Ujawniony prawnik i polityk Mounir Baatour ogłosił swój start w wyborach prezydenckich w Tunezji. W kraju tym za kontakty homoseksualne wciąż grozi kara - do 3 lat pozbawienia wolności. Według Baatoura potrzebna jest "wola polityka", która umożliwiłaby wprowadzenie zmian, nie tylko tych dotyczących praw osób LGBTQ - Baatour chce walczyć z korupcją, a także zapowiada zniesienie zakazu kandydatury w wyborach osobom o innym wyznaniu niż islam.
W Tunezji kontakty seksualne zarówno między dwoma mężczyznami, jak i dwiema kobietami, są nielegalne od 1913 roku i grozi za nie do 3 lat pozbawienia wolności. Mimo tego Mounir Baatour, ujawniony prawnik i polityk, ogłosił swój start w wyborach na prezydenta kraju.
W zeszłym roku pisaliśmy, że tunezyjska Komisja ds. Wolności Osobistych i Równości powołana rok wcześniej przez prezydenta Beji Caida Essebiego wydała raport, w którym poleca prezydentowi zniesienie kar za kontakty homoseksualne. Odnosząc się do artykułu 230. kodeksu karnego komisja napisała: "Niektóre prawa stanowią atak na nienaruszalność prywatności indywidualnej, w tym relacji seksualnych". Oprócz tego prezydentowi zaproponowano też m.in. zniesienie kary śmierci i udzielenie kobietom większych praw niż mają teraz.
48-letni Baatour jako prawnik przewodził inicjatywie podważenia zakazu za pośrednictwem tunezyjskiej organizacji LGBTQ Association Shams. Kandydat na prezydenta przyznał, że opowiada się za progresywną i nowoczesną Tunezją, która chroniłaby praw wszystkich ludzi i walczyłaby z korupcją.
Mówił: "Tunezja potrzebuje demokratycznego programu, który zawierałby różne tożsamości, kultury, wierzenia i języki tego kraju. Nasz program celuje w demokratyzację władzy, umocnienie parlamentu i zwiększenie wagi instytucji lokalnych".
Obecny prezydent Beji Caid Essebsi nie ubiega się o reelekcję. Jednak walka Baatoura o urząd nie będzie łatwa, bo dużej części obywateli i obywatelek nie podoba się wizja posiadania prezydenta geja. Gdyby został wybrany, Baatour byłby pierwszym ujawnionym liderem w krajach arabskich.
W rozmowie z "International Policy Digest" kandydat na prezydenta mówił: "Wola polityków jest niezbędna do tego, by zmniejszyć homofobię w społeczeństwie. Kiedy w 1956 roku prezydent Bourguiba zakazał poligamii, zalegalizował aborcję i adopcję, a także zakazał repudiacji kobiet, w tamtym czasie społeczeństwo Tunezji było bardzo konserwatywne, ale wystarczyła odpowiednia ilość woli polityka, by wprowadzić te reformy".
Dodał: "Tak samo dzisiaj wola polityka jest potrzebna, by znieść zakaz aktów homoseksualnych i walczyć z homofobią. Mimo że ludzie są konserwatywni, przystosują się do reform".
Baatour oznajmił też, że jeśli wygra wybory, wyeliminuje przepis, na podstawie którego osoby innego wyznania niż islam nie mogą startować w wyborach. Powiedział: "Historia Tunezji to ponad 3 miliony lat, przewinęło się przez nią wiele cywilizacji. Tożsamość tunezyjska jest zróżnicowana i wszystkie kultury i wyznania, które tworzą obecną cywilizację Tunezji, muszą być traktowane z szacunkiem".
(ab)
Poniedziałek, 26.05.2025 Nie pozwólcie bagatelizować pamięci o roku 2019. Czy partii Razem umyka perspektywa osób LGBT?
Środa, 19.12.2018 Bycie gejem, czy lesbijką to nie pogląd polityczny
Piątek, 22.06.2018 Tunezja zniesie kary za kontakty homoseksualne?
Niedziela, 24.05.2015 Przed nami RP w wersji 3.5
Środa, 16.04.2014 Związki partnerskie: premier kluczy...
Pomyłka może
Jak ja czytam takie niusy to staję się jeszcze większym pesymistą. Bo najwyraźniej kraje islamskie powoli idą w kierunku zachodu, a my idziemy w kierunku krajów islamskich.