Afera o... interpłciowość
Kazimierz Pułaski był kobietą! - dowiadujemy się z polskiej prasy, która "sensacyjną" wiadomość podaje za brytyjskim "Daily Mail". O co tak naprawdę chodzi? O badania naukowców z Georgia Southern University, którzy swoim odkryciem dzielą się w filmie dokumentalnym o słynnym generale. Tylko, że Pułaski nie był kobietą, a najprawdopodobniej interpłciowym mężczyzną.
Kazimierz Pułaski jest bohaterem walki o polską i amerykańską niepodległość. Generał, jeden z dowódców konfederacji barskiej, w latach 1777-1779 walczył w armii Jerzego Waszyngtona o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
O tym, że Pułaski "był kobietą" napisał jako pierwszy brytyjski tabloid, "Daily Mail" - powołując się na badania amerykańskich naukowców z Georgia Southern University. Ci przez 14 lat badali zaginione wcześniej szczątki generała i na podstawie kształtu jego miednicy i szczęki oraz badań DNA ocenili, że biologicznie... był kobietą, a także cierpiał na przerost nadnerczy. Artykuł zbiegł się z zapowiadaną premierą filmu dokumentalnego, Ukryte historie Ameryki: generał Pułaski był kobietą?", który ma być pokazywany na kanale Smithsonian Channel.
To, co wiemy pozwala nam sądzić, że faktycznie - Pułaski był, ale interpłciowym mężczyzną.Przypomnijmy, że interpłciowość to
termin parasolowy stosowany do opisania szerokiej gamy naturalnie zróżnicowanych cech płciowych. Szacuje się, że osoby interpłciowe stanowią ok. 1,7 proc. populacji na świecie, ale wciąż są niewidoczne, a ich problemy przemilczane - co doskonale pokazuje reakcja mediów i internautów na wiadomość o Pułaskim.
Więcej informacji na temat tego czym interpłciowość jest znajdziecie na stronie KPH.
(md)
Proszę, piesiu.
Teraz ów każdy w ilości 0,0000 będzie mógł sprawdzić, któż jest tak straszny, by uznać twe wypociny za przemądrzały dyletantyzm.
Piesiu, mój kochany. Ale jaki każdy?Myślisz, że kogokolwiek obchodzi twoja tutejsza rola, jak to ostatnio określiłeś "komentatora"? A co za tym idzie śledzenie historii mojego wobec niej "przypierdalactwa"?
Po prostu mnie bawisz swoim zadufaniem w sobie, wysokim C i skłonnością do histerii. I to niestety bardzo :D
Queer.pl zamieszcza mało dopracowaną notatkę. A ty znajdujesz na to takie słowa, jak lenistwo, arogancja i wywyższanie oraz twierdzisz, że "wkurwia cię swoją wzniosłością". Nie wątpię, że nie czujesz śmieszności tego zachowania, skoro nie czujesz też śmieszności frazy "całożyciowy chaos samoświadomościowy".
Ani tego, że zalogowanie lub nie rozpatrujesz w kategoriach etyki i moralności.
Żałość żałośnie żałosna :( Albo raczej zabawnie zabawna zabawa :D Zdecyduj sam. Dobrze ci wychodzą formy przymiotnikowe.
Pierwszy z brzegu rozpoznałeś sam. Rano. W wyniku olśnienia. Tak podstawowy, że nie zrobiłby go nikt, mający pojęcie o tym, o czym pisze. Chociaż mogę się mylić. Czasem mi się wydaje, że 2+2 to 5, ale budzę się z myślą, że jednak 4 i pisze sprostowania. I wiesz co? Wszyscy wierzą, że jestem matematykiem.
Piesek zły :( Spokojnie! Tylko bez histerii! Czy nie zauważyłeś, że cytowanie mało zgrabnych fragmentów czyichś wypowiedzi i poprzez nie kompromitowanie ich ogólnego sensu jest twoim sposobem dyskusji? Jak, kiedy pan Marcel miał pewne obiekcje, które może niezgrabnie ujął, ale które były ciekawe. A ty postanowiłeś je skompromitować czepialstwem, przy okazji dokonując samozaorania w kwestii prywatnych podmiotów i społeczeństwa obywatelskiego (dowód, że nie masz pojęcia o naukach społecznych? Oto i on, once again).
