajduje się nasze stanowisko, więc tam jest wszystko podane, jak traktujemy edukację seksualną" - powiedział Lew-Starowicz.
"Jak jestem zapraszany do telewizji, to nie mogę odmówić, bo mam określone swoje stanowisko służbowe, zwłaszcza jeśli chodzi o edukację seksualną. Moje stanowisko w tej kwestii było zawsze jednoznaczne, więc po tym, co usłyszałem od ludzi, którzy wczoraj dzwonili do mnie, zrozumiałem, że moje zdania były wyrwane z kontekstu. Wie pani, to wszystko przed wyborami" - dodał.
W podobnej sytuacji znalazła się Maria Rotkiel, psycholożka i psychoterapeutka, która również stwierdziła, że jej słowa zostały zmanipulowane. "Nie znałam tytułu materiału ani prezentowanych w nim tez. Z tego, co udało mi się ustalić, moje wypowiedzi zostały skrócone tak, że nie oddały tego, co chciałam przekazać" - powiedziała w rozmowie z Onetem.
(pk)
Czwartek, 10.10.2019 TVP przed meczem reprezentacji wyemituje film atakujący osoby LGBT
Wtorek, 05.01.2016 Marta Dymek: jedzenie może być nienormatywne
Środa, 29.10.2014 Prezes TVP: nikt nie obraża wartości chrześcijańskich
Czwartek, 21.12.2023 Koniec pasków nienawiści TVP - początek nowej jakości? Organizacje społeczne przedstawiają swoje oczekiwania
Niedziela, 18.06.2023 Żart, który podzielił Polskę na pół - czy ataki na Krzysztofa Daukszewicza są uzasadnione?
Myślę, że pan profesor powinien, serio. Nie wiem niestety, czy się na to zdecyduje.