Mocny sprzeciw ze strony opozycji
Radni sejmiku województwa świętokrzyskiego po raz drugi głosowali nad uchwałą przeciwko "ideologii LGBT". Chociaż taki dokument został już przyjęty 19 czerwca - wrócił na ponowne głosowanie pod wpływem nadesłanej skargi. Uchwałę znów przyjęto, jednak spotkała się ona z silnym sprzeciwem ze strony opozycji.
Sejmik województwa świętokrzyskiego ponownie rozpatrywał uchwałę przeciwko promocji "ideologii LGBT". Przypomnijmy, że taki dokument został przyjęty w tym regionie niemal jednogłośnie, 19 czerwca.
Sprawa ponownie trafiła pod głosowanie, kiedy do sejmiku wpłynęła skarga, autorstwa
adwokata Przemysława Lis-Markiewicza z Poznania. Deklaracji bronił członek zarządu województwa, Marek Bogusławski z PiS, który z zawodu jest pediatrą. "Szczepienie powtórne zawsze lepiej mobilizuje układ odpornościowy niż szczepienie pojedyncze. Tak potraktujmy naszą uchwałę" mówił polityk. Dodał, że stanowisko radnych jeszcze mocniej wybrzmi w sprawie "tej niechcianej przez nas ideologii".
Jednak tym razem radni z ramienia PiS spotkali się ze zdecydowanym sprzeciwem opozycji. Radny Grzegorz Świercz, wicemarszałek województwa w latach 2010-2014, doktor nauk medycznych, specjalizujący się w ginekologii i położnictwie, tłumaczył, że nie istnieje ideologia LGBT.
Świercz wyjaśniał radnym, że skrót LGBT mówi o osobach, które mają określoną orientację seksualną. "A skoro natura lub Bóg wymyślili formy pośrednie, to czy mamy prawo zakazywać wstępu tym ludziom na tę ziemię?" pytał zebranych. Doktor podkreślał, że wpłynięcie skargi daje świetną okazję, by wycofać się z kompromitującej uchwały: "Ten człowiek dał nam możliwość wyjścia z twarzą z tego braku logiki".
Podobnie wypowiadał się Grigor Szaginian, psychiatra, radny KO. Polityk mówił, że 2% społeczeństwa to osoby homoseksualne, a co 4-5 osoba jest biseksualna. Wyliczał, że skoro w sejmie jest 460 posłów, to co najmniej 9 z nich jest gejem lub lesbijką. Również Jan Maćkowiak z KO podkreślał, że taka dyskryminacja jest sprzeczna z obowiązującymi przepisami.
Z kolei Leszek Wawrzyła z PSL powiedział: "Moja mowa będzie krótka. Mieszkam na wsi, syn chłopa, katolik, żonaty. Mowy o tym jest za dużo, ten problem do pewnego momentu nie istniał. Jest jak w latach 60., kiedy przyjmowano uchwały o zakazie rock&rolla. Powiem po chłopsku, po jedenaste: Nie cuduj".
Finalnie sejmik podtrzymał swoje stanowisko w tej sprawie, chociaż nie tak jednomyślnie, jak za pierwszym razem i uchwała dalej będzie obowiązywać w województwie świętokrzyskim. Za było 15 radnych, przeciwko 6 radni z PSL: Agata Binkowska, Leszek Wawrzyla, Jolanta Tyjas; z KO: Sławomir Gierada i Jan Maćkowiak oraz Henryk Milcarz z SLD. Głosu nie oddał Grzegorz Świercz, jednak stanowczo podkreślał, że to przez nieporozumienie i prosił o zapisanie tej uwagi w protokole.
(kb)