Uwaga Mariuszu Błaszczaku! Mamy dla Ciebie złą wiadomość: nie tylko ponad połowa Polaków uważa, że powinieneś stracić stanowisko za nazwanie nas "sodomitami", ale dla 62 proc. orientacja seksualna polityka nie ma znaczenia. O to zapytał portal WP.PL naszych rodaków - w kontekście coraz bardziej rozgrzewających scenę polityczną plotek na temat potencjalnych planów politycznych Roberta Biedronia.
W zeszłym tygodniu zawrzało: "Gazeta Wyborcza" podała informację, że być może Robert Biedroń nie będzie startował na prezydenta Słupska, bo ma inne polityczne plany.
Sam zainteresowany nie potwierdza, nie zaprzecza, powtarza, że kocha Słupsk, ale kocha też Polskę.To wystarczyło, by w mediach zaroiło się od politycznych analiz, czy "potencjalna" partia Roberta Biedronia ma szansę na naszej scenie politycznej. Zawrzało też w kręgach opozycji, która zaatakowała prezydenta Słupska, oskarżając go o... atakowanie opozycji.
Tymczasem WP.PL sprawdziło, czy w 2018 roku orientacja seksualna Roberta Biedronia ma znaczenie - w kontekście potencjalnego budowania nowego ruchu politycznego.Jak wyniki?
Dla 62 proc. to nie ma znaczenia. 11 proc. uważa, że to może wręcz pomóc, a 27 proc. uważa, że to tylko Biedroniowi zaszkodzi. WP.PL podaje też, że pomysł stworzenia nowej siły politycznej przez Biedronia negatywnie ocenia 38 proc. wyborców PiS-u. Co ciekawe - pomysł ten podoba się aż 55 proc. wyborców PO! Z doniesień serwisu dowiadujemy się też, że
na partię Biedronia zagłosowałoby 21 proc. ankietowanych, 42 proc. jest przeciwko, a 37 proc. wciąż nie ma zdania.
Owszem, może się wydawać, że w 2018 roku to 62 proc. to wciąż za mało, bo czy tak naprawdę czyjaś orientacja lub tożsamość płciowa ma znaczenie w kontekście robienia polityki? Dla mnie to jednak jeszcze jeden ważny sygnał: pamiętajmy z jakimi hasłami Robert Biedroń jest w polityce: równości, szacunku, różnorodności. Nie wydaje mi się, by Polki i Polacy byli aż tak odporni na to, co i jak prezydent Słupska mówi. I to dobry znak na nadchodzący wyborczy rok: mamy już dość nakręcania nienawiści i niechęci wobec siebie nawzajem. Nie pozostaje nic innego, jak podziękować PiS-owi.
A czy Wy oddalibyście głos na potencjalną partię Roberta Biedronia? Sonda
Czy oddałbyś/-ałabyś głos na partię polityczną Roberta Biedronia? Sonda zakończona
- Tak
-
87,61 %
- Nie
-
3,68 %
- Nie wiem
-
8,71 %
Dobra, koniec tego. Przekroczyłeś granicę, po której mówię do widzenia.
Non-stop próbujesz mi dowodzić, że czegoś nie wiem, jednocześnie kompromitując się i podając nieprawdziwe informacje. Po prostu poziom płaskoziemcy... Jestem cierpliwy, staram się być grzeczny, ale nie bez granic.
Nie będę rozmawiał z kimś, kto rozmawiać nie potrafi.
Napisałeś, że tym się mierzy potencjał... Litości.......
Nie wiem, zapytaj. Nie ma to znaczenia. Jeśli mają ją gdzieś i nie śledzą wydarzeń politycznych, to mała szansa, że usłyszą o hipotetycznej partii Biedronia (jeśli powstanie).
Wcale nie uważam, że te ich zdania i wartości są tak bardzo różne. Zaznaczam, że mówię tu o SLD, Biedroniu i Partii Razem, no bo PO to faktycznie inna bajka! I tu i tam jest liberalizm światopoglądowy. I tu i tam jest wolny rynek zmiksowany jednak z państwem opiekuńczym.
Nie trzeba mieć do tego swojej partii, wystarczy być w jakiejś ;P Takiej, która się liczy. Chodzi o to, że jeden i sam Biedroń nie wystarczy, musi być w partii, która się dostanie do sejmu. Partia złożona z Biedronia i nikomu bliżej nieznanych ludzi to gorszy pomysł od partii, gdzie jest Biedroń i kilku innych, przynajmniej równie doświadczonych i znanych polityków.
Ale póki co szans na rządy nie mają. Zresztą nie podejrzewam, żeby mnie cieszyły...
PiS rządzi wcale nie dlatego, że Prezes ma zawsze rację. To jest kwestia wspólnych interesów - oni wszyscy politycznie nic nie znaczą bez jednego PiSu. Wprawdzie nie dostaną wszystkiego, ale dostaną chociaż coś. Alternatywą dla nich są rządy PO i to że nie dostaną nic (a może nawet i wyroki :P ).
