Pakistański parlament zadecydował o wprowadzeniu w życie prawa, na podstawie którego osoby transpłciowe będą miały możliwość legalnej zmiany płci w oficjalnych dokumentach, a także zakazana zostanie dyskryminacja ze względu na tożsamość płciową w szkole, w pracy, w środkach transportu publicznego i u lekarza. Jak mówi aktywistka LGBTQ: "Ten rodzaj rozwoju jest nie tylko niespotykany w historii Pakistanu, ale jest jednym z najbardziej postępowych praw na całym świecie".
Parlament w Pakistanie przegłosował projekt ustawy, na podstawie której osobom transpłciowym zapewnione zostaną podstawowe prawa. Przepis wejdzie w życie po podpisaniu dokumentu przez prezydenta kraju, Mamnuna Husajna.
Nowe prawo umożliwi
samoidentyfikację jako mężczyzna, kobieta lub połączenie tych dwóch i zapisanie informacji na temat wybranej płci w oficjalnych dokumentach, w tym w dowodach osobistych, paszportach i prawach jazdy.
Oprócz tego na podstawie ustawy wprowadzony zostanie
zakaz dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową w szkole, w pracy, w środkach transportu publicznego oraz podczas otrzymywania opieki medycznej. Osoby transpłciowe nie będą mogły zostać pozbawione prawa głosu ani startowania w wyborach i zostanie im zapewnione prawo do dziedziczenia. Przepis zobowiązuje również rząd do stworzenia "centrów ochrony" i "bezpiecznych domów" wraz z osobnymi aresztami i więzieniami.
Aktywistka LGBTQ Mehlab Jameel z Lahauru w Pakistanie, która pomagała w spisywaniu projektu ustawy, powiedziała: "Usłyszałam o tym wczoraj rano i byłam w szoku, bo
nigdy nie pomyślałabym, że coś takiego może się wydarzyć w Pakistanie w trakcie mojego życia. Ten rodzaj rozwoju jest nie tylko niespotykany w historii Pakistanu, ale jest jednym z najbardziej postępowych praw na całym świecie".
Prawa osób LGBTQ w Pakistanie nie mają się najlepiej. Za kontakty homoseksualne grozi do 10 lat pozbawienia wolności, a dyskryminacja ze względu na orientację seksualną nie jest prawnie zakazana. Osoby transpłciowe spotykają się z trwającymi od lat atakami - według organizacji Human Rights Watch
od 2015 roku 57 transpłciowych kobiet zostało zamordowanych w Pakistanie, w tym ostatnia 4. maja tego roku.
Pakistańscy aktywiści i aktywistki wyrażają nadzieję, że sytuacja osób LGBTQ w kraju ulegnie poprawie. Jak powiedziała Jameel: "Przed nami długa droga, ale to krok w odpowiednim kierunku".
(ab)
Jest w Pakistanie talk show, całkiem popularny, w którym osoba transpłciowa rozmawia na poważne polityczne tematy z najważniejszymi politykami i najbardziej wpływowymi w kraju osobami. I nikogo to nie oburza, nawet imamowie w wypowiedziach używają wobec niej odpowiedniej formy osobowej, a wchodząc do studia na powitanie całują ją w rękę. Polska tak bardzo do tyłu, można pomyśleć.
No, jednak nie do końca. To tylko pozory, to tylko przywileje dla najbogatszych i najbardziej rozpoznawalnych. W rzeczywistości bycie transpłciowym czy bycie gejem o nieco bardziej delikatnych ruchach lub cieńszym głosie to katastrofa. Rodziny biją, wyrzekają się, wyrzucają z domów, szkoły wyrzucają uczniów, co na wskutek braku edukacji i funduszy kończy się przeważnie pracą na ulicy jako prostytutka albo w cyrku wędrownym, a koniec końców i tak trzeba wziąć ślub z osobą płci przeciwnej.
W niektórych miastach powstały już szkoły tylko dla trzeciej płci, gdzie dzieci nie są narażone na ciągłe szykany, bicie, a nawet gwałty. Gwałty niestety są ekstremalnie popularne w Pakistanie - i na dzieciach i na nieheteronormatywnych dorosłych.
To samo z samosądami.
Prawo zabrania samosądów w każdym wypadku poza jednym - gdy obraża się Islam. I to jest wykorzystywane przez innych jako skuteczna broń.
Mój partner opowiadał mi o znajomym ze studiów który został otoczony przez grupę innych studentów po zajęciach i skatowany do śmierci. Policji powiedziano, że wyśmiał Koran, co oczywiście było bujdą, ale co zamknęło sprawę.
Pobicia, szykany, brak dostępu do edukacji, odcięcie od rodziny, ryzyko śmierci, praca w cyrku lub na ulicy, a finalnie i tak ożenek. Osoby o których wiadomo, że są nieheteronormatywne albo transpłciowe, żeni się z niepełnosprawnymi kobietami, jako z "najgorszym towarem". Nie ma przed tym ucieczki. No, może jedynie do innego kraju, jak w naszym przypadku, może jedynie ucinając relacje z rodziną, co przecież zawsze jest trudne, z kulturą, co jeszcze trudniejsze, zaczynając życie zupełnie od nowa.
Podsumowując: tak długo jak będzie istniało prawo pozwalające na zabójstwo za obrazę uczuć religijnych, tak długo będą ginąć też osoby transpłciowe. Świadomość, szczególnie przez media i programy w których osoby trans są widoczne, rośnie, ale na chwilę obecną chyba lepiej otwierać więcej szkół dla osób nieheteronormatywnych niż zapewniać sztuczną ochroną, która w praktyce i tak najprawdopodobniej nie będzie stosowana.