W związku z tym, rzeczywiście mało mnie interesuje twoja rozkmina na temat penisa Pułaskiego a bardziej twój zabawny histeryczno-agresywny, przepełniony przerostem "całożyciowego chaosu samouwielbieniowego" ton.
I to nie jest trolling, tylko odniesienie się do treści. Gdybyś dyskutował o hirsutyzmie z endokrynologami, do czego nie masz kwalifikacji, hirsutyzm byłby tematem dyskusji. Ty wyciągasz parę medycznych terminów, by przypałować nimi z wielkiego diapazonu niszowy portal w celu wykazania swej mundrości. W tej sytuacji nie hirsutyzm jest tu tematem, ale właśnie twa mundrość. Do niej się odniosłem i bynajmniej nie w celu trollowania. Choć miło, że tym razem użyłeś tak łagodnego słowa a nie czegoś w rodzaju "pop*** wk*** sk*** pier*** szpiegowska reakcyjna dywersja".
Hmmm. Chyba jednak historyk, bo nie zaprzecza :D
Ale narzucanie mu etykietki kobiety, pomimo że
uważasz za:
"totalny sukces"
Specjalnie dla Ciebie postaram się prościej:
Jedyne co było męskiego u Pułaskiego to fakt, że z racji CAH miał przerośniętą łechtaczkę przypominającą penisa, a potem wyrosły mu wąsy. Na tej podstawie XVIII-wieczne społeczeństwo uznało go za mężczyznę, niezależnie od tego jak on się czuł z przyklejoną mu łatką. Jak się faktycznie czuł – nie wiemy i pewnie się nie dowiemy, i właśnie dlatego najbezpieczniej byłoby go nazwał po prostu osobą interpłciową. Ale jeżeli już musimy go przypisywać jakiejś płci, to mając do wyboru:
- kobietę – bo był biologicznie kobietą ze zniekształconymi, acz wciąż żeńskimi narządami płciowymi
- mężczyznę – bo tak uznało społeczeństwo kilka wieków temu, a gdyby usiłował to odkręcać, to najwyżej trafiłby do cyrku
...jakoś mimo wszystko wolę opcję pierwszą. Nie wiem, taka jakaś... XXI-wieczna. Może okażmy trochę więcej empatii, i chociaż zmarłemu nie narzucajmy tego, na co nie miał wpływu za życia.
To, że nie miał współczesnego aparatu pojęciowego, absolutnie nie implikuje, że nie mógł ze swą tożsamością dojść do ładu nazywając ją inaczej albo w ogóle jej nie nazywając.
Ale nie powiem, żeby mnie ta prymitywna wiara w moc pojęć zaskoczyła. U zakochanych w sobie studenciaków jest ona elementem nieodzownym tak, jak bełkot i przekonanie, że przyswojenie 5 terminów z nauk ścisłych/przyrodniczych wygrywa każdą debatę. Tu mamy 3 na 3.
Odważne stwierdzenie biorąc pod uwagę, że fragment w którym zostało zawarte nie zawiera żadnej treści poza rozciągłym przypierdoleniem do trzech wyrazów nie będących nawet w żaden sposób „pseudonaukowymi”. Powiedz, które pojęcie tak Cię onieśmieliło swoją naukowością? Chaos czy samoświadomość?
Za to jest to portal LGBT, co zobowiązywałoby do niegmatwania w tym temacie.
Najpierw musiałbyś umieć takowe wskazać.
Odpowiadając na kolejne fragmenty szczerze liczyłem, że gdzieś pod koniec mnie zaskoczysz jakąś treścią – na próżno.
Dziękuję w związku z tym za zainteresowanie, które pozwoliło mi w pełni przedstawić mój punkt widzenia na sprawę Pułaskiego, ale Twoje przypierdalactwo na rympał robi się już nudne, dlatego mam taką prośbę: następnym razem zaloguj się.
