Kampania Przeciw Homofobii oraz
Trans-Fuzja poprosiły Ministra Obrony Narodowej,
Bogdana Klicha, o zajęcie stanowiska w sprawie dyskryminujących osoby transseksualne oraz interseksualne przepisów Rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej z dnia 25 czerwca 2004. Przepisy dotyczą orzekania o zdolności do czynnej służby wojskowej oraz trybu postępowania wojskowych komisji lekarskich w tych sprawach.
Z załącznika Nr 2 do Rozporządzenia dowiadujemy się, że "Transseksualizm i obojnactwo" to "choroba i ułomność", które kwalifikują od razu do kategorii E, oznaczającej trwałą i całkowitą niezdolność do czynnej służby wojskowej zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie mobilizacji oraz w czasie wojny.
"Osoby transseksualne (gdyż tylko takie przepisy wojskowe realnie rozpoznają) są automatycznie dyskryminowane na podstawie przydziału do wojska. Obojętnie, czy są to transkobiety, czy transmężczyźni. Oznacza to, że jeśli na przesłuchanie przez komisję wojskową zjawi się niczym niewyróżniający się mężczyzna, którego stany zdrowotny i fizyczny są idealne, który przedstawi zaświadczenie o byciu transseksualistą (w tym wypadku oznacza to, że zmienił oznaczenie płci w dokumentach z kobiety na mężczyznę) otrzyma kategorię E, całkowicie uniemożliwiającą jakikolwiek udział w działaniach wojskowych" - powiedział nam wiceprezes Trans-Fuzji,
Wiktor Dynarski.
Dynarski podkreśla, że temat dyskryminacji osób transseksualnych w komisjach wojskowych jest szeroko obecny w dyskusjach środowiskowych oraz często Trans-Fuzji zgłaszany:
"Jedno ze zgłoszeń było niezwykle interesujące - podczas przesłuchania komisji transmężczyzna zapytany został o blizny na klatce piersiowej, które lekarz uznał za wynik operacji usunięcia ginekomastii. Tego typu operacje w późniejszej perspektywie nie mają znacznego wpływu na możliwości fizyczne, co w praktyce oznacza, że gdyby wspomniany badany nie przedstawił dokumentów potwierdzających transseksualizm (jak sam przyznał, nie chciał zatajać informacji o sobie), prawdopodobnie otrzymałby kategorię wyższą od kategorii E, która pozwoliłaby mu (przynajmniej w jakiejś części) uczestniczyć w działaniach militarnych".
Czy Trans-Fuzja już wcześniej interweniowała w MON co do dyskryminujących zapisów i praktyk?
"Nie interweniowaliśmy wcześniej, ale sugerowaliśmy problem Rzecznikowi Praw Obywatelskich, wtedy jeszcze Januszowi Kochanowskiemu. Ale ponieważ staraliśmy się otrzymać wsparcie dla projektu legitymacji transpłciowych, sprawa wojska została jedynie zasugerowana, nie było szans na realne działanie. Również dlatego, że nie mieliśmy nikogo do pomocy. Interwencja, którą teraz rozpoczęliśmy, możliwa była również dzięki współpracy z KPH, a szczególnie z grupą prawną" - powiedział IS Dynarski.
(md)