To działa właśnie dlatego, że Gowin się nie obraził na Kaczyńskiego, że jest za bardzo pro-socjalny, dlatego że np. Szydło nie wyprowadziła swoich ludzi, bo kazali im oddawać te nagrody, co się podobno należały, dlatego że Ziobro nie strzelił focha za stary konflikt z Kaczyńskim, dlatego że Macierewicz przełknął jakoś to, że nigdy nie "dojdziemy do prawdy"...
Za to na lewicy każdy ma w kółko pretensje do wszystkich - Biedroń, że trzeba robić nową partię, bo inne są "be", Partia Razem, że SLD to post-komuna. Ostatnio tylko SLD - zdaje się - poszło po rozum do głowy i - przynajmniej deklarują - że chcą iść z wszystkimi i składają nawet konkretne oferty.
Nie. Bo nie mam zamiaru odbiegać od tematu i bawić się w odpieranie zarzutów o brak kompetencji. Nie mamy ich tak samo Ty i ja, do czego się zresztą przyznałeś :P
Dla Ciebie nie oczyścił, dla PiSowców chyba jednak tak, skoro wygrali wiele lat po spektakularnej klapie jaką była śmieszna koalicja PiS-LPR-Samoobrona.
Tak na pewno Libertarianie, Zieloni i Konstytucjonaliści zostali wcieleni xD Nie. W USA jest wiele partii, ale tylko dwie się liczą. Dawno, dawno temu były inne partie. Już nie istnieją.
Od niedawna czyli jakoś od początków ubiegłego wieku (Partia Pracy) xD A Liberalni Demokraci to, jakbyś nie wiedział, kontynuacja starej Partii Liberalnej z XIX wieku.
Po pierwsze, Partia Razem ma całkiem podobny program do SLD. Tylko że oni ich uważają za niewiarygodnych.
Po drugie, Długo czyli aż 3 lata xD Ja nie wiem w jakim alternatywnym czasie Ty żyjesz xD Raz Niedawno to dla Ciebie ok. 100 lat, a innym razem 3 lata to długo xD
Zaraz. Mówisz, że potencjału nie mierzy się liczbami, a potem sam piszesz o odsetku nie utożsamiających się z żadną partią? To nie jest niby liczba!?
A w ogóle to skąd założenie, że ci ludzie na kogoś czekają? Może mają całą politykę gdzieś?
IMHO właśnie niekoniecznie straci.
Tak, bo akurat by pozostał w sejmie, gdyby nie został prezydentem Słupska...
A więc czekają nas długie lata z PiSem.
No właśnie. Więc sam przyznajesz rację, że się da ;] Jeśli się tylko chce. Cały problem polega na tym, że obecna opozycja nie chce. Wolą zakładać coraz to nowsze partie.
Bo w tej sprawie nikt nie chciał iść na kompromis.
Mnie też nie ;P
NVM
PiS przez wiele lat był skompromitowany w oczach swoich wyborców. Aż pewnego dnia przyszedł termin wyborów...
Da się oczyścić swoje imię. Tylko to trwa. Tak piszę w kontekście moich gdybań o Biedroniu na czele SLD.
A jest tam jakiś zakaz dla innych partii? Prześledź może trochę historię tych państw, bo te stabilne systemy wykształciły się w toku dziejów. W przeszłości bywało z tą stałością różnie.
A poza tym w WB są 3, a nie 2 wiodące partie :P
Może po prostu przyszłością Polski też jest systemu 3-partyjny? Np. PiS, PO i PSL.
Nie mówiłem o PO, raczej o SLD, ew. Partii Razem. W sumie Partia Razem to też nowa partia, ale od ewentualnej partii Biedronia odróżnia ją to, że ma ludzi i kasę.
Ale to jedyne liczby, które póki co mamy, więc można już trochę pogdybać :P . I te liczby są jedyną możliwością, żeby zmierzyć potencjał.
No to zależy, kto tam będzie... Jakoś na razie, przy tych wszystkich medialnych spekulacjach o partii Biedronia, słyszałem tylko jeden, jedyny głos bardzo "za" i proponujący współpracę. To był głos Czarzastego.
Biedronia też nie ma, a już był.
Tak, to jest gdybanie. I wiem, że mało realne. Dlatego IMHO PiS będzie rządził jeszcze bardzo długo...
Bardzo ciekawa teoria... To jak Twoim zdanie funkcjonowała PO przez pewien czas swoich rządów z Palikotem i Gowinem? Jednolitość stanowiska można właśnie osiągnąć za pomocą kompromisów. Dopiero, kiedy ktoś go podważa, to partia się rozpada.
Dziękuję, kapitanie Oczywistość. Nie, nie jestem politologiem i nie jestem przemądrzały, więc mam świadomość, że to co sobie myślę o polityce, to wcale nie musi być prawa. A te przytyki osobiste to sobie daruj.
Co do meritum: wygląda na to, że jeszcze sobie trochę poczekają, bo takich "mesjaszy" polskiej polityki to już kilku po drodze było (Palikot, Kukiz, Petru). I? No właśnie. Bardzo łatwo było stworzyć coś nowego, kiedy polska scena polityczna kształtowała się po 89. Teraz - już nie tak bardzo. Spójrz na WB, albo USA. Często tam powstają nowe partie, które coś znaczą? Dlatego mam realistyczne podejście i uważam, że szansa na zaistnienie czegoś nowego w polskiej polityce jest aktualnie mała.