Brytyjski aktor oraz aktywista LGBT, Sir Ian McKellen, przeprosił za swoją niedawną wypowiedź, w której starał się wytłumaczyć przyczyny nadużyć seksualnych, jakich miał dopuścić się Kevin Spacey oraz Bryan Singer, dodatkowo żartując w stronę widowni: "czekam aż mnie ktoś o coś oskarży".
Wszystko wydarzyło się w ostatni weekend podczas emitowanego na żywo wywiadu z serii "QueerAF". Gwiazdor znany m.in. ze swojej roli w filmach z serii "Władca Pierścieni", w odpowiedzi na pytanie o tym, co sądzi o zarzutach napaści seksualnych, których mieli dopuścić się Spacey i Singer, zasugerował, że przyczyną mogło być to, że obydwaj byli wtedy "w szafie", przez co nie mogli otwarcie wyrażać swojej seksualności w świecie przemysłu filmowego.
McKellen zażartował w stronę widowni: "Szczerze, czekam aż ktoś mnie o coś oskarży i będę się zastanawiał czy to oni kłamią, czy ja zapomniałem". Dalej mówił: "Większość ludzi, o których wspomniałeś, ludzi, z którymi pracowałem - pozostawała wtedy "w szafie". Stąd wszystkie ich problemy jako ludzi i w ich relacjach z innymi ludźmi. Jeśli mogliby żyć otwarcie z sobą i swoimi pragnieniami nie zaczęliby wykorzystywać ludzi w taki sposób o jaki zostali oskarżeni".
Wypowiedź aktora spotkała się z ostrą reakcją. Jego teorię nazwano "ignorancką" i "niebezpieczną". W odpowiedzi, McKellen następnego dnia wydał oświadczenie, w którym przeprosił za swoje słowa. Mówi w nim: "Zasugerowałem, że jeśli niewyoutowani ludzie ujawniliby się, to nie dopuściliby się molestowania. To jest oczywiście błędne. Moją intencją było zachęcenie społeczności LGBT do bycia otwartymi i dumnymi ze swojej seksualności. Mój punkt widzenia został wyrażony w niezdarny sposób. Nigdy nie trywializowałbym ani nie tolerował żadnego rodzaju nadużycia. Głęboko żałuję moich niedbałych uwag i przepraszam za wszelkie cierpienia, które spowodowałem".
Dalej aktor pisał o tym, że jeśli nadużyć dopuszczają się osoby posiadające władzę, "reakcja powinna być jasna", dodając na koniec: "Każdy powinien mieć szansę na udowodnienie swojej niewinności, a jeśli zarzuty zostaną udowodnione - osobie takiej powinno odebrać się dostęp do władzy".
O zarzutach wobec Kevina Spaceya i Bryana Singera zrobiło się głośno niecałe dwa lata temu, kiedy na wierzch zaczęło wychodzić wiele spraw, w których inni mężczyźni oskarżali ich o nadużycia. Wielu z nich utrzymywało, że do zajść dochodziło kiedy ci byli jeszcze nieletni. Głośno było o słowach Anthony'ego Rappa, który w 2017 roku powiedział, że Spacey próbował zmusić go do podjęcia czynności seksualnych, kiedy ten miał czternaście lat.
(pk)
Poniedziałek, 19.12.2022 „To było absurdalne”: Lee Pace komentuje przymusowy coming out Kita Connora
Czwartek, 18.02.2021 Gwiazda serialu "Bridgertonowie": Coming outu najbardziej odradzali mi geje
Wtorek, 31.07.2018 Co według Pameli Anderson jest powodem aseksualności?
Wtorek, 09.02.2016 "Pozytywne uprzedzenia" szkodzą gejom?
Poniedziałek, 24.11.2014 "Nie możesz być gejem, nie znasz się na modzie!"
W niektórych przypadkach może się to sprawdzać, ale chyba największy wpływ ma posiadanie władzy, autorytetu, pieniędzy. Sprawiają, że ludzie czują się chyba wyjęci spod prawa i mogą robić to, na co mają ochotę. Zastanawiam się, czy egoizm sprawcy przysłania mu fakt, że kogoś wykorzystuje.
Dziwię się ludziom, że deklaracja LGBT+ podpisana przez Pana Trzaskowskiego jest tak masowo negowana, skoro jest właśnie wyjściem PRO społecznym, uświadamiającym dzieci i młodzież, czym jest: nienawiść, molestowanie, wykorzystywanie, niechciana ciąża, aby mogli się sami obronić.
W kodeksie drogowym jest zasada, wręcz nakaz ograniczonego zaufania w stosunku do innych kierowców na drodze. Podobnie powinno być w życiu codziennym, w relacjach z innymi. Jak nie bierze się "cukierków" od nieznajomych, tak nie powinno się wchodzić dorosłemu do łóżka. Czasem tzw. "okazja czyni złodzieja". Więc czemu nie może istnieć okazja czyniąca z kogoś pedofila? Znając zasady, dzieci będą bezpieczniejsze. Czasem osobom dorosłym przydałoby się takie szkolenie.