"Będziemy walczyć o swoje prawa do końca świata i o jeden dzień dłużej"
"Niesamowite - wejść z tęczową flagą w tłum Polaków, bez ochrony służb siłowych i nic złego się nie dzieje. Taki jest właśnie Pol'and'Rock" - relacja Moniki Tichy, aktywistki LGBTQIA i przewodniczącej zarządu Lambdy Szczecin z Marszu Równości na Pol'and'Rock Festival.
Czasem jest tak, że kamyk rzucony na szczycie, w dolinie zmienia się w lawinę rozpędzonych głazów. Tydzień przed Pol'and'Rockiem, organizator pierwszego Marszu Równości w Kaliszu zaplanowanego na wrzesień - Miłosz Kopica, napisał do kilku osób z różnych miast czy chciałyby wziąć udział we wspólnej akcji solidarności z Białymstokiem w czasie Festiwalu. Do pomysłu "Przystanek Równość" włączyli się aktywiści z Warszawy, Poznania, Szczecina, Trójmiasta, Zielonej Góry, Torunia, Lublina, Berlina, Gorzowa, Bydgoszczy, Kielc, Częstochowy, Płocka...
Zdjęć: 24
Marsz Równości na Pol’and’Rock Festival
02.08.2019
Zobacz zdjęcia Ogromną energię w projekt wniosła Julka Maciocha, szefowa Wolontariatu Równości i organizatorka warszawskiej Parady. To dzięki niej przestrzeni na spotkania i na samo wydarzenie udostępniła nam Feminoteka, obecna na woodstockowym ASP. To do namiotu tej fundacji zaprosiliśmy na necie chcących wyrazić swój sprzeciw wobec nienawiści.
Żałuję że nie mogę w tej chwili teleportować się pod scenę, bo to musi wyglądać obłędnie - ogromna sektorówka powoli spływająca ze wzgórza na fali ludzkich głów i rąk. I tak idziemy. Bez żadnej policji - nie jest potrzebna.
Piątek, drugi dzień koncertów. Wychodzę w połowie z mojego ukochanego Huntera - są ważniejsze sprawy. Nie wiedzieliśmy, ile nas będzie; tymczasem na szczycie wzgórza ASP, pod Feminoteką - cała szeroka alejka pełna ludzi i kolorowych flag. Zielonogórale rozwijają piętnastometrową, tęczową sektorówkę. Jest niesamowita energia. Julka mówi, że zrobimy przemarsz, ale nie wokół ASP, tylko na dół, do Strefy Lubuskiego, gdzie z przestrzeni samorządu województwa korzysta Instytut Równości. Na to dictum czuję, jak iskry lecą mi po kręgosłupie.
Czyli za chwilę wydarzy się spontaniczny Pierwszy Marsz Równości w Kostrzynie, na Pol'and'Rock. Na początek opowiadamy o Białymstoku i Gnieźnie, gdzie Julka, Kornelia i ja doświadczyłyśmy przemocy werbalnej i fizycznej. Aktywiści zapraszają na marsze do swoich miast i rusza nasz Marsz. Wychodzimy na główną drogę wiodącą pod Dużą Scenę, na której nadal szaleje Hunter. Przed nami, pod nami, miasto namiotów na stoku wzgórza i mrowie ludzi bawiących się na koncercie. Idziemy w dół - na czele moi przyjaciele i towarzyszki: Łukasz, Kacper, Monika, Kornelia - niosą banner z napisem "Przystanek Równość - Solidarni z Białymstokiem"; tuż przy nich 300% normy wyrabia, niosąc aż trzy flagi na raz, Łukasz ze Szczecina, autor pierwszego happeningu z koszulką "Konstytucja" na pomniku Lecha; on ma doświadczenie w nie-do-końca-legalnych, inspirujących akcjach. Zdjęć: 20
Marsz Równości na Pol'and'Rock Festival
02.08.2019
Zobacz zdjęcia
Julka podaje nam hasła. Skandujemy: "Solidarni z Białymstokiem", "Polska wolna od nienawiści", "Wolność, równość, akceptacja". Żałuję że nie mogę w tej chwili teleportować się pod scenę, bo to musi wyglądać obłędnie - ogromna sektorówka powoli spływająca ze wzgórza na fali ludzkich głów i rąk. I tak idziemy. Bez żadnej policji - nie jest potrzebna. Woodstockowcy pozdrawiają nas, przyłączają się do nas, machają, robią fotki. Kilka niemiłych słów pada również, ale rozpływają się jak pojedyncze krople w tym morzu akceptacji, które nas otacza.
Niesamowite - wejść z tęczową flagą w tłum Polaków, bez ochrony służb siłowych i nic złego się nie dzieje. Taki jest właśnie Pol'and'Rock. Kolorowa wyspa miłości, braterstwa i człowieczeństwa - tym cenniejsza że dookoła coraz brutalniej hula ocean brunatnej nienawiści i pogardy, coraz wyżej sięgają spienione bałwany. Ale tu jesteśmy bezpieczni. Tutaj jest Peace, Love and Music. Kiedy jesteśmy już blisko Dużej Sceny, a koncert Huntera wchodzi w finał, słyszymy że grany jest Mazurek Dąbrowskiego. I przyłączamy się do śpiewania hymnu. W końcu to my jesteśmy największymi patriotami w Polsce - bo nadal tu jesteśmy, nadal mieszkamy, nadal budujemy naszą Ojczyznę swoją pracą, mimo że jesteśmy pozbawionymi części praw obywatelami gorszego sortu, zwierzyną łowną partii rządzącej, workiem treningowym władzy duchownej... Wchodzimy na trawiastą przestrzeń Strefy Lubuskiego, gdzie stoi tabliczka z napisem "Pociąg do Wolności". Nasz banner zatrzymuje się przy namiocie Instytutu, a przez bramę nadal wchodzą kolejni uczestnicy marszu - myślę, że jest nas solidne trzysta osób.
Zdjęć: 8
Marsz Równości na Pol'and'Rock Festival
02.08.2019
Zobacz zdjęcia Julka mówi przez szczekaczkę: "Będziemy walczyć o swoje prawa do końca świata i o jeden dzień dłużej". Ja dodaję: "Mam nadzieję, że będziemy walczyć jeszcze tylko kilka lat, a potem cieszyć się prawami do końca świata i o jeden dzień dłużej". Bywalcy Festiwalu wiedzą, że zgodnie z obyczajem, gdy ktoś krzyknie "Zaraz będzie ciemno!" odpowiada mu się "Zamknij się!". My krzyczymy nową wersję: "Zaraz będzie tęcza!" - "Nie zamknę się!"