Tak zdecydował kielecki sąd
Grzywną ukarał sąd w Kielcach osoby, które w 2016 roku, podczas Czarnego Protestu, zniszczyły wystawę "homoseksualizm poważnie szkodzi życiu i zdrowiu" - donosi "Gazeta Wyborcza". "Nie mam prawa do wchodzenia z butami w czyjąś własność, bo się z nią nie zgadzam. Żyjemy w XXI wieku, w cywilizowanym kraju, nie można tak się zachowywać" - uzasadniał sędzia.
Przypomnijmy, że w 2016 roku wystawa "homoseksualizm poważnie szkodzi życiu i zdrowiu" pojawiła się w kilku polskich miastach. Jej organizatorem była
fundacja Życie i Rodzina, której członkiem zarządu jest Kaja Godek - znana także z antyaborcyjnych działań w Fundacji Pro – Prawo do Życia. Z banerów mogliśmy się m.in. dowiedzieć, że homoseksualiści "żyją średnio 15-20 lat krócej", "odpowiadają za 20-40 proc. przypadków molestowania dzieci", czy że "około 70-78 proc. homoseksualistów choruje na choroby weneryczne".Przeciwko wystawie protestowała m.in. Partia Razem oraz Prowincja Równości. Na jednym z banerów ktoś też skreślił słowo homoseksualizm i dopisał - kościół.
W trakcie Czarnego Protestu wystawa została zniszczona, a cztery osoby usłyszały dziś wyrok w tej sprawie: trzy z nich zostały uznane za winnych zniszczenia banerów i muszą zapłacić po 300 zł grzywny i równowartość zniszczonej wystawy, którą wyceniono na ponad 400 zł. Jedna osoba, która wcześniej nakleiła anarchistyczną wlepkę - musi zapłacić 100 zł grzywny.
Przed kieleckim sądem zeznawała sama Kaja Godek. O wystawie mówiła, że "
była głosem w dyskusji na temat zjawiska homoseksualizmu i postulatów lobby homoseksualnego", przedstawiała też wyniki "badań" Paula Camerona - jak podaje kielecka "Gazeta Wyborcza".
"Wie pani, że wiele jego badań jest uznawanych, i to nie tylko przez homolobby, za niedopuszczalne?" - miał pytać sędzia Kamil Czyżewski, który wyrok uzasadniał tym, że "Nie mam prawa do wchodzenia z butami w czyjąś własność, bo się z nią nie zgadzam. Żyjemy w XXI wieku, w cywilizowanym kraju, nie można tak się zachowywać".
Wyrok jest nieprawomocny.
(md)
Napisałem "jeżeli" odnosząc się ogólnie do takich przypadków i zasugerowałem ,że bardziej skuteczny jest pozew do sądu niż niszczenie czegoś tam.
Dlaczego piszesz "jeśli"? Znasz treść tej wystawy. Wg. Ciebie wszystko ok? Plują Tobie w twarz i wmawiasz sobie, że to deszcz?
przecież nikt nie pisze, że jest ok, oczywiscie że wystawa jest obraźliwa i nie powinna wogóle straszyć ludzi, ale niszcząc ją to my łamiemy prawo, stajemy się wandalami, to chyba proste i logiczne,
Dlaczego piszesz "jeśli"? Znasz treść tej wystawy. Wg. Ciebie wszystko ok? Plują Tobie w twarz i wmawiasz sobie, że to deszcz?
Tą własność prywatną postawiono w miejscu PUBLICZNYM, i umieszczono tam informacje, które są kłamliwe i poniżające dla części społeczeństwa do którego należy to miejsce. Teren na którym postawiono tą "instalacje" jest dobrem WSPÓLNYM obywateli. A postawiona tam banery poniżające część z nich. Dlaczego niby dobra materialne miałby być o wiele wyżej chronione od dóbr niematerialnych? Dlaczego moja godność miała by być niżej wyceniona od jakiejś szmaty?
"wolność do obrażania tych których nie lubią"
Nie miałbym nic do tego, aby ktoś Twój transparent zniszczył gdyby np. zawierał treść, że Żydzi porywają dzieci aby zrobić macę. Nawoływanie do nienawiści wobec ludzi z powodu ich koloru włosów, skóry, wzrostu, płci, orientacji seksualnej nie powinno być objęte "wolnością słowa".
andre_2000:
Fajnie gdyby to było odwzajemnione, i ONR bronił wolności słowa dla "lewaków" i "zboków".
Gdy ONR i ogólnie polska katoprawica broni wolności słowa, to jest to tylko ich wolność do obrażania tych których nie lubię, ale wolność już nie powinna dotyczyć krytyki ich religii.
andre_2000:
Czy na tęczowej fladze są treści poniżające kogokolwiek?