Krakowska "jedynka" KO o prawach osób LGBT
Paweł Kowal, w przeszłości związany z PiS-em, obecnie kandydujący z pierwszego miejsca na krakowskiej liście KO, rozmawiał z "Krytyką Polityczną" m.in. o prawach osób LGBTQ i swoich centroprawicowych poglądach we tej kwestii. Stwierdził m.in. że równość małżeńska doprowadziłaby do "ideologicznego zderzenia", a "aktywiści LGBT powinni być bardziej powściągliwi" i pytał po co organizować tyle marszów równości akurat przed wyborami. Przypominamy, że sezon marszowy trwa w Polsce od kwietnia do października - zarówno w tym roku, jak i w przeszłych latach, kiedy wyborów nie było.
Kandydat na posła z ramienia Koalicji Obywatelskiej,
Paweł Kowal, w wywiadzie dla "Krytyki Politycznej" mówił o swoich centroprawicowych poglądach i postulatach. Nie zabrakło tam tematu praw osób LGBTQ.
Kowal był w przeszłości
związany z PiS-em. W najbliższych wyborach jest
"jedynką" na krakowskiej liście KO.
Mówiąc o tym, że "
w kryzysie świetnie sprawdzają się nagonki na różne grupy społeczne, które oskarża się o działania wywrotowe czy agenturalne", pominął osoby LGBTQ, które obecnie są celem zajadłych ataków zarówno ze strony PiS-u, jak i Kościoła Katolickiego, o czym regularnie donosimy. Rozmawiający z Kowalem Michał Sutowski przywołał więc sytuację osób nieheteronormatywnych, na co kandydat KO odparł: "To akurat bardziej skomplikowany przypadek".
Dalej mówił: "Oczywiście, mniejszości seksualne są używane przez PiS do mobilizacji wyborczej, instrumentalizowane w kampanii, podobnie jak w 2015 roku uchodźcy. Jednocześnie mam jednak wrażenie, że
aktywiści ruchów LGBT w mniejszym stopniu są wrażliwi na problem państwa – niezależnie od bieżących warunków politycznych chcą rozwijać typową agendę ruchów z Zachodu".
Stwierdził, że "n
ie uwzględniają jednak przy tym interesów partii czy środowisk, które część z ich postulatów mogłyby zrealizować, gdyby ci sami aktywiści byli bardziej powściągliwi". Co miał na myśli? Oczywiście Marsze Równości.
Kowal pytał: "Po co ktoś organizuje tak dużo marszy równości akurat w środku kampanii wyborczej? W miejscowościach, gdzie to wcześniej nie miało miejsca? Dlaczego nie można tego zrobić trzy miesiące później?". Przypomnijmy, że sezon marszowy trwa w Polsce od kwietnia do października - zarówno w tym roku, jak i w przeszłych latach, kiedy nie było wyborów. Trzy miesiące po najbliższych wyborach byłby środek zimy - to niezbyt przyjazny czas na organizację przemarszów ulicami miast.
Sutowski zauważył, że przed wyborami postulaty osób LGBTQ są lepiej słyszalne, a ich prawa to "po prostu część agendy demokratycznej". Kowal odparł: "Dobrze, to podam inny przykład. Jeżeli naprawdę uważamy, że demokracja jest zagrożona, to nie atakujemy Kazimierza M. Ujazdowskiego, posądzając go o homofobię, tylko cieszymy się, że przyciąga głosy konserwatywnej części wyborców".
Kandydat KO mówił też, że "docenia zalety Schetyny" i uważa lidera swojego ugrupowania za "jedyną osobę, która może pomóc opozycji na tym etapie". Przyznał, że popiera istnienie klauzuli sumienia.
Redaktor zapytał Kowala też czy ten poprze ustawę o związkach partnerskich, na co kandydat KO odparł, że "to tak naprawdę żaden temat". Mówił: "Jest duże poparcie społeczne dla rozwiązania regulującego kwestię dostępu do informacji medycznej, być może też dziedziczenia. I jest wyjście temu naprzeciw ze strony prezydenta Dudy, który ma w zanadrzu tzw. ustawę o osobie najbliższej i szuka jakiegoś najmniejszego mianownika".
Według Kowala dla osób o konserwatywnych poglądach trudne do zaakceptowania jest "uformowanie prawne jednopłciowych związków partnerskich jako imitacji małżeństwa". Dodał: "Gdyby nie było to jednak częścią kodeksu rodzinnego, tylko cywilnego, i opierało się na szerszym kompromisie, to nie widzę problemu. To dużo łatwiejsze, niż się wielu wydaje. Z punktu widzenia chrześcijanina nie ma przecież doktryny, która by zabraniała wprowadzić związki partnerskie w takiej formie. To nie jest niezgodne z nauczaniem Kościoła".
Kandydat KO twierdzi, że hierarchowie kościelni reagują agresywnie na hasło "związki partnerskie", bo nie wiedzą, co się pod tym kryje: "Ci poważni, którzy bardziej analizują, wskazują, że w żadnym wiążącym dokumencie kościelnym nie ma takiego zakazu – na poziomie kościelnym problem dotyczy kwestii strachu przed imitacją małżeństwa".
Sutowski przypomniał, że Lewica ma w swoim programie nie tylko wprowadzenie związków partnerskich dla wszystkich par, ale i równość małżeńską. Według Kowala ta druga opcja doprowadziłaby "do ideologicznego zderzenia", w obliczu którego "o kompromis będzie trudno". Dodał: "Ale jeśli rzecznicy praw LGBT będą pragmatyczni, to bez trudu znajdą z innymi wspólny mianownik, żeby zrobić pierwszy krok bezkonfliktowo. Jeżeli to rozwiązanie prawne nie będzie pod hasłem parady równości, jeżeli zakres regulacji będzie do przyjęcia dla wszystkich stron".
Mówiąc o "wszystkich stronach" Kowal miał na myśli główne ugrupowania polityczne: "Wiadomo, że PiS nie zagłosuje za czymś, co się nazywa związki partnerskie dla par jednopłciowych, ale za czymś, co się nazywa ustawa o osobie najbliższej, już tak. Widać na przykładzie rozwiązań antykorupcyjnych, że osoby, które nie są związane ślubem, ale z kimś mieszkają, żyją, są traktowane jak małżeństwo".
Według kandydata KO "to jest właśnie zdrowy konserwatyzm", to znaczy "zgoda na rzeczywistość, która już jest powszechna". Dodał też: "W większości związki partnerskie dotyczą przecież osób heteroseksualnych, a poza tym taki układ jest cywilny, więc państwo nie ma nawet instrumentów, żeby sprawdzać, jakiego rodzaju relacja ludzi łączy".
Nawiązując do wywiadu, krakowska "piątka" Lewicy Magda Dropek pisała na Twitterze: "(...) pozwolę sobie przypomnieć o tym, że najbardziej boję się centrystów, którzy w pogoni za pokonaniem PiS są w stanie złożyć w ofierze prawa człowieka, a przede wszystkim LGBT".
Cały wywiad z Pawłem Kowalem, krakowską "jedynką" Koalicji Obywatelskiej, przeczytacie tutaj.
(ab)
A dokładnie jakie problemy masz na myśli ?
PS. Poziom bezmózgu poraża...