Rozmawiamy z rzecznikiem prasowym Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
Jestem po 30., odbywałem zasadniczą służbę wojskową, poukładałem sobie życie, żyję jawnie z moim partnerem - co jeżeli dostanę teraz powołanie? Nie zamierzam udawać, że mam dziewczynę. A może powinienem? Czy homofobia w polskim wojsku ma się dobrze? - w ostatnich tygodniach dostaliśmy od Was kilka wiadomości o takiej lub bardzo podobnej treści. “W Wojsku Polskim nie ma miejsca na dyskryminację i nikt nie powinien czuć się wykluczony” - podkreśla w rozmowie z nami płk Tomasz Szulejko, rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, ale zaznacza: “żołnierze to tacy sami ludzie jak wszyscy inni”.
Media od kilku tygodni donoszą o akcji mobilizacyjno-ćwiczeniowej rezerwistów, którą ogłosiło Ministerstwo Obrony Narodowej. MON uspokaja, że akcja planowana była już od jakiegoś czasu i chodzi o sprawdzenie systemu i rezerw mobilizacyjnych, o których istnieniu z powodu zawodowej armii trochę zapomnieliśmy. Do 2017 roku poddanych ćwiczeniom ma być 37 tys. rezerwistów. Media podgrzewają jednak atmosferę, łącząc ćwiczenia z sytuacją na wschodzie Europy.
“Mobilizacyjna gorączka” udzieliła się i naszym czytelnikom: w ostatnich tygodniach dostaliśmy kilka wiadomości, które z jednej strony są pełne obaw, z drugiej nie zawsze miłych wspomnień z czasów odbywania zasadniczej służby wojskowej. Płk Szulejko uspokaja: to nie to samo wojsko co kilka lat temu, ale równocześnie przypomina, że “bezpieczeństwo jest procesem”.
Za mundurem panowie sznurem?
Rzecznik podkreśla w rozmowie z nami, że “Wojsko Polskie to przede wszystkim ludzie, tacy sami obywatele jak całe społeczeństwo” w związku z tym także i tu może zdarzać się etykietowanie i przypisywanie różnych stereotypowych zachowań. Zdaniem płk. Szulejko źródłem tych stereotypów mogą być nadal echa przymusowego, obowiązkowego poboru, gdy do wojska trafiali ludzie o zróżnicowanym poziomie wykształcenia, odmiennej mentalności i z różnych środowisk: “Dziś Wojsko Polskie to 100 tysięcy zawodowych żołnierzy, ochotników o wysokiej motywacji do służby wojskowej. To entuzjaści, ludzie gotowi do podejmowania wyzwań i poświęceń”. Dowodem zmian zachodzących w wojsku jest między innymi rosnąca pozycja kobiet, których obecnie w armii służy około 5 proc.: “Warto pamiętać, że Wojsko Polskie jest koedukacyjne, a szklany sufit wobec kobiet nie istnieje - są tak samo wynagradzane za swoją pracę jak mężczyźni” - podkreśla w rozmowie z nami płk Szulejko. Rzecznik prasowy zaznacza też, że duży wpływ na relacje interpersonalne, ale przede wszystkim rolę edukacyjną miało przystąpienie Polski do NATO.
Zdaniem rzecznika w siłach zbrojnych “nie ma miejsca na dyskryminację i nikt nie powinien czuć się wykluczony”. “Żołnierz dla żołnierza to brat, siostra, ale przede wszystkim towarzysz broni. Wojsko nie toleruje zachowań, które nie licują z mundurem, oparte jest na silnym, ideowym kręgosłupie oraz wartościach takich jak patriotyzm, umiłowanie do ojczyzny, służba i misja”. Dodaje, że w Wojsku Polskim nikt nie pyta o wyznanie, orientacje polityczne czy seksualne, chociaż podkreśla, że “relacje na poziomie międzyludzkim zależą od kultury osobistej, świadomości i dojrzałości w wymiarze indywidualnym”.
Co zatem może zrobić żołnierz, rezerwista, którego dotknęła w wojsku dyskryminacja? “To, co każdy obywatel w demokratycznym państwie prawa” - podkreśla płk Szulejko. Przede wszystkim zwrócić się do swojego dowódcy, przełożonego, który powinien zaregować, działa biuro skarg i wniosków, żandarmeria wojskowa, prokuratura, można też zwrócić się o pomoc do psychologów, czy kapelana wojskowego jeżeli ktoś ma potrzebę rozmowy i z taką osobą. W Wojsku Polskim działa też Koordynator ds. Równego Traktowania.
