Od 6 do 13 października w Krakowie będziemy mieli okazję uczestniczyć w kolejnej odsłonie festiwalu Unsound. Tegorocznym hasłem przewodnim jest pojęcie "Solidarity". Poprzednie edycje wydarzenia zapisały się w pamięci społeczności LGBTQ jako mocno queerowe. Tym razem nie będzie inaczej. Prezentujemy wam sylwetkę jednego z zaproszonych artystów, Avtomata.
Avtomat to człowiek o zbyt dużej ilości zainteresowań – otwarcie queerowy kompozytor, producent muzyczny, didżej i wokalista, część składowa kolektywu Oramics, ale i projektant graficzny, typograf i ilustrator 3D. Jako autor muzyki przez ostatnie 10 lat przeszedł niejedną metamorfozę – od fascynacji czysto syntetycznym brzmieniem po trudną do określenia fuzję poszarpanych rytmicznie i dźwiękowo kompozycji z tradycyjnym śpiewem wielogłosowym w tworzonym wraz z wokalistkami projekcie Pleśni. Wszelkim działaniom muzycznym towarzyszą również tworzone przez niego materiały wizualne.
Czym dla ciebie jest solidarność?
Avtomat: Solidarność to tak naprawdę umiejętność dzielenia się - gotowość do zrezygnowania z części swojego komfortu na rzecz osób mniej uprzywilejowanych albo wręcz dyskryminowanych. Najważniejsza w niej jest właśnie ta komponenta bezinteresowności.
Czy jest ona obecna w twojej twórczości? Jeśli uważasz, że tak - to w jaki sposób?
Avtomat: Tak, od lat staram się dzielić swoją muzyką i umiejętnościami w kontekście solidarnościowym - grywam na wydarzeniach benefitowych, sam organizuję inicjatywy, podczas których zbieram fundusze na walkę z dyskryminacją, a wraz z Oramics organizujemy warsztaty dźwiękowe i didżejskie o tzw. wolnej cenie dla mniej uprzywilejowanych finansowo potencjalnych muzyków.
Jak okazywać wzajemną solidarność, szczególnie po wydarzeniach, które miały miejsce w tym roku w Białymstoku, a które były rezultatem miesięcy podsycania nienawiści przez polityków?
Avtomat: Bardzo mocno wierzę w pracę u podstaw, ogarnianie swojego podwórka i filozofię “ziarnko do ziarnka”. Nie każdy ma zasoby, żeby organizować wielkie inicjatywy pomocowe, ale każdy z nas może zatrzymać się codziennie na minutę i porozmawiać z kimś, naświetlić komuś problem, z którego istnienia ta osoba nie zdawała sobie sprawy, edukować, zniwelować zasiany przez władzę strach przed innością. Ja na przykład od roku oswajam ze swoją orientacją panią w pobliskim sklepie, która na początku traktowała mnie bardzo nieufnie i nie przebierała w dyskryminacyjnej retoryce.
"Muzyka jest polityczna" czy "muzyka poza polityką"? Co sądzisz o politycznym zaangażowaniu sceny muzycznej?
Avtomat: Dla mnie muzyka nie jest tylko ładną, pustą wydmuszką, czystym eskapizmem czy sposobem na osiągnięcie rozgłosu czy statusu celebryty. Moim zdaniem może i powinna być polityczna, bo tak naprawdę wszystko, co robimy jest w jakiś sposób polityczne. W szczególności odnosi się to do sceny elektronicznej, która w dużej mierze rodziła się jako bezpieczna przestrzeń dla wyrzutków społeczeństwa, osób niezrozumianych lub dyskryminowanych.
Środa, 07.08.2019 Organizatorzy festiwalu techno napisali po Białymstoku, że "Każdy kij ma dwa końce"
Czwartek, 30.06.2016 Dyrektor? Byle nie gej
Wtorek, 18.08.2020 Elita świata kultury pisze do szefowej KE ws. osób LGBT w Polsce. Pod listem podpisani m.in. Almodóvar, Atwood, Harris
Wtorek, 01.10.2019 Zamilska: wojna światopoglądowa dotarła do miejsc, które budowane były na równouprawnieniu
Piątek, 27.09.2019 Lyra Pramuk: mam nadzieję, że moja muzyka jest inspiracją do działań politycznych