Od 6 do 13 października w Krakowie będziemy mieli okazję uczestniczyć w kolejnej odsłonie festiwalu Unsound. Tegorocznym hasłem przewodnim jest pojęcie "Solidarity". Poprzednie edycje wydarzenia zapisały się w pamięci społeczności LGBTQ jako mocno queerowe. Tym razem nie będzie inaczej. Prezentujemy wam sylwetkę jednej z zaproszonych artystek, Lyry Pramuk.
Co dla Ciebie znaczy solidarność?
Lyra Pramuk: Postrzegam solidarność jako złożony, wieloaspektowy obowiązek wszystkich istot ludzkich: wobec siebie, wobec planety, wszystkich istot żywych, oraz przedmiotów martwych, które definiują nasze systemy oraz wspólną, codzienną egzystencję.
Żadne z nas nie jest w stanie wykonać tego zadania w sposób idealny, jednak musimy dążyć do tego by solidaryzować się ze sobą na przekór podziałom społecznym i szowinistycznej polityce. Dla mnie oznacza to analizowanie świata z intersekcjonalnej perspektywy, ze świadomością, że nasze społeczeństwo oraz nasze istnienie powinno pozostać otwarte na zmiany i dostosowanie się do przyszłych wyzwań, które czekają naszą wspólnotę świadomych form życia na tej planecie: świadomość przetworzona w działanie, pomimo wyczerpania.
Czy solidarność jest obecna w Twojej sztuce? Jeśli tak to w jaki sposób?
Lyra Pramuk: Wydaje mi się, że polityczna solidarność jest obecna w mojej muzyce i mam nadzieję, że stanowi inspirację do działań politycznych. Moje obecne podejście do tematu to próba demonstracji politycznej solidarności we własnym życiu, we własnych kręgach społecznych, oraz ukazanie jej poprzez kwestionowanie hierarchicznych struktur opresji i władzy w systemach, które definiują nasz świat. Moja muzyka, moje teksty oraz występy są, bez wątpienia, moim dorobkiem, jednak postrzegam je również jako okno na kolektywny potencjał społeczeństwa oraz rzeczy niedostrzegalne - to co widzimy, czujemy i kochamy, to co wyniesiemy z tego okna, zapamiętujemy i wdrażamy w nasze życie codzienne.
W jaki sposób możemy pokazywać solidarność wobec siebie, szczególnie w świetle wydarzeń z Białegostoku, które były jedną z konsekwencji miesięcy propagowania nienawiści przez polityków?
Lyra Pramuk: Gdy byłam młodsza, nie oczekiwałam, że doświadczę powrotu wprowadzania taktyk neofaszystowskiej propagandy stosowanych w celu niszczenia demokracji na całym świecie, a jednak. Widać, że heteroseksualna, biała, męska elita świata - ich ideologie, ich sposób życia, ich ropa, ich systemy bankowe – jest zagrożona reorganizacją. Są bezbronni, starają się rozpętać na nowo ideologiczną wojnę wśród reszty świata, próbując sami zachować status quo.
Inspirują mnie młodzi aktywiści z Polski, sprzeciwiający się i działający, odmawiający milczenia. Jestem również pod wrażeniem skali i stopnia organizacji jaki obserwujemy teraz podczas powstania w Hong Kongu. Osobiście utożsamiam się z osobami prześladownaymi na ulicach, a poświęcenie ludzi zaangażowanych w te ruchy jest niezwykle inspirujące i ważne dla międzynarodowej demokracji.
Uważam, że każdy ma swoją rolę w rewolucji. Bez wątpienia potrzebujemy wojowników, ale potrzebujemy także hakerów, pielęgniarek, lekarzy, kucharzy, inżynierów, pisarzy, ogrodników, artystów, i guru technologii blockchain. Jestem przekonana, że suma kolektywnej różnorodności naszych działań będzie silniejsza niż oskarżanie się nawzajem o to, że każde z nas nie robi wystarczająco dużo. Digitalizacja uzbraja nas w narzędzia, a czas by działać trwa.
W jaki sposób głos stał się Twoim głównym narzędziem i jak odkryłaś, że możesz opowiadać historie bez użycia słów?
Lyra Pramuk: Śpiewam regularnie od 5 roku życia; od zawsze byłam oddana śpiewowi, a następnie na uniwersytecie studiowałam śpiew klasyczny. Mój głos stał się dla mnie problemem; był niski, a ludzie przypisywali mu cechy męskie. Jednak zawsze wiedziałam, że to mój głos i że jest ważny dla osobistej historii, którą przekazuję. Mój głos stał się dla mnie pędzlem oraz farbami.
Z tego, że mogę opowiadać historie bez słów, zdałam sobie sprawę po raz pierwszy w licealnej orkiestrze. Tam nie było słów, jednak moje ciało było przepełnione opowieściami i pasją. Miałam wizje. Potem przez lata śpiewałam bardzo dużo w obcych językach, w których nie potrafiłam się płynnie komunikować. To, w jaki sposób odczuwamy język oraz język połączony z piosenką, nawet bez rozumienia jego znaczenia, jest samo w sobie opowieścią. Istnieje takie banalne stwierdzenie, że muzyka wyraża niewyrażalne. Muszę przyznać, że się z nim zgadzam!
Piątek, 06.08.2021 Krzysztof Zalewski całuje Ralpha Kamińskiego, triumfuje oraz deklaruje: "Pięć gwiazdek, trzy gwiazdki i Konfederację"
Poniedziałek, 05.08.2019 Marsz Równości na Pol'and'Rock Festival - relacja Moniki Tichy
Poniedziałek, 03.02.2025 Niemcy nie chcą już Village People na swoich paradach?
Poniedziałek, 29.03.2021 Za nami I Gdański Bieg Równości w solidarności z Homokomando
Poniedziałek, 23.11.2020 Krzysztof Zalewski: nie wyobrażam sobie grania z homofobami