Czy faktycznie jest aż tak… różowo? W Internecie znajdziemy na forach wiele dyskusji, dotyczących gejów w polskiej armii: są tacy, którzy zapewniają, że jest “ok”, ale nie brakuje i historii, w których zawodowi żołnierze-geje jasno podkreślają, że w Polsce dobrze się sprawdza stara amerykańska zasada “don’t ask, don’t tell”, czyli nie pytają to nie mów i nie będzie problemów. W Polsce nikt jednak pracy w wojsku z powodu homoseksualności nie stracił: płk Szulejko podkreśla w rozmowie z nami, że w ostatnich latach swojej służby nie słyszał o ani jednym przypadku, by kogoś dyskryminowano ze względu na orientację seksualną. ”Kierujemy się kodeksem honorowym oraz regulaminem, które wskazują normy moralne i etyczne obowiązujące żołnierzy. Chodzi raczej o zdrowy rozsądek, zachowanie licujące z honorem i godnością człowieka. Mundur zobowiązuje do prezentowania w służbie wojskowej dojrzałych postaw. Zasady współżycia społecznego i kultura osobista powinny być wyznacznikiem zachowania oraz wypowiadanych słów” - twierdzi oficer. Przyznaje, że temat jest też mniej widoczny, bo i ludzie LGB w wojsku nie uzewnętrzniają się. ”Nie zamierzam spekulować, czy wynika to z niechęci do mówienia o sobie, czy obaw przed społecznym lub kulturowym ostracyzmem” – dodaje pułkownik.
Przypomnijmy, że w 2010 roku “Newsweek” opublikował wyniki sondażu internetowego, z którego wynikało, że 38 proc. Polaków nie miało nic przeciwko gejom i lesbijkom w polskiej armii, ale 43 proc. stwierdziło, że powinien być zakaz służby dla LGB. Czy wobec sytuacji na wschodzie Europy, jak i wyników ostatnich sondaży, z których jasno wynika, że w przypadku militarnej agresji na Polskę 37 proc. naszych rodaków walczyłoby, ale nie zbrojnie, a 19 proc. wyjechałoby z kraju - zdanie wobec ludzi LGB w mundurach byłoby inne?
Pretekstem sondażu “Newsweeka” było zniesienie w USA dyskryminującej gejów i lesbijki zasady “don’t ask, don’t tell”, przez którą pracę w amerykańskim wojsku straciło ponad 13 tys. osób. “Wszystkim Amerykanom, homo- i heteroseksualnym, którzy chcą po prostu bronić tego kraju w mundurze, mówię: wasz kraj was potrzebuje i będziemy zaszczyceni mogąc powitać was w szeregach najznakomitszych sił zbrojnych, jakie widział świat" - mówił prezydent Barack Obama, podczas podpisywania poprawki ws. DADT.
(md)
nie każdy gey jest zniewiescuały. W armi kazdy musi pzrejsc testy sprawnościowe nie wazne czy jest geyem bi czy lubi tez kobiety
Bezpłciowi może tak, ale w sensie kulturowym, a nie biologicznym.
Dlaczego jednym z głównych haseł feministek NIE jest "Obowiązkowa służba wojskowa dla kobiet"? A dlaczego miało by być?
Próbuję sobie przypomnieć, ale nie kojarzę jakiegoś ruchu społecznego, który by zabiegał o nałożenie na siebie większych obciążeń.
Są ekolodzy, którzy godzą się na mniejszy wzrost gospodarczy, aby ochronić przyrodę, ale te koszty ponoszą całe społeczeństwa, a nie tylko ekolodzy.
Mamy przypadek podniesienia wieku emerytalnego, ale on został podniesiony dla wszystkich. Są lewicowcy, którzy są za wyższymi podatkami, ale nie dla siebie, tylko albo dla wszystkich, albo dla najbogatszych.
Oczekiwanie od feministek, aby głośno postulowały za zwiększeniem obowiązków dla kobiet jest trochę dziwne. Bo niby kto postuluje aby zwiększyć obowiązki jego kategorii społecznej?
Jestem pewna,że osoba,która miałaby wstąpić do służby wojskowej i przyznałaby się do swojej orientacji,automatycznie zostałaby spisana na boczny tor,pozbawiona byłaby wszelkich praw. To z pewnością działoby się przede wszystkim wśród mężczyzn- gejów. Przecież Oni są traktowani najbardziej stereotypowo jako słabeusze ,wcielający się w rolę kobiety.
Przecież w wojsku nie ma miejsca na 'pedaliadę'
Państwo Islamskie wyskoczyło nagle z króliczej nory czy może jest dzieckiem poprzednich działań wojennych "poza granicami ojczyzny"?
Odpowiem w imieniu uczestniczek manif: yyy... Ty chuju.
http://static.fjcdn.com/pictures/Women+logic_8b7d15_(...)5856.jpg
Dybuk:
J.w.