O co poszło?
"Wypowiedzi wykraczające poza program Koalicji Europejskiej mogą zniszczyć nasz wysiłek w walce z nienawiścią. Poleciłem wiceprezydentowi P. Rabiejowi zajęcie się wyłącznie zadaniami, które mu wyznaczyłem" - napisał na Twitterze prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, odnosząc się do rozmowy Pawła Rabieja, w której... nawiązał do adopcji przez pary jednopłciowe. O co dokładnie poszło?
"Chciałbym, by uznano, że nasz związek istnieje, że prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe. Chciałbym, by państwo przestało temu zaprzeczać. Jak dodał, uważa się za konserwatystę, więc jest zwolennikiem małżeństw" - powiedział w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Paweł Rabiej. Dopytywany przez Roberta Mazurka o adopcję, wiceprezydent Warszawy podkreślił, że jest sceptyczny, ale mówił: "W wielu krajach tak jest i nie spowodowało to trzęsienia ziemi, ale nie mogę abstrahować od sytuacji polskiej" - powiedział, dodając: "Najpierw przyzwyczajmy ludzi, że związki partnerskie nie są złe. Potem łatwiej będzie o kolejne kroki, o równość małżeńską z adopcją".
Ten fragment rozmowy szerokim echem odbił się dziś w mediach społecznościowych. Skomentowało go wielu polityków i dziennikarzy, w tym m.in. Tomasz Lis, który napisał na Twitterze: "Stawianie sprawy adopcji dzieci przez pary homoseksualne jest skrajnie nieodpowiedzialne. W każdym razie w wypadku ludzi, którzy mają związki z Koalicją Europejską lub są w jej okolicach".
Wypowiedź skomentował też Rafał Trzaskowski: "Wypowiedzi wykraczające poza program Koalicji Europejskiej mogą zniszczyć nasz wysiłek w walce z nienawiścią. Poleciłem wiceprezydentowi P. Rabiejowi zajęcie się wyłącznie zadaniami, które mu wyznaczyłem".
Sam Rabiej napisał później: "W zw. z rozmową z red. Mazurkiem, w której padły pytania o życie osobiste, oświadczam, że moja odpowiedź na nie ma charakter wyłącznie prywatny. Nie jest ani stanowiskiem ratusza, ani Nowoczesna, ani Koalicja. Podkreślałem - jestem w temacie adopcji bardzo, bardzo sceptyczny".
(md)
Dokładnie! Zachowanie Pani Lubnauer w niedzielnym TVN-ie było żenujące.
Totalna krytyka Rabieja w stylu niemal "kaczystowskim".
No dobrze ale co to ma wspólnego z Rabiejem?
On tak nie powiedział. Zapytano go o JEGO OSOBISTE zdanie. OSOBISTE!
Poza tym od razu zaznaczył, że nie widzi szans na adopcję dla par jednopłciowych w najbliższej przyszłości a być może nawet za swojego życia.
PiS to oczywiście wszystko pominął.
Ale masz świadomość, że PiS wykorzysta przeciwko nam KAŻDĄ wypowiedź na temat związków i adopcji, która będzie inna niż stanowcze "nie!"?
Czyli pytany o adopcję Rabiej powinien odmówić odpowiedzi bo cokolwiek by nie powiedział PiS to wykorzysta. Pomijam, że milczenie też byłoby dla PiS-u dowodem, że "mają coś do ukrycia".
Ale ja tutaj nie pisałem o Rabieju tylko odp. koledze który twierdził że nikt tak nie stawia sprawy.
A co do samego Rabieja to OK, literalnie tego nie powiedział ale mówienie że w przyszłości będziemy się nad tym zastanawiać nie jest dobrym argumentem za związkami na ten moment. Dziś największym sukcesem dla nas jest to że ponad 50% społeczeństwa jest za wprowadzeniem związków partnerskich i powinniśmy pracować nad tym żeby to poparcie rosło a nie malało. Poruszanie tematu adopcji (nawet dosyć teoretycznie) który nie jest społecznie akceptowalny i to dosyć powszechnie w dodatku łączenie tego tematu ze sprawą związków partnerskich nie sprawia że poparcie dla związków będzie rosnąć.
To jest polityka a nie zajęcia z filologii polskiej, tutaj nie chodzi o to co zostało literalnie powiedziane ale o to jak to może zostać politycznie wykorzystane.
Zgadzam się.
Dodatkowo mylący jest tytuł tej informacji. To nie "afera o adopcję" (bo nie ma w tym nawet minimum dyskusji merytorycznej), ale afera polityczna (wywołana całkowicie nieprzemyślanym postępowaniem PR).
Dodatkowo odcinanie się od PR jego szefa, czy Schetyny, stwarza wrażenie, że jednak coś jest na rzeczy merytorycznie, że jednak "wara" pana JK ma jakiś sens.
Wspaniale zostaliśmy wszyscy wmanewrowani przez JK. Być może znalazłby inny powód, ale po co podrzucać mu tak oczywiste..?
Przecież nikt tego w ten sposób nie stawia!
Ale wystarczy poczytać komentarze pod artykułami tutaj na queer.pl żeby zauważyć że jest pewna grupa osób dla której związki partnerskie to nic i oczekują odrazu małżeństw łącznie z adopcją. I póki to są wypowiedzi poszczególnych członków społeczności to ok bo poglądy jak w każdej społeczności są różne o tyle jeśli zaczną to głosić osoby bardziej rozpoznawalne albo wręcz politycy to mogą całej sprawie zaszkodzić. Ponieważ mogą zrazić do naszych postulatów sporą część społeczeństwa która jest nam dzisiaj przychylna a dla której dziś adopcją jest nie do przyjęcia. A bez społecznego poparcia o związkach też będziemy mogli pomarzyć.
Przecież nikt tego w ten sposób nie stawia!
*mir*:
I dokładnie to powiedział Rabiej w tym wywiadzie.
OK, tylko chodzi o to że Rabiej jest politykiem i musi brać polityczną odpowiedzialność za swoje słowa i formułować je tak żeby nie zostały przez przeciwników wykorzystane przeciw jego postulatom.
A w tym przypadku jest to niezwykle łatwe bo wystarczy że PiS zacznie ludziom wmawiać (w czym jak wiemy PiS jest bardzo dobry) że karta LGBT+ a za chwilę związki partnerskie są tylko przyczynkiem do tego o co gejom chodzi naprawdę czyli do adopcji dzieci. A tego w zdecydowanej mierze Polacy nie chcą. Dalej oczywiście "precz od naszych dzieci " itd.
I przez taką kampanie pisu możemy stracić społeczne poparcie dla związków które od niedawna mamy. I tutaj powstaje pytanie - czy tego chcemy?