Rose McGowan, 45-letnia aktorka znana m.in. z serialu "Czarodziejki", wyznała w rozmowie z PinkNews, że w przeszłości spotykała się z kobietami. Przeprosiła też za swoje słowa sprzed dwóch lat, kiedy to powiedziała, że transpłciowe kobiety nie wiedzą jak to jest "żyć na tym świecie jako kobieta", a także za agresywne zachowanie wobec transpłciowej kobiety podczas promocji swojej książki w 2018 roku: "Nie posłużyłam się wtedy odpowiednim językiem".
Aktorka znana z serialu "Czarodziejki" i filmu "Grindhouse",
Rose McGowan, wyznała w rozmowie z PinkNews, że
w przeszłości spotykała się z kobietami. Obecnie McGowan jest w związku z niebinarnym modelem Rainem Dovem.
Powiedziała: "
Moja historia jest taka, że spotykałam się wcześniej z kobietami - to nie były związki, zawsze były to bardziej przelotne randki".
Dodała: "
Z kolei zwykle miałam tendencję do bardzo długich związków z mężczyznami".
Następnie McGowan odwołała się do sytuacji sprzed roku, kiedy to podczas wydarzenia promującego jej książkę "Brave" w jednej z amerykańskich księgarni
została zapytana o jej stosunek do transpłciowości w kontekście jej aktywizmu na rzecz praw kobiet.
Aktorka zareagowała wtedy agresywnie, atakując werbalnie transpłciową kobietę, która zadała pytanie. Chodziło wtedy o słowa McGowan z lipca 2017 roku, kiedy w podkaście RuPaula powiedziała, że
transpłciowe kobiety nie rozumieją doświadczenia cispłciowych kobiet i nie wiedzą co to znaczy "żyć na tym świecie jako kobieta".
W rozmowie z PinkNews McGowan przeprosiła za swoje zachowanie: "
Chciałabym powiedzieć: przepraszam. Nie posłużyłam się wtedy odpowiednim językiem. Jestem, jak wiecie, starszą kobietą w Hollywood. To niekoniecznie jest miejsce rozumiejące język".
Aktorka przyznała, że
po incydencie w księgarni spotkała się z organizacją Stonewall, by lepiej zrozumieć transpłciową społeczność: "To po prostu był proces uczenia się i ewolucji. Chcę powiedzieć, że ludzie boją się transpłciowości, [ale]
wszystkie jesteśmy kobietami, po prostu jesteśmy innymi typami kobiet i innymi typami mężczyzn. To jest ogromne spektrum. I uważam, że to naprawdę coś pięknego".
(ab)
Dlatego polubiłam.
Każdy z nas ma coś za uszami.
Szczególnie że na jaw jeszcze wyszło, że Andi rasistowsko komentowała wygląd czarnych dziewczynek, wyzywała lesbijki w homofobiczny sposób, bo nie były zainteresowane jej penisem oraz... nakłaniała transpłciowego chłopaka do samobójstwa, mówiąc mu, że "próbuje być mężczyzną, bo był brzydką dziewczyną" i że "powinien się zabić, bo wszyscy, nawet jego przyjaciele, sądzą, że tak będzie lepiej".
Moim zdaniem celem Andi nie było "dobro osób transpłciowych" (bo widać jak traktuje transpłciowych mężczyzn), tylko próba zdyskredytowania Rose McGowan, by MeToo również jej nie dobrało się do tyłka. Bo czy podpisywanie autobiografii, w której kobieta mówi o wychowywaniu się w kulcie i doświadczaniu przemocy seksualnej, to miejsce na jakiekolwiek polityczne manifestacje?