Litewski żołnierz gej dzieli się swoją historią
"Zgodziłem się opowiedzieć moją historię, albowiem z doświadczenia wiem, że im więcej osób wie o sprawach LGBT+, tym bardziej będą otwarci. Poprzez mówienie o tym, że jestem gejem - zmieniłem już opinie przynajmniej 10 osób" - opowiada Rolandas Skabickas, który jest gejem i... żołnierzem. Historia Rolandasa jest jedną z 10 i częścią akcji, mającej na celu promowanie otwartego i tolerancyjnego społeczeństwa na Litwie.
Książka "Friendly Stories" to część litewskiego projektu
Friendly City - mapy przyjaznych i otwartych, także dla LGBT miejsc w kraju. Znajdziemy w niej wywiady z 10 osobami, które dzielą się swoimi historiami.
Jedną z osób jest Rolandas Skabickas, żołnierz, pracujący w Litewskich Siłach Zbrojnych. "Gdy byłem dzieckiem marzyłem o tym, by zostać żołnierzem. Później stałem się słabym, mizernym nastolatkiem i nie sądziłem, że kiedyś nim zostanę. Zacząłem się bać wojska, bałem się poboru. Gdy zacząłem służyć zrozumiałem, że wiele moich obaw nie miały sensu" - opowiada.
Wojsko dało Rolandasowi fizyczną siłę, przyznaje, że dzięki temu zaczął bardziej ufać samemu sobie. Dlaczego postanowił się ujawnić? "Zgodziłem się opowiedzieć moją historię, albowiem z doświadczenia wiem, że im więcej osób wie o sprawach LGBT+, tym bardziej będą otwarci. Poprzez mówienie o tym, że jestem gejem - zmieniłem już opinie przynajmniej 10 osób" - tłumaczy. Cztery lata temu Rolandas się rozwiódł, ma dzieci, które są dla niego bardzo ważne. Ale opowiada, że podczas rozwodu jeden z jego kolegów zapytał - dlaczego tak piękna rodzina się rozpadła. "Jak długo możesz żyć z gejem?" - odpowiedział, na co usłyszał, że jeżeli faktycznie jest gejem to powinien wylecieć przez okno. "Nie wyleciałem, co więcej - między nami jest dobrze. Musieliśmy zmierzyć się z tym, że jestem gejem, ale udało się" - mówi.
"Wiele osób uważa, że nie znają żadnych osób LGBT+, że to jakaś tęczowa bajka i propaganda, którą widzą w telewizji. Jest wiele stereotypów i z ich powodu - wiele osób nie wierzy w to, że jestem gejem, bo... nie wyglądam" - mówi żołnierz, dodając: "Ale orientacja seksualna nie ma nic wspólnego z tym, jak wyglądasz. Są geje policjanci, żołnierze, prości robotnicy, mężczyźni, którzy więcej przeklinają niż mówią".
Jak na coming out Rolandasa zareagowali koledzy i koleżanki z pracy? Nie było żadnych uwag, żartów, złośliwości. Wszystko było po staremu.
Mężczyzna podkreśla, że chciałby, żeby pary jednopłciowe miały dostęp do małżeństw, mogły zakładać rodziny, adoptować dzieci. Przyznaje, że jego własne są dla niego bardzo ważne i jest z nich bardzo dumny.
Uważa się za patriotę, jest dumny z kraju i z Unii Europejskiej, chociaż nie zawsze zgadza się z politykami. "Niezależnie od tego, kto jest w rządzie - będę bronił mojego kraju. Kimkolwiek jesteś - wegetarianinem, czy zjadaczem mięsa, gejem lub homofobem - będę bronił każdego, nieważne co o mnie myśli" - reasumuje.
Więcej o projekcie Friendly City.
(md)