Albo załóż nowe konto, jak tam wolisz. Ale z czystej ludzkiej uczciwości zacznij rejestrować w jednym miejscu swoją aktywność, żeby każdy mógł sobie ewentualnie zajrzeć do czego ta się sprowadza. Bo jak na osobę, która tu bywa na tyle z doskoku, że nie uznała za potrzebne stworzyć sobie profil, zdajesz się mieć cholernie wyraziste opinie na mój temat – i tylko mój. Dlatego jeśli nic się nie zmieni, to pozwolę sobie Twoje przyszłe odpowiedzi traktować zgodnie z ich dotychczasową zawartością – jak zwykły trolling oparty na odbijaniu piłeczki. Miłego :)
Ale narzucanie mu etykietki kobiety, pomimo że
uważasz za:
"totalny sukces"
Buahahaha, "całożyciowego chaosu samoświadomościowego" :D Padłem. Widzę, że lubisz metodę a la francuski postmodernizm, czyli ubieranie prostych myśli w pseudonaukowy bełkot.
To, że nie miał współczesnego aparatu pojęciowego, absolutnie nie implikuje, że nie mógł ze swą tożsamością dojść do ładu nazywając ją inaczej albo w ogóle jej nie nazywając.
Ale nie powiem, żeby mnie ta prymitywna wiara w moc pojęć zaskoczyła. U zakochanych w sobie studenciaków jest ona elementem nieodzownym tak, jak bełkot i przekonanie, że przyswojenie 5 terminów z nauk ścisłych/przyrodniczych wygrywa każdą debatę. Tu mamy 3 na 3.
Pieseczku kochany, powiem ci jak jest.
Na podstawie odkrycia naukowców ktoś napisał wiadomość z gatunku "faits divers". Redakcja queer.pl napisała notkę lekko niuansującą sprawę. Może nie wyszło jej to na poziomie Scientific American, bo to nie portal naukowy. A Ty naumiałeś się paru faktów z neta i postanowiłeś postrzelać z armaty do wróbli. Bo oczywiście widać z błędów, które popełniasz, że nie jesteś ani psychologiem, ani socjologiem, ani z pewnością nie endokrynologiem. I wiesz tylko troszkę więcej niż autor notatki. Jak bym miał zgadywać to bym powiedział, że studiowałeś historię albo coś podobnego. Historykom zawsze się wydaje, że wiedza i poznanie są jak łączenie kropek lub klocków Lego, przez co łatwo swe ograniczenia intelektualne uznają jeszcze za dowód własnego geniuszu.
Dzięki za zarzucenie kontekstem, który umożliwił mi jeszcze dokładniejsze wyjaśnienie błędu zawartego w artykule. Warto mieć wiernych fanów, nawet jeśli troszkę psycho :3
Pan Pies pouczający o szkodliwości wywyższania się. Ironia level hard. I doggie style.
Tak, z pewnością utożsamienie interseksualnego mężczyzny z "babą" przyniesie zarąbiste korzyści osobom interseksualnym. Mylenie danego zjawiska z innym zjawiskiem zawsze przynosi korzyść temu pomylonemu z czym innym zjawisku. That's how it works.
Jedyna korzyść z tej sprawy jest taka, że kompromituje narodowców i doprowadza do kolizji ich obsesję propatriotyczną z obsesją antygenderową. I to jest zapewne twoja korzyść i może nawet moja też. Osoby interseksualne pozostają natomiast z jedną stroną, która ich nienawidzi i drugą, która gówno z ich sytuacji rozumie i traktuje tęże jako zabawną dykteryjkę. Czyli coś jak sytuacja gejów w roku 2005 tylko jeszcze 100 razy gorzej.
Tak więc zamiast raczyć nas swoją mundrością przemundrą strasznie, powiedz lepiej, które z bzdurnych stereotypów na temat gejów uznajesz za usprawiedliwione "dłuższą metą", zamiast mówić innym, które na swój temat powinni zaakceptować w imię wyższej sprawy. I do naukowego obalania, których mitów na swój temat przyczepiłbyś się jako do czepialstwa jak to robisz, gdy redakcja promuje wiedzę na temat interseksualności.
Zresztą o specyfice Pułaskiego było wiadomo od dawna, jedynie teraz zostało to potwierdzone. Zamiast się wywyższać proponowałbym się cieszyć, że relatywnie dużo osób, niezależnie od swojego rozbawienia i skojarzeń z „Seksmisją”, przyjęło mimo wszystko tę informację do wiadomości — co na dłuższą metę przyniesie więcej korzyści dla świadomości istnienia i sprawy osób interseksualnych niż pouczanie pt. „gówno wiecie, jest zupełnie inaczej”.