Nie lubię etykietek, ale wiem, że czasem są przydatne
Ari Fitz, gwiazda YouTube'a i mediów społecznościowych, nie dba o to, czy ludzie myślą o niej jak o dziewczynie, czy chłopcu. Nie znosi etykiet, ale sama przyznaje: czasem są przydatne.
Ari była nazywana "czarnym dziwakiem" w szkole średniej, przywykła też do epitetów typu "gej".
Ari była modelką i gwiazdą programu MTV "The Real World: Ex-Plosion" w 2014 roku. Tym razem nagrała wideo i zatytułowała je: "Was I Born Male?", które ma być odpowiedzią dla tych, dla których jej seksualność i tożsamość jest zagadką.
Ari chce być przykładem dla tych wszystkich innych, dla androgynicznych kobiet, dla lesbijek, dla osób transpłciowych - "Nie bójcie się mówić!". Czasem ludzie biorą ją za osobę transpłciową, czasem za chłopaka, czasem za lesbijkę...
W jednym z filmików przegląda swoje stare zdjęcia i opowiada o zmianie w wizerunku, który w dużej mierze opiera się na jej androgyniczności, czyli tym, co Ari uwielbia w sobie i afirmuje.
"Moja androgynia przez lata była dla mnie powodem do wstydu. Bardzo chciałam być jak inne dziewczynki" - mówi w jednym ze swoich nagrań.
Na studiach poznała dziewczynę, w której się zakochała. Ta lubiła dziewczyny bardziej męskie... Więc Ari robiła wszystko, by się jej przypodobać. To pomogło jej zdać sobie sprawę z tego, że prawdziwa Ari jest gdzieś w środku - pomiędzy męskością i kobiecością.
Aktualnie Ari zajęła się produkcją filmową. Jej pierwsze dzieło to krótki metraż o lesbijce w ciąży. Prócz tego grywa i "bywa modelką". Kocha również podróżować (uwielbia Tokio i Nowy Orlean) i randkować (tak, tak, Ari jest poliamorystką). A poza tym uwielbia bycie czarną, beztroską i "andro as fuck".
